Jak wynika z informacji serwisu "Głosu Koszalińskiego" gk24.pl, powodem odmowy jest "ponury spektakl, który toczy się od 3,5 roku wokół sprawy smoleńskiej w naszym kraju”. Jadwiga Gosiewska przypomniała w ten sposób to, co napisała w liście otwartym do prezydenta Bronisława Komorowskiego kilka tygodni temu. Stwierdziła, że "nie odbierze medalu z rąk człowieka, który lekceważąco podchodzi do wielkiej ogólnokrajowej tragedii smoleńskiej”.
Jan Gosiewski mówił z kolei, że przyszedł na sesję Rady Miasta, "by nie chować głowy w piasek”. – Główną przyczyną odmowy jest to, że pan Komorowski, będąc marszałkiem Sejmu, prześladował mojego syna – stwierdził Jan Gosiewski i dodał: – Chciałem zapytać radnych: czy wy wiecie o tym, że ja z żoną będę dzielił się opłatkiem, płakał i w pusty talerz patrzył? Że moja synowa cierpi i wnuki płaczą w Warszawie? Czy ktoś nad tym wszystkim się zastanawia - mówił.
Zgodnie z oficjalnym protokołem Jadwiga i Jan Gosiewscy jeszcze dwukrotnie będą zapraszani na sesję Rady Miejskiej Darłowo celem odebrania medali. Jeśli to nie nastąpi, medale zostaną odesłane do Warszawy.