Wójt Dubeninek Ryszard Zieliński uważa, że tak dużej liczby zagryzionych zwierząt gospodarskich nie było od 3-4 lat, a były lata, kiedy dochodziło do kilkunastu takich incydentów. Nasilenie tego zjawiska tłumaczy na kilka sposobów.
- Ekolodzy twierdzą, że to rosyjskie wilki znajdują schronienie po stronie polskiej w czasie, gdy w obwodzie kaliningradzkim trwa sezon polowań. Leśnicy natomiast uważają, że wilki atakują zwierzęta hodowlane, bo w lasach nie ma wystarczającej zwierzyny, a stare wilki uczą wilczą młodzież, że łatwiej jest zapolować na owce i bydło na pastwiskach - mówił wójt.
Podkreślił, że wilk to wytrzymałe zwierzę - w ciągu dnia może przebiec nawet 30 kilometrów.
- Zdarza się, że wilk atakuje nawet dwa razy, w dwóch różnych krańcach gminy - zaznaczył. Przyznał, że nie wiadomo, ile tych drapieżników żyje w okolicznych lasach. - Po licznych atakach można przypuszczać, że więcej niż jedna wataha - wskazał.
Na prośbę mieszkańców wójt Dubeninek złożył wniosek do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie zgody na odstrzał jednego drapieżnika.
- Zdajemy sobie sprawę, że wilk jest pod ścisłą ochroną, ale szkody czynione przez te zwierzęta też znaczne. Czekamy na odpowiedź w tej sprawie - dodał.
Właściciele gospodarstw, w których wilki wyrządziły szkody, mogą się ubiegać o rekompensaty. Według Justyny Kostrzewskiej z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie, w tym roku mieszkańcy Dubeninek złożyli 13 wniosków o odszkodowania za szkody wyrządzone przez wilki. Z informacji zgłaszanych przez rolników wynika, że wilki zagryzły 15 sztuk bydła i 37 owiec, a 16 owiec zaginęło. Przypuszczalnie zostały także zaatakowane przez te ssaki.