Według zapowiedzi program miał być poświęcony przede wszystkim śp. Tadeuszowi Mazowieckiemu, którego pogrzeb odbył się wczoraj. Ale o zmarłym premierze mówiono niewiele.
Początkowo Adam Michnik stwierdził, że polskie społeczeństwo drastycznie podzieliło się po katastrofie smoleńskiej („można odnieść wrażenie, jakby tutaj żyły dwa plemiona”), ale przez pierwsze minuty unikał ostrych określeń. Nawet tłumaczył, że inne narody zmagają się podobnymi problemami. Mówił m.in. o Serbii, Słowacji, Litwie, Ukrainie… Wspomniał nawet o problemach Francji. Przy tej okazji cytował Lwa Tołstoja i filozofów.
Tomasz Lis wiercił się jednak niespokojnie, bo program był dla niego najwyraźniej za spokojny. Kilka razy próbował sprowokować Michnika do ataku na politycznych przeciwników. Przez kilkanaście minut bezskutecznie. W końcu nie wytrzymał i wprost dał znać, o co mu chodzi.
- Pan mówi o żywiołach populistycznych, szowinistycznych, i mówi pan, że twarzami, ośrodkami zarządzającymi tą falą szowinizmu, populizmy są, i wymienia pan, Jarosław Kaczyński, ojciec Rydzyk, Antoni Macierewicz – powiedział Tomasz Lis.
Michnik rozkręcał się powoli. Najpierw nawet podziękował… Jarosławowi Kaczyńskiemu!
- Jeśli chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, to ja biorę pod uwagę traumę, jaką przeżywał, związaną z tragiczną śmiercią jego brata Lecha – stwierdził Michnik i zwrócił uwagę, że podczas wczorajszej uroczystości pogrzebowych po śmierci Tadeusza Mazowieckiego widział w kościele prezesa PiS. – Pomyślałem sobie, że to jest triumf ekumenicznej idei Tadeusza Mazowieckiego. Poczułem wdzięczność. Jarku, dziękuję ci bardzo, że byłeś z nami razem. Myślę, że Tadeuszowi w niebie sprawiłeś wielką radość.
Na tym jednak uprzejmości się skończyły. Od razu Michnik zaczął sugerować, że Jarosław Kaczyński źle postępuje („zmieniać się można nie tylko na gorsze”, „każdemu trzeba dać drugą szansę”).
- Nie ma szans na dogadanie się z wszystkim. Tej szansy nie ma – stwierdził Michnik i w taki sposób zaczął mówić o wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Uderzył nawet w prof. Kleibera.
- Kiedy usłyszałem, ze ceniony i szanowany przeze mnie prof. Michał Kleiber wpadł na pomysł konferencji uczonych z komisji Macierewicza i komisji Millera, ja uznałem, że to jakiś absurd – ogłosił naczelny „Wyborczej”. Absolutnym skandalem było porównanie przez Michnika ludzi niewierzących w rządową wersję katastrofy smoleńskiej do kłamców oświęcimskich. – Z tymi ludźmi nie ma co konferencji robić.
- Są ludźmi niereformowalnymi – obrażał dalej Michnik, a Lis był wreszcie zadowolony i wskazywał kolejne wątki. – Ma pan na myśli szefa zespołu?
Kilka następnych minut programu zostało poświęcone na obrażaniu posła Antoniego Macierewicza, szyderstwa i negowanie prac niezależnych ekspertów zajmujących się katastrofa smoleńską.
W dalszej części programu poruszono jeszcze wiele innych tematów, ale najbardziej zabawnie brzmiała próba obrony Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej skompromitowanej skandalem na Dolnym Śląsku, gdy tamtejsi działacze proponowali posady w zamian za głosy podczas lokalnych wyborów na szefa struktur PO.