Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Uniwersyteccy specjaliści: Dowody w sprawie brzozy są ewidentne

Badania są niepodważalne w sensie wyniku i łatwe do sprawdzenia przez każdego, kto chce wydać pieniądze na zdjęcia z miejsca katastrofy - z prof.

Badania są niepodważalne w sensie wyniku i łatwe do sprawdzenia przez każdego, kto chce wydać pieniądze na zdjęcia z miejsca katastrofy - z prof. Chrisem Cieszewskim z University of Georgia w Stanach Zjednoczonych rozmawia Jan Pospieszalski.

W ocenie obserwatorów jednym z najważniejszych referatów był Pana wczorajszy wykład dotyczący analizy zdjęć satelitarnych. Dziś podczas warsztatów przyznał Pan, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie wnikliwe obejrzenie filmu Anity Gargas „Anatomia upadku". Może Pan rozwinąć tę myśl?
Kluczowe do zdefiniowania tego, czy drzewo było złamane, czy nie, jest poznanie jego dokładnej lokalizacji. Nie jest możliwe, aby znaleźć to drzewo na zdjęciu satelitarnym. Pozycja ta została jednak dokładnie ustalona dzięki zdjęciom z paralotni, które zostały zamieszczone w filmie, a dokładnie dzięki pionowemu rzutowi zdjęcia z paralotni, i porównaniu ich ze zdjęciami zrobionymi na ziemi. To było kluczowe.

Czym dokładnie zajmuje się Pan w swojej pracy?
Generalnie zajmuję się szacowaniem naturalnych zasobów i przewidywaniem ich rozwoju oraz przyszłej podaży i zbytu. Pracuję w wydziale leśnym University of Georgia, gdzie jestem profesorem badawczym.

Czy ma Pan do czynienia w swojej pracy z analizą zdjęć satelitarnych?
Oczywiście. To jest ważna część procesu szacowania zasobów naturalnych na dużych powierzchniach. W Georgii używamy do tego głównie zdjęć satelitarnych. Posiadamy nową technologię, którą opracowaliśmy specjalnie do tego, aby szacować zasoby naturalne.

Kluczowe dla badań, które przedstawił Pan na konferencji smoleńskiej, są zdjęcie z 5 kwietnia 2010 r. Co na nich widać?
To niezwykły zbieg okoliczności, że dostępne jest zdjęcie z 5 kwietnia 2010 r. obejmujące obszar późniejszego miejsca katastrofy. Widać na nim ciekawe rzeczy, m.in. słynną brzozę, która była już wtedy złamana. Są tam również widoczne jasne połacie, które początkowo braliśmy za śnieg. Dopiero po analizie okazało się, że śniegu tam nigdy nie było. Na zdjęciu po katastrofie miejsca te są usłane szczątkami samolotu. To powinna wyjaśnić komisja Millera lub Laska. Podobnie zresztą jest z brzozą, którą również powinny się zająć te komisje. Jeśli był to wypadek, to wyglądał on zupełnie inaczej niż ten opisany w oficjalnych raportach.

Wczoraj zaprezentował Pan, jak doszedł do takich wniosków?
Chciałem pokazać, że nie jest to trudne zadanie. Pokazałem, że wszystko bardzo łatwo powtórzyć i nie polega to na stosowaniu jakichś skomplikowanych metod statystycznych. Badania są niepodważalne w sensie wyniku i łatwe do sprawdzenia przez każdego, kto chce wydać pieniądze na zdjęcia z miejsca katastrofy. Porównując zdjęcia ze stycznia i kwietnia zauważymy, że na początku roku widać zwykłą koronę drzewa. W miejscu gdzie jest ta brzoza, nie widać czegoś niepokojącego poza zwyczajnym lasem. Zdjęcia z 5 kwietnia w miejscu, gdzie rośnie brzoza, nie różnią się od tych z 11 i 12 kwietnia. Widać na nich złamany konar i pień.

Czy możemy się dowiedzieć czegoś o Pana zespole, który podpisał się pod badaniem?
To były dwa zespoły. Był badacz, który jest inżynierem zajmującym się analizą zdjęć. W zespole pracował również doktor, zajmujący się analizą zdjęć satelitarnych. Chcieliśmy się upewnić, że nie popełnimy jakiejś gafy. Ranga odkrycia była tak zasadnicza, że musieliśmy to potwierdzić. Dlatego chcieliśmy mieć drugą grupę ludzi, którzy powtarzając nasze analizy, potwierdzą nasze wnioski.

Czy udało się pozyskać tych naukowców?
University of Georgia, w którym pracuję, jest jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie. Dzięki temu mogliśmy pozyskać opinię najlepszych na świecie specjalistów z dziedziny fotogrametrii. Oni się pod tym podpisali, i biorą za to 100 proc. odpowiedzialności.

OBEJRZYJ REFERAT PROF. CHRISA CIESZEWSKIEGO


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane