Co dzisiaj usłyszeli warszawiacy? Bo rzecznik HGW coś innego

Filip Błażejowski

Dzięki dziennikarskiej prowokacji przeprowadzonej przez portal niezalezna.pl dowiedzieliśmy się, że nawet warszawska Straż Miejska zaangażowała się w ocieplanie wizerunku Hanny Gronkiewicz-Waltz przed referendum. Oczywiście, na życzenie zaplecza politycznego HGW. Na pewno prezydent Warszawy ma niezłego rzecznika prasowego, bo on w ujawnionym przez nas nagraniu usłyszał całkiem coś innego. A pytany, czy były naciski mówi: "nie wyobrażam sobie". Wcale nas to dziwi.
 
Dziennikarz portalu niezalezna.pl zatelefonował do komendanta Zbigniewa Leszczyńskiego i podając się za radnego Platformy Obywatelskiej pytał o działania Straży Miejskiej, która zgodnie z umową miała przed referendum łagodniej traktować mieszkańców Warszawy i wystawiać mniej mandatów.
- Zrobiliśmy takie ograniczenia, że teraz strażnicy sami tego nie robią. To jest drugie tyle [mandatów]. Mandaty zostały ograniczone, więcej zejść nie mogę. Porozmawiam na ten temat z szefową, będzie taka chryja [medialna] w drugą stronę, że to głowa mała - denerwował się szef Straży Miejskiej, przypominając że dostaje dziennie 700 skarg od mieszkańców, a musi teraz ograniczyć liczbę mandatów o połowę.
 
Całości nagrania można wysłuchać tutaj
 
O komentarz do skandalicznych nacisków na Straż Miejską, poprosiliśmy Bartosza Milczarczyka, rzecznika Hanny Gronkiewicz-Waltz. Okazało się, że zapoznał się z naszą publikacją i rzekomo nawet słuchał tego samego nagrania. Problem w tym, że usłyszał coś innego.
 
- Z moich informacji wynika, że Straż Miejska pracuje tak jak zwykle, to znaczy reaguje na zgłoszenia mieszkańców, reaguje, gdy przepisy prawa są łamane. I bez względu czy jest referendum, czy nie, ona pracuje tak jak zwykle – zapewniał.
 
Wystawił nawet taką laurkę, że komendant Leszczyński może się chyba spodziewać premii od szefowej.
- To co się rzuca w oczy w tej rozmowie, czy tej prowokacji, którą państwo przeprowadziliście, gdzie dziennikarz podaje się za radnego, wynika z niej jasno, że komendant Straży Miejskiej jest bardzo odporny na wszelkiego rodzaju próby nacisków politycznych – stwierdził dość zaskakująco, bo każdy kto słuchał tego nagrania wyrobi sobie własne zdanie. Pomimo to B. Milczarczyk kontynuuje. - Komendant mówi wprost, że żadnych działań nie będzie podejmował bez względy na to, czy referendum, jest, czy go nie ma.
 

A o limicie, o którym komendant mówił, że nie może poniżej niego zejść: „Nie odbieram tego w taki sposób”.
 
Po tych wyjaśnieniach, już bardziej dla formalności zapytaliśmy wprost, czy Straż Miejska otrzymała polecenie lub sugestię, aby przez wystawianie mniejszej liczby mandatów, pomóc Hannie Gronkiewicz-Waltz. Odpowiedź była bardzo przewidywalna.
- Żadne takie informacje do mnie nie dotarły. I nie wyobrażam sobie, że tak mogło być.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Niespodziewany zwrot w sprawie Alfiego Evansa? Ojciec chłopca przekazał istotną informację

Tom Evans / screen TVP Info

Ojciec Alfiego Evansa zapowiedział dziś, że rodzina będzie współpracowała z lekarzami ze szpitala Alder Hey w Liverpoolu nad dalszym planem opieki nad dzieckiem. Zmieniając ton wcześniejszych wystąpień publicznych, zaapelował też do mediów o prywatność.

W trakcie konferencji prasowej przed szpitalem Tom Evans ocenił, że jego i jego partnerki życie "zostało wywrócone do góry nogami w wyniku intensywnej uwagi poświęconej Alfiemu i jego sytuacji", i przyznał, że "ma świadomość napięcia, jakie wywołały niedawne wydarzenia".

Zmieniając dotychczasowy ton wystąpień publicznych, ojciec dwulatka zaapelował do mediów o prywatność i podkreślił, że "on, Kate (matka dziecka) i Alder Hey chcą zbudować relację; most, po którym będzie można przejść na drugą stronę".

Wbrew wcześniejszej ostrej krytyce oraz zapowiedzi pozwu prywatnego przeciwko lekarzom, dziś Tom Evans podziękował "pracownikom Alder Hey na każdym poziomie za ich godność i profesjonalizm w tym, co musiało być także dla nich niezwykle trudnym okresem".

- W interesie Alfiego będziemy pracowali z opiekującym się nim zespołem lekarzy w celu zapewnienia naszemu chłopcu godności i komfortu, którego potrzebuje

- powiedział.

Rodzina jest "bardzo wdzięczna i bardzo docenia wsparcie, które otrzymaliśmy z całego świata, w tym od Włochów i Polaków, którzy nam kibicowali, poświęcając swój czas i wspierając nas w tej niezwykłej walce" - oświadczył ojciec dziecka.

Podczas wtorkowej rozprawy przed Wysokim Trybunałem jeden z lekarzy tłumaczył, że musiałoby dojść do "olbrzymiej zmiany podejścia" rodziców, aby medycy mogli rozważyć przeniesienie chłopca do domu lub hospicjum. Sędzia Anthony Hayden podkreślił wówczas, że Alfie "powinien otrzymać opiekę w ostatnich dniach czy godzinach, jakkolwiek długo to będzie trwało, w hospicjum, w domu lub na szpitalnym oddziale", prosząc zespół medyczny szpitala o to, aby "kreatywnie i ambitnie, nawet jeśli to daremna nadzieja, rozpatrzył wszystkie opcje".


Przebywający w szpitalu w Liverpoolu od grudnia 2016 r. Alfie Evans cierpi na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną. W poniedziałek wieczorem został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, ponieważ opiekujący się nim zespół medyczny, który reprezentuje przed sądem interesy chłopca, ocenił, że zmiany w mózgu pozbawiły go zmysłów wzroku, słuchu, smaku i czucia, a dalsza terapia "nie jest w jego najlepszym interesie" i może być nie tylko "daremna", ale także "nieludzka".

W środę brytyjski sąd apelacyjny odrzucił apelację rodziców od wtorkowej decyzji sądu niższej instancji o zaprzestaniu podtrzymywania chłopca przy życiu i braku zgody na przewiezienie go do Włoch. Wcześniej włoskie MSZ zdecydowało o pilnym nadaniu mu włoskiego obywatelstwa i zapewniło o gotowości przewiezienia go do kraju w dowolnym momencie. Starania o uratowanie dziecka znana placówka pediatryczna podjęła na polecenie papieża Franciszka, który 18 kwietnia przyjął na audiencji ojca Alfiego.

Sprawa Alfiego Evansa spotkała się z żywym odzewem w Polsce. Wsparcie dla dwulatka i jego rodziny zadeklarował m.in. prezydent Andrzej Duda. Od środy trwają manifestacje w obronie chłopca przed ambasadą Wielkiej Brytanii w Warszawie. Dziś modlitwę różańcową w jego intencji zapowiedziało stowarzyszenie Krucjata Młodych, natomiast o godz. 22 rozpoczął się milczący protest zorganizowany przez Fundację Mamy i Taty. Temat dwulatka został też poruszony - na wniosek wicepremier Beaty Szydło - podczas dzisiejszego posiedzenia rządu.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl