Sami związkowcy w rozmowie z naszym reporterem podkreślali, że przybyli do Warszawy, aby dać wyraz swojemu niezadowoleniu z prac rządu.
- Jesteśmy niezadowoleni z prac rządu, szczególnie nad zmianami w służbach mundurowych, zmianami dotyczącymi L4, komisji lekarskich i wydłużenia czasu pracy. Trzeba podkreślić, że to dotyczy nie tylko nas – pracowników, ale też członków naszych rodzin, naszych żon, dzieci, a nawet rodziców. Nie jesteśmy tu sami, jest straż pożarna, służba celna, straż graniczna, policja, służba więzienna i inne służby podległe ministerstwu sprawiedliwości oraz resortowi spraw wewnętrznych. Gdybyśmy nie przyjechali, rząd zrobiłby wszystko co zamierzał i później wszyscy by mówili, że nie protestowaliśmy, że się na to zgadzamy – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Rafał Gwóźdź, strażak z województwa świętokrzyskiego.
Z kolei inny związkowiec tłumaczył, że fakt, że na rozpoczęte dzisiaj kilkudniowe manifestacje do Warszawy przyjeżdża tak wiele osób jest dowodem na to, że społeczeństwo nie zgadza się z tym, co robi z pracownikami obecna władza.
- Rząd działa przeciw społeczeństwu i dlatego tu przyjeżdżamy. Ta władza widzi w Polakach wrogów. Hanna Gronkiewicz-Waltz i marszałek Kopacz dużo mówią o zagrożeniu dla miasta, a nikt nie zastanawia się po co tak naprawdę jest ten protest. Dlaczego setki tysięcy ludzi poświęca swój czas, pokonuje często setki kilometrów, zostawia rodziny i tutaj przyjeżdża? Społeczeństwo nie zgadza się z tym co z pracownikami robi władza – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl związkowiec z Zielonej Góry.
Kliknij poniżej i zobacz fotorelację z dzisiejszych manifestacji:
