Nie chcą zbadać szczątków ofiar

Serge Serebro, Vitebsk Popular News; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Katarzyna Pawlak

Kontakt z autorem

Specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji do tej pory nie zbadali próbek pobranych ze szczątków ofiar tragedii smoleńskiej. Mieli przeprowadzić testy na obecność materiałów wybuchowych. Pełnomocnicy rodzin ofiar są oburzeni zwłoką w tej kluczowej sprawie. Podkreślają, że w odróżnieniu od wraku próbki pobrane z ciał znajdują się w Polsce i można je poddać rzetelnej analizie.

Próbki z ciał ofiar pobrano do badań, by potwierdzić bądź wykluczyć ślady materiałów wybuchowych. Do dzisiaj nie są znane wyniki działań ekspertów. Pełnomocnicy części rodzin ofiar, z którymi rozmawiała „Gazeta Polska Codziennie”, są oburzeni.

Chodzi o materiał pobrany przez Rosjan podczas sekcji ciał ofiar katastrofy. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej przekazał je Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w sierpniu 2012 r. Ówczesny rzecznik WPO, prokurator płk Zbigniew Rzepa mówił wówczas, że materiał został przesłany do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Niezbadane są również próbki zabezpieczone przez polskich biegłych po ekshumacjach.

O wyniki badań zwracali się wielokrotnie do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego pełnomocnicy części rodzin ofiar smoleńskich. Bezskutecznie. Sprawę postanowiła wyjaśnić „Codzienna”. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przysłała nam zaskakującą odpowiedź. „Obecnie wszystkie pobrane próbki znajdują się w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji. Eksperci CLKP rozstrzygają o zakresie, sposobie prowadzenia, szczegółowej metodyce, czy też kolejności czynności, w tym badań laboratoryjnych. Z uwagi na niszczący charakter badań i konieczność ich dostosowania do specyfiki określonej grupy materiałów wybuchowych, wskazane jest przeprowadzenie badań materiału zabezpieczonego ze zwłok dopiero po badaniach elementów wraku samolotu” – napisał prokurator, p.o. rzecznika prasowego WPO płk Janusz Wójcik. Dodał, że przeprowadzenie czynności „możliwe będzie po zakończeniu badań obejmujących wrak i miejsce katastrofy”.

– Będzie możliwe, czy zostanie przeprowadzone? – zastanawia się mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik części rodzin osób, które zginęły pod Smoleńskiem. Przypomina, że przecież badania wraku już przeprowadzono, a na konferencji prasowej w czerwcu tego roku przedstawiono sprawozdanie w tej sprawie. – Na co jeszcze czekamy? Przebadano już kilkaset próbek. Teraz biegli faktycznie wrócili z kolejną partią materiału, ale wyłącznie z foteli tupolewa – mówi adwokat.

Więcej w “Gazecie Polskiej Codziennie”
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Uchylony immunitet sędziego od pendrivów

Uchylony immunitet sędziego od pendrivów

Nowi żołnierze WOT. Jedni przysięgają,…

Nowi żołnierze WOT. Jedni przysięgają,…

Zatonęła łódź z migrantami

Zatonęła łódź z migrantami

„Różaniec do granic”- porty lotnicze…

„Różaniec do granic”- porty lotnicze…

Victor Orban przyjeżdża do Polski

Victor Orban przyjeżdża do Polski

Podczas manewrów Zapad-17 Rosja ćwiczyła atak jądrowy. Użyła tzw. triady nuklearnej

pixaby.com

Podczas rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad-2017 Rosja przećwiczyła zmasowany atak jądrowy z użyciem trzech elementów tzw. triady nuklearnej – oświadczył dziś sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksandr Turczynow.

Triada nuklearna to pociski z głowicami jądrowymi umieszczone na lądzie, na w okrętach podwodnych oraz na bombowcach. Turczynow ocenił, że ćwiczenia ataku jądrowego potwierdzają agresywny charakter polityki rosyjskiej.

Ćwiczenia zmasowanego rakietowo-lotniczego ataku Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej po raz kolejny potwierdzają agresywny i ofensywny charakter polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa Rosji, jej gotowość do eskalacji napięcia w stosunkach z Zachodem aż do pełnowartościowej wojny oraz pokazują dążenie Rosji do dominacji w Europie

– powiedział ukraiński polityk.

Czytaj też: Zapad'17 - helikopter ostrzelał rakietami obserwatorów, ranni dziennikarze! WIDEO

Według Turczynowa próba ataku jądrowego miała miejsce w środę, ostatniego dnia manewrów Zapad.

Użyto w niej sześciu samolotów dalekiego zasięgu Tu-95MS i Tu-22M3, które wykonywały loty nad morzami Barentsa, Bałtyckim i Norweskim

– poinformował.

Wojska rakietowe o znaczeniu strategicznym były prezentowane przez oddział bojowy 14. dywizji rakietowej, który dokonał ćwiczebno-bojowego wystrzału pocisku międzykontynentalnej rakiety balistycznej RS-24 Jars z kosmodromu w Plesiecku w kierunku celów na poligonie Kura na Kamczatce

– powiedział Turczynow.

W próbie użyto także atomowego okrętu podwodnego Dmitrij Donskoj, który „dokonał elektronicznego wystrzelenia międzykontynentalnej rakiety balistycznej z morza” – dodał.

Czytaj również: Zbrojenia Rosji to droga do III wojny światowej. Moskwa szykuje się do jądrowego ataku?

Próby rakietowe przeprowadzono jednocześnie na Morzu Łaptiewów i Morzu Barentsa. Uczestniczyły w nich brzegowe kompleksy rakietowe Rubież i Bastion oraz zgrupowanie okrętów Floty Północnej z krążownikiem atomowym Piotr Wielki na czele

– czytamy w komunikacie ukraińskiej RBNiO.

Turczynow oświadczył, że po zakończeniu manewrów Zapad-2017 Ukraina i jej zachodni partnerzy uważnie obserwują wycofywanie sprzętu i wojsk rosyjskich, które uczestniczyły w tych ćwiczeniach na terytorium Białorusi.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Uchylony immunitet sędziego od pendrivów

Ignac Głowacki/Gazeta Polska

Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił dziś immunitet sędziego Roberta W., któremu prokuratura chce postawić zarzuty kradzieży sprzętu elektronicznego. Decyzja jest nieprawomocna; można się od niej odwołać do Sądu Najwyższego.

Nie można ogłosić zarzutu wobec sędziego przed prawomocnym uchyleniem mu immunitetu przez sąd dyscyplinarny.

Robert W. nie stawił się na czwartkowym posiedzeniu SA. Prokurator wniósł o zgodę na pociągnięcie go do odpowiedzialności, podkreślając, że materiał dowodowy uprawdopodobnia popełnienie kradzieży. Do wniosku prokuratury przychylił się sędziowski rzecznik dyscyplinarny Marek Hibner.

Obrona Roberta W. przekazała sądowi oświadczenie W., w którym zrzekł się on immunitetu. Jednocześnie jego adwokat wniósł, by SA nie uwzględnił wniosku prokuratury.

Oświadczenie sędziego to wyraz jego woli, by nie utrudniać postępowania

– powiedział sądowi mecenas Eligiusz Lewandowski.

Czytaj też: Sędzia W. przed sądem dyscyplinarnym w Warszawie

W maju br. wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował wniosek o zezwolenie na pociągnięcie W. (sędziego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu) do odpowiedzialności karnej. Według prokuratury, 4 lutego br. w markecie w Wałbrzychu sędzia W. - wspólnie z żoną Ewą - dokonał kradzieży dwóch głośników, dwóch pendrivów oraz kabla o łącznej wartości 2,1 tys. zł. Prokuratura podała, że 6 lutego br. w markecie tej samej sieci we Wrocławiu sędzia W. dokonał kradzieży dwóch głośników, 13 pendrivów, dwóch kart Micro SD i słuchawek o łącznej wartości 2,4 tys. zł.

Kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, "kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą".

Niezależnie od działań prokuratury, w kwietniu br. rzecznik Hibner postawił sędziemu W. zarzuty dyscyplinarne ws. tych kradzieży. Postępowanie dyscyplinarne może się zakończyć wnioskiem rzecznika do sądu dyscyplinarnego o ukaranie sędziego.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl