Zachowanie redakcji Onet.pl trudno nazwać wpadką, bo tuż pod tytułem - w pierwszym zdaniu artykułu - czytamy: Papież Franciszek chce kanonizować Piusa XII zwanego "papieżem Hitlera" - poinformowała katolicka agencja ACI Prensa, powołując się na anonimowe źródło w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.
Kim był papież, obrzucany błotem przez propagandystów z Onet.pl? W 2008 r. Łukasz Adamski i Magdalena Żuraw pisali w "Gazecie Polskiej":
Zaraz po inwazji Hitlera na Polskę Pius XII utworzył w Watykanie centrum informacji o ofiarach i zaginionych w wyniku działań wojennych. Otwarcie przeciwstawił się też antysemickiemu prawu wprowadzonemu przez Mussoliniego, zatrudniając w Watykanie kilku Żydów, w tym znanego kartografa Roberto Almagię. Potępił zarówno agresję ZSRR na Finlandię, jak i napaść Niemców na Polskę.
W swojej pierwszej encyklice "Summi pontificatus", opublikowanej 20 października 1939 r., Pius XII pisał wprost: "Krew tysięcy ludzi, nawet tych, którzy nie byli żołnierzami, a jednak zostali zabici, prosi o bolesną skargę, zwłaszcza w Polsce, która dla swej wierności Kościołowi [.] zasługuje na braterskie i szczodre współczucie na całym świecie". Encykliki tej nie pozwolono odczytać w Niemczech, a nazistowski ambasador przy Watykanie nazwał ją "bezpośrednim atakiem na Trzecią Rzeszę".
W marcu 1940 r. Pius wystosował ostry list do Joachima Ribbentropa, nakazujący zaprzestania mordów na Żydach, a w swoich radiowych przemówieniach wielokrotnie apelował o zakończenie wojny. W 1941 i 1942 r. "New York Times" nazywał apele papieża "samotnym głosem w ciszy i ciemności, w jakich pogrąża się Europa".
Papież zachęcał jednocześnie biskupów w poszczególnych państwach do pomocy wszystkim prześladowanym z powodu narodowości. Dzięki temu we Włoszech i w innych państwach duchowni katoliccy głęboko zaangażowali się w ratowanie Żydów, często przypłacając swoje czyny życiem. Żydowski historyk Pinchas Lapide stwierdził w swojej książce "Trzech papieży i Żydzi" (1967): "Kościół Piusa XII uratował od pewnej śmierci z rąk nazistów 860 tysięcy Żydów. Liczba ta dalece przekracza efekty działań innych instytucji religijnych czy akcji ratunkowych podejmowanych przez państwa". W samym Rzymie na polecenie papieża katoliccy duchowni ukrywali 4,8 tys. Żydów.
Nic dziwnego więc, że w pierwszych latach po wojnie nikomu nie przyszło do głowy, by oskarżać Piusa XII o antysemityzm. 9 listopada 1945 r. przybyła do papieża delegacja 80 byłych więźniów obozów koncentracyjnych z podziękowaniami za "szlachetną postawę wobec Żydów". Dziesięć lat później filharmonia z Izraela zorganizowała dla papieża koncert dziękczynny, podczas którego przypomniano, że w czasie wojny Pius XII osobiście uratował przed śmiercią rabina Rzymu. W dniu śmierci Pacellego - 9 października 1958 r. - minister spraw zagranicznych Izraela Golda Meir napisała: "Opłakujemy wielkiego sługę pokoju".
Skąd więc wziął się mit "papieża Hitlera", który dziś chętnie wznawia Onet.pl? W 1963 r. w Niemczech powstała sztuka teatralna "Namiestnik". Jej rzekomym autorem był nieznany wcześniej dramaturg Rolf Hochhuth - dziś przyjaciel znanego negacjonisty Holokaustu Davida Irvinga. Przedstawiała ona Piusa XII jako zimnego, nieczułego wroga Żydów, popierającego politykę ich eksterminacji. Sztukę nieznanego pisarza wyreżyserował - kolejny zbieg okoliczności - światowej sławy reżyser teatralny Erwin Piscator, który w latach 30. przebywał w ZSRR.
W 2007 r. Ion Mihali Pacepa, były oficer rumuńskiego wywiadu, ujawnił, że sztuka stworzona została przez KGB, a główną rolę w jej powstaniu odegrał gen. Iwan Agajanc. Pierwsze szkice powstały na kilka lat przed oficjalną premierę, a jeszcze przed napisaniem sztuki wywiadowcy KGB znaleźli reżysera. Cel operacji o kryptonimie "Seat-12", w której uczestniczył też wywiad rumuński (Rumuni wykradli z Watykanu dokumenty na temat Piusa XII, później odpowiednio dla potrzeb sztuki spreparowane), był jasny: skompromitować papieża, który szkodzi interesom politycznym krajów bloku sowieckiego.
Niestety, nagonka na Piusa XII nie skończyła się wraz z upadkiem sowieckiego komunizmu. W latach 90., tym razem z powodów czysto komercyjnych, w rolę Hochhutha wcielił się angielski dziennikarz John Cornwell. Wydał on bestsellerową książkę "Papież Hitlera", podtrzymującą tezy niemieckiego dramaturga. W reakcji na publikację Watykan po raz kolejny przypomniał o istnieniu znanych od wielu lat dokumentów, które całkowicie przeczą ustaleniom Anglika. Dziś Cornwell, który za nierzetelność skrytykowany został nawet w liberalnych mediach (np. w amerykańskim "Newsweeku"), przyznaje, że nie miał żadnych podstaw, by osądzać Piusa XII.