Kompromitacja i zdjęcia w internecie. Skąd TVN wiedział o akcji ABW?

abw.gov.pl

  

Portal tvn24.pl opublikował zdjęcia z zatrzymania rzekomego wspólnika Brunona K. przez Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Również TVN 24 jako pierwsza podała informację o akcji. Na zdjęciach widać funkcjonariuszy ABW, zatrzymanego oraz rozłożone na ziemi przedmioty m.in. pistolet.

- Jeżeli zdjęcia ABW przedostały się do mediów, to jest to przestępstwo, złamanie wewnętrznych zarządzeń Agencji  - mówi nam wysoki rangą funkcjonariusz ABW. - W innym wypadku niepojęte jest, że zdjęcia zrobiła osoba postronna, skoro zarządzono ewakuacje wokół budynku, gdzie doszło do zatrzymania. W obu przypadkach jest to wielka kompromitacja Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - mówi nam nasze źródło.

Co ciekawe, jak twierdzi stacja telewizyjna zdjęcia nadesłał widz. Używa nicku Wizek i po raz pierwszy nadesłał materiał na platformę Kontakt 24. Do zaskakujących wniosków można dojść analizując te zdjęcia. Mężczyzna rzekomo podejrzany o posiadanie materiałów wybuchowych nie jest obserwowany przez funkcjonariuszy ABW, rzekomy wspólnik Brunona K. prawdopodobnie nie ma też założonych kajdanek. Najbardziej jednak zdumiewa jak agenci ABW pozwolili zrobić sobie zdjęcia podczas zabezpieczania śladów w domu podejrzanego.

- To nie nasze zdjęcia - powiedział jedynie portalowi niezalezna.pl Maciej Karczyński, rzecznik ABW. Na pytania o zabezpieczenie akcji nie chciał odpowiedzieć w rozmowie telefonicznej.

- Im bardziej będzie się PO pogrążała i będzie traciła poparcie, tym więcej będzie propagandy sukcesu, bez przebierania w środkach. To nic innego jak wykorzystanie służb specjalnych do doraźnych celów i wątpliwej promocji - mówi nam Joachim Brudziński, poseł PiS-u.

Warto przypomnieć, ze w 2006 i 2007 r., gdy w mediach pojawiały się informacje i zdjęcia np. o akcji ABW "GW" pisała o "słupie ogłoszeniowym" jakim miały być  dla służb i PiS-u te media.  Dziś zapanowała cisza.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Byli policjanci prawomocnie skazani. Mieli bezpodstawnie używać paralizatora

Zdjęcie ilustracyjne / Jan Sroda/Gazeta Polska

  

Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu rejonowego, który skazał na kary więzienia trzech byłych już policjantów. Byli oskarżeni o bezprawne użycie paralizatora.

W styczniu tego roku lubelski sąd rejonowy, który rozpatrywał tę sprawę w pierwszej instancji, uznał b. policjanta Marcina G. winnym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad dwiema zatrzymanymi osobami przez rażenie ich paralizatorem. Skazał go za to na trzy lata więzienia.

Dwaj inni byli funkcjonariusze - Piotr D. i Łukasz U. - zostali skazani na kary po roku więzienia za przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymaną osobą.

Od wyroków odwołali się obrońcy wszystkich oskarżonych, a także prokurator.

"Wszystkie wniesione w sprawie apelacje okazały się bezpodstawne i stąd, nie zasługiwały na uwzględnienie"

– powiedziała w uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sądu okręgowego sędzia Dorota Janicka.

Jak dodała, sąd rejonowy prawidłowo przeprowadził postępowanie i właściwie ocenił materiał dowodowy.

"W sprawie jest szereg dowodów, które wprost świadczą o winie wszystkich oskarżonych"

– zaznaczyła sędzia.

Sąd Okręgowy wprowadził jedynie niewielkie poprawki w treści orzeczenia, ale zasądzone kary pozostały bez zmian. W procesie odwoławczym sąd jeszcze raz przeanalizował zapisy monitoringu z izby wytrzeźwień, gdzie miało dojść do znęcania się nad zatrzymanymi. W ocenie sądu odwoławczego ten zapis potwierdza ustalenia sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślała, że użycie paralizatora nie było jednokrotne, tylko wielokrotne. Łączyło się również z poniżaniem.

Sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione, że funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., kilkakrotnie raził nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia w czerwcu ubiegłego roku, podczas Nocy Kultury w Lublinie. Miał je razić paralizatorem w genitalia.

Przy rażeniu paralizatorem jednego z zatrzymanych byli obecni dwaj inni funkcjonariusze z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. i 36-letni Łukasz U. Nie przeszkodzili oni w znęcaniu się nad poszkodowanym - uznał sąd.

Oprócz kary więzienia dla Marcina G. sąd pierwszej instancji orzekł także zakaz wykonywania zawodu policjanta na sześć lat, a wobec Piotra D. i Łukasza U. - po cztery lata. Marcin G. ma zapłacić poszkodowanym łącznie 50 tys. zł tytułem nawiązki, zaś Piotr D. i Łukasz U. po 5 tys. zł.

Uzasadniając orzeczenie, sędzia Jarosław Dul podkreślał, że dowodem wyjściowym dla ustalenia winy oskarżonych była obdukcja lekarska jednego z pokrzywdzonych, obywatela Francji, 30-letniego Igora C. Lekarz stwierdził w ramach oględzin rany, które mogły być skutkiem użycia paralizatora. U oskarżonego Marcina G. w szafce na komisariacie znaleziono prywatną latarkę z paralizatorem, taką samą, jaką miał on przy sobie w Noc Kultury w izbie wytrzeźwień, co zarejestrował monitoring.

Wszyscy trzej oskarżeni zostali usunięci z policji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl