Sąd: „Czterech śpiących” i inne komunistyczne symbole to nie pomniki. Należy je rozebrać!

Małgorzata Armo / Gazeta Polska

Warszawski sąd zajmując się sprawą pomalowania farbą m.in. „Czterech śpiących” uznał, że w świetle prawa, to nie jest pomnik – ustalił dziennikarz portalu tvp.info. Bo jest symbolem opresji, nękania przez komunistyczny aparat represji, radzieckiej okupacji. A skoro to nie pomnik – należy go rozebrać.
 
Rafał Pasztelański z portalu tvp.info zapoznał się z aktami sprawy przeciwko dwóm młodym mężczyznom, Wojciechowi B. i Danielowi L., którzy 17 września 2011 roku oblali czerwoną farbą i umieścili napisy „czerwona zaraza” na warszawskich pomników (tak o nich dotychczas mówiono), czyli „Braterstwa Broni” (nazywany „Czterema Śpiącymi) na pl. Wileńskim oraz „Wdzięczności Armii Radzieckiej” w Parku Skaryszewskim.
 
Sędzia Ewa Grabowska z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ przyznała, że mężczyźni zdewastowali obeliski, ale musiała również zweryfikować, czy dopuścili się przestępstwa z artykułu 261 Kodeks Karny mówiącego: „kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby” jest zagrożony kara grzywny lub ograniczenia wolności.
 
Sędzia Grabowska postępowanie wobec mężczyzn umorzyła, ale fundamentalne znaczenia ma treść uzasadnienia decyzji.
 
„Oba obiekty wzbudzają wiele kontrowersji i emocji zarówno wśród historyków jak i mieszkańców Warszawy. Dla jednych są symbolem komunizmu, dla innych zakłamanym świadectwem w historii dziejów Polski, kiedy to armia sowiecka nie udzieliła pomocy Powstaniu Warszawskiemu” –  cytuje tvp.info. Sędzia zwróciła uwagę, że "Czterech śpiących" stoją w pobliżu budynków „w których sowiecki aparat bezpieczeństwa dokonywał represji na obywatelach polskich związanych przede wszystkim z konspiracją niepodległościową, tu wymienił Trybunał wojenny Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, placówki NKWD i obozy dla aresztowanych przez NKWD”.

„Trudno, zatem przyjąć, iżby skala represji dokonanych w ww. obiektach mogła i skłaniała mieszkańców Warszawy do poczucia wdzięczności. Sąd analizując sprawę dogłębnie zapoznał się z historią owych dwóch pomników i doszedł do wniosku, że oba obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa broni”, których znieważania dokonali oskarżeni nie mogą zostać uznane za pomniki w rozumieniu art. 261 KK., (...) Zdaniem sądu przedmiotowe obiekty nie spełniają definicji pomnika, bowiem ochronie prawnej podlega obiekt wzniesiony dla upamiętnienia zdarzenia bądź uczczenia osoby, której ta cześć jest należna” – wyjaśniała sędzia Grabowska.
 
Co bardzo ważne, sędzia Grabowska – jak pisze portal tvp.info – kategorycznie stwierdziła, że oba „pomniki” powinny zostać rozebrane.
„W obecnych realiach politycznych z krajobrazu naszego kraju zniknęło wiele pomników dokumentujących poprzednią epokę. Również obiekty „Wdzięczności Armii Radzieckiej” oraz „Braterstwa Broni” powinny ulec rozebraniu, tym bardziej, iż takie wnioski były składane już dwukrotnie. Fakt, iż oba obiekty nadal istnieją nie nobilituje ich do rangi pomnika i nie uzasadnia ochrony prawno karnej” – uznała sędzia.
 
Źródło: tvp.info,niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Papież przeprosił za swoje słowa

Papież Franciszek / fot. By Claude Truong-Ngoc / Wikimedia Commons - cc-by-sa-3.0, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=36984416

Ojciec Święty przyznał, że użył „błędnych słów”, mówiąc o oskarżanym o tuszowanie pedofilii biskupie z Chile. W czasie konferencji prasowej na pokładzie samolotu w drodze do Rzymu papież przeprosił za swą wypowiedź w obronie bpa Osorno Juana Barrosa Madrida.

Podczas rozmowy z dziennikarzami w samolocie lecącym z Peru papież odniósł się do swych słów sprzed kilku dni na temat chilijskiego hierarchy, którego dymisji domagają się wierni oraz ofiary pedofilii. Twierdzą, że bp Barros Madrid był wspólnikiem księdza pedofila Fernando Karadimy, pomagając mu w ukrywaniu jego czynów.

W trakcie wizyty w Chile Franciszek oświadczył, że nie widział „żadnych dowodów” przeciwko biskupowi, ale tylko „kalumnie”.

Za tę wypowiedź skrytykował papieża przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich kardynał Sean Patrick O'Malley, oceniając, że była ona „źródłem wielkiego bólu dla ofiar” pedofilii. Oburzenie wyraziły ofiary pedofilii.

Zdradziło mnie słowo „dowód”. Pomyliło mi się; nie chciałem mówić o dowodach, ale o oczywistości winy 
– powiedział Franciszek.

Jest wiele osób wykorzystanych, które nie mogą mieć dowodów, nie mają ich. Może też je mają, ale czują wstyd i cierpią w milczeniu 
– oświadczył papież.

Muszę przeprosić, bo słowo „dowód” zraniło, zraniło wielu wykorzystanych i było policzkiem 
– dodał.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje sformułowanie było niefortunne 
– przyznał.

Papież zapewnił, że od swego poprzednika Benedykta XVI przejął linię zerowej tolerancji wobec sprawców pedofilii.

Ogłosił zarazem, że biskup Osorno pozostanie na stanowisku, jeśli nie będzie dowodów jego winy.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl