Magnitskiemu kary nie wymierzył „w związku z jego śmiercią” - informuje agencja ITAR-TASS. Browdera zaś sąd skazał zaocznie na karę dziewięciu lat więzienia. Wcześniej Wielka Brytania odmówiła jego wydania rosyjskim organom ścigania. Również Interpol odmówił wciągnięcia go na swoją międzynarodową listę poszukiwanych, uznając, że rosyjski proces przeciwko niemu miał charakter polityczny.
Zachód domaga się od Moskwy wyjaśnienia okoliczności śmierci Magnitskiego. Przed rosyjskim sądem stanął jednak tylko jeden funkcjonariusz państwowy, którego obwiniano o przyczynienie się do śmierci prawnika. Ostatecznie został uniewinniony.
Zgodnie z prawem Federacji Rosyjskiej rozprawa sądowa nad człowiekiem nieżyjącym może się odbyć wyłącznie na życzenie jego krewnych. Jednak bliscy Magnickiego zrezygnowali z udziału w procesie, określając prześladowanie prawnika po śmierci jako bezprawne i nieuzasadnione. Rozprawa sądowa odbyła się wbrew ich decyzji rodziny.
Jak ironizuje rosyjski portal Newsru, w historii było kilka procesów sądowych z „biernym udziałem zmarłych”. W latach 1455-56 we Francji odbył się proces ws. uniewinnienia Joanny d’Arc. Wówczas przesłuchano 115 świadków. 7 lipca 1456 r. sędziowie ogłosili werdykt, który głosił, że każdy punkt oskarżenia przeciwko Dziewicy Orleańskiej jest obalany przez zeznania świadków. Pierwszy proces w wyniku którego patronka Francji została stracona uznano za nieważny.
W 1945 r. oskarżony w procesie norymberskim był bliski współpracownik Adolfa Hitlera Martin Bormann. Początkowo ciało Bormanna nie zostało znalezione, więc nie był potwierdzony fakt jego zgonu. Z tego powodu przez dłuższy czas uważano, że Bormann się ukrył. W 1946 r. w czasie procesu norymberskiego Martin Bormann został zaocznie skazany na karę śmierci. Jego szkielet znaleziono w 1972 r. i zidentyfikowano po zbadaniu DNA w 1988 r.