- Ksiądz Lemański powołuje się na jakieś okoliczności, które zaistniały w 2010 r. między nim a biskupem, i dotyczą go osobiście. Nie wydaje mi się słuszne, aby jednak odwoływać się z tymi kwestiami do opinii publicznej. Jeśli chcemy trzymać się logiki Ewangelii, to Pan Jezus mówił, że jeśli brat ma coś do drugiego, to niech upomni go najpierw w cztery oczy. Jeśli posłucha, odzyska swego brata, bez względu na to, czy chodzi o kapłana, biskupa czy jakiegokolwiek chrześcijanina. Jeśli nie posłucha - ma wziąć jeszcze 3-4 osoby i dalej rozmawiać z nim. Jeśli nie posłucha, to należy odwołać się do Kościoła. Ks. Lemański powinien więc odwołać się do środowisk kościelnych, a nie do opinii publicznej. Tak przedstawiona sprawa naraża Kościół jako wspólnotę wierzących na szwank i daje wrażenie, jakby księżom dziś kneblowano usta - mówi ks. Skrzypczak, autor wielu książek, znany rekolekcjonista.
Duchowny dodaje: - A słowa w oświadczeniu o wypchnięciu z Kościoła? Nie chcę skrzywdzić tutaj ks. Wojciecha, ale posługuje się on językiem zbyt emocjonalnym. Widać zranione uczucia, zranione emocje. To nie jest przecież wszystko aż tak dramatyczne. Z tego można wyprowadzić dobro. Ale nie można stawiać biskupa pod osąd całej opinii publicznej. Nie jest to logika Kościoła. Św. Paweł w I Liście do Koryntian przestrzegał chrześcijan, aby nie odwoływać się do osądów zewnętrznych, że lepiej nawet przecierpieć niesprawiedliwość dla Chrystusa, niż narażać dobro Kościoła na szwank i jego wiarygodność jako głosiciela Ewangelii.
Zdaniem ks. Skrzypczak nie można patrzeć na Kościół jako zwalczające się dwie frakcje, "jakby toczyła się wojna pomiędzy złymi biskupami i dobrymi otwartymi na tolerancję księży". - Jest dziś wielu ludzi, niemających rozeznania w tej sprawie, niedysponujący wiedzą płynącą z Ewangelii, którzy interpretują los ks. Wojciecha tak, jakby chodziło nie o księdza, ale o posła wyrzuconego z jakiejś frakcji politycznej. Jakby został on usunięty z ławy posłów. Szkoda, że tutaj nie szuka się logiki dobra, wiary w Boga, uniknięcia niebezpieczeństwa zgorszenia maluczkich - mówi ks. dr Robert Skrzypczak.
Oświadczenie ks. Lemańskiego: tygodnik.onet.pl