W przypadku braku reakcji władz na te żądania protestujący zapowiadali wcześniej radykalizację swoich działań, czego wyrazem jest dzisiejsza akcja pod hasłem "Okupujmy parlament".
Demonstranci obrzucili budynek Zgromadzenia Narodowego pomidorami i papierem toaletowym, po tym jak pojawiła się wiceprzewodnicząca parlamentu Maja Manołowa i chciała nawiązać dialog z protestującymi. Manołowa zaprosiła ich do parlamentu na konsultacje w sprawie nowej ordynacji wyborczej w godzinach popołudniowych.
Około południa protestujący blokowali parlament i nie pozwalali posłom na opuszczenie gmachu Zgromadzenia Narodowego.
W parlamencie zabrakło jednak kworum i wyznaczone na środę posiedzenie nie doszło do skutku. Posłowie mieli na nim głosować nad powołaniem na stanowisko wicepremiera ds. polityki gospodarczej Danieli Bobewej, ekspertki pracującej w Bułgarskim Banku Narodowym. Mieli również wysłuchać szefa MSW Cwetlina Jowczewa, który miał wystąpić z informacją o sytuacji w kraju.
97 posłów centroprawicowej partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) byłego premiera Bojko Borysowa od tygodnia nie pojawia się w parlamencie i bojkotuje jego działalność. Do parlamentu w środę nie przyszli również deputowani nacjonalistycznej Ataki. Partie, które tworzą rząd: lewica i partia mniejszości tureckiej Ruch na rzecz Praw i Swobód (DPS), mają dokładnie 50 proc. głosów i same nie mogą zapewnić kworum.