O inicjatywie utworzenia rosyjsko-ukraińskiego korpusu wojskowego, składającego się z ochotników do walk w Syrii, w połowie maja br. poinformował weteran ukraińskiego wywiadu, szef Ogólnoukraińskiego Związku Bezdomnych Oficerów Siergiej Razumowski. Pierwotnie swój apel skierował do „weteranów służby wojskowej Związku Sowieckiego”, wszystkich oficerów rosyjskich i ukraińskich mieszkających na Ukrainie. Jak przekonywał, „temu rządowi” oni nie są potrzebni, więc mogą zaproponować swoje „umiejętności” kierownictwu innego państwa. Odpowiedzieć na apel miało kilka tysięcy osób – w tym z Rosji, Białorusi i Mołdawii.
Jednak - jak stwierdził Razumowski w opublikowanym w czwartek wywiadzie dla białoruskiego dziennika „BielGazieta” - zaczęli się do niego zgłaszać również ludzie młodzi. „Takich osób są teraz setki. To chłopcy w wieku 19–25 lat. […] Przeważnie z niepełnych rodzin, z depresyjnych regionów. To młodzi ludzie bez przyszłości. Długo myśleliśmy i zdecydowaliśmy, że utworzymy dla nich obozy szkoleniowe” – wyjaśnił wojskowy.
Szkolenia miałyby trwać półtora miesiąca. Rekruci będą poddawani testom psychologicznym. Razumowski, który sam siebie określa jako przedstawiciela specsłużb sowieckich, zapowiedział, że założyciele korpusu zamierzają zwrócić się do rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, stacjonującej na Krymie, aby udostępniła jedną z jednostek wojskowych „do szkolenia młodzieży”.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"