niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
25/11/2014
-

Zaskakująca homilia papieża Franciszka. Inauguracja inna niż wszystkie

Dodano: 19.03.2013 [12:44]
Zaskakująca homilia papieża Franciszka. Inauguracja inna niż wszystkie - niezalezna.pl
foto: PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI
W homilii wygłoszonej podczas mszy inaugurującej pontyfikat, w którą wsłuchiwał się cały świat papież Franciszek po raz kolejny wszystkich zaskoczył. Wcześniej wielokrotnie podkreślano, że papieska homilia inauguracyjna, tradycyjnie uważana jest za prezentację programu pontyfikatu, tymczasem Ojciec Święty w znacznej mierze skoncentrował się na treściach Pisma Świętego oraz zaapelował do wszystkich zajmujących odpowiedzialne stanowiska, a także ludzi dobrej woli o otoczenie opieką stworzenia i Bożego planu wypisanego w naturze tak, aby znaki zniszczenia i śmierci nie towarzyszyły naszemu światu.
 
Poniżej publikujemy pełną treść homilii papieża Franciszka wygłoszonej przez papieża Franciszka podczas mszy inaugurującej jego pontyfikat.:

Drodzy bracia i siostry!

Dziękuję Panu za możliwość sprawowania tej mszy świętej na początku posługi Piotrowej w uroczystość świętego Józefa, oblubieńca Maryi Panny i patrona Kościoła powszechnego. Jest to okoliczność bardzo bogata w znaczenie, gdyż jest to także dzień imienin mojego czcigodnego Poprzednika. Jesteśmy blisko niego w modlitwie pełnej miłości i wdzięczności.

Pozdrawiam serdecznie braci kardynałów i biskupów, kapłanów, diakonów, zakonników i zakonnice oraz wszystkich wiernych świeckich. Dziękuję za obecność przedstawicielom innych Kościołów i wspólnot kościelnych, a także przedstawicielom społeczności żydowskiej oraz innych wspólnot religijnych. Kieruję serdeczne pozdrowienie do szefów państw i rządów, delegacji oficjalnych z wielu krajów świata oraz do korpusu dyplomatycznego.

Usłyszeliśmy w Ewangelii, że „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie" (Mt 1, 24). W słowach tych jest już zawarta misja, którą Bóg powierza Józefowi, aby był custos, opiekunem. Opiekunem kogo? Maryi i Jezusa. Jest to jednak opieka, która obejmuje następnie Kościół, jak to podkreślił bł. Jan Paweł II: „Święty Józef, który z miłością opiekował się Maryją i z radością poświęcił się wychowaniu Jezusa Chrystusa, także dziś strzeże i osłania mistyczne Ciało Odkupiciela, Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica" (Adhortacja ap. Redemptoris Custos, 1).

Jak Józef realizuje tę opiekę? Z dyskrecją, pokorą, w milczeniu, ale będąc nieustannie obecnym i w całkowitej wierności, także wówczas, gdy nie rozumie. Z troską i miłością towarzyszy w każdej chwili, od małżeństwa z Maryją, aż do wydarzenia z dwunastoletnim Jezusem w świątyni jerozolimskiej. Jest u boku Maryi, swej oblubienicy w pogodnych i trudnych wydarzeniach życia, w podróży do Betlejem na spis ludności i w chwilach niepokoju i radości narodzin. W dramatycznej chwili ucieczki do Egiptu i rozpaczliwym poszukiwaniu syna w świątyni. Następnie w życiu codziennym domu w Nazarecie, w warsztacie, gdzie uczył Jezusa zawodu.

Jak Józef przeżywa swoje powołanie opiekuna Maryi, Jezusa, Kościoła? Nieustannie nasłuchując Boga, będąc otwartym na jego znaki, gotowym wypełniać nie tyle swój, ile jego plan. Tego właśnie wymaga Bóg od Dawida, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: Bóg nie pragnie domu zbudowanego przez człowieka, ale wierności jego słowu, jego planowi. To sam Bóg buduje dom, ale z żywych kamieni naznaczonych jego duchem. Józef jest „opiekunem", bo umie słuchać Boga, pozwala się prowadzić jego wolą i właśnie z tego względu jest jeszcze bardziej troskliwy o powierzone mu osoby, potrafi realistycznie odczytywać wydarzenia, jest czujny na to, co go otacza i potrafi podjąć najmądrzejsze decyzje. W nim widzimy, drodzy przyjaciele, jak się odpowiada na Boże powołanie – będąc dyspozycyjnym, gotowym. Widzimy też jednak, co stanowi centrum powołania chrześcijańskiego: Chrystus! Strzeżemy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia!

Jednakże powołanie strzeżenia nie dotyczy wyłącznie nas chrześcijan, ma wymiar przekraczający, ogólnoludzki, dotyczący wszystkich. Chodzi o opiekę nad całą rzeczywistością stworzoną, pięknem stworzenia, jak nam to mówi Księga Rodzaju i jak to nam ukazał św. Franciszek z Asyżu: to poszanowanie każdego Bożego stworzenia oraz środowiska, w którym żyjemy. Jest to strzeżenie ludzi, troszczenie się z miłością o wszystkich, każdą osobę, zwłaszcza o dzieci i osoby starsze, o tych, którzy są istotami najbardziej kruchymi i często znajdują się na obrzeżach naszych serc. To troska jednych o drugich w rodzinie: małżonkowie wzajemnie otaczają siebie opieką, następnie jako rodzice troszczą się o dzieci, a z biegiem czasu dzieci stają się opiekunami rodziców. To szczere przeżywanie przyjaźni, będących wzajemną troską o siebie w zaufaniu, w szacunku i w dobru. W istocie wszystko jest powierzone opiece człowieka i jest to odpowiedzialność, która dotyczy nas wszystkich. Bądźcie opiekunami Bożych darów!

A kiedy człowiekowi brakuje tej odpowiedzialności, kiedy nie troszczymy się o stworzenie i o braci, wówczas jest miejsce na zniszczenie, a serce staje się nieczułe. Niestety w każdej epoce dziejów są „Herodowie", którzy knują plany śmierci, niszczą, oszpecają oblicze mężczyzny i kobiety.

Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy „opiekunami" stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak „strzec" musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości!

Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: troszczenie się, strzeżenie wymaga, by było ono przeżywane z wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, robotnik, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego – wręcz przeciwnie – oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości. Nie powinniśmy bać się dobroci, czułości!

Dzisiaj wraz z uroczystością świętego Józefa obchodzimy początek posługi nowego Biskupa Rzymu, następcy Piotra, która pociąga za sobą także pewną władzę. Oczywiście, Jezus Chrystus dał władzę Piotrowi, ale o jaką władzę chodzi? Po potrójnym pytaniu Jezusa do Piotra o miłość, następuje potrójne zaproszenie: Paś baranki moje, paś owce moje. Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu (por. Mt 25,31-46). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!

W drugim czytaniu, św. Paweł mówi o Abrahamie, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei" (Rz 4, 18). Wbrew nadziei mocny nadzieją! Także dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei! Dla człowieka wierzącego, dla nas chrześcijan, jak Abraham, jak św. Józef, nadzieja, którą niesiemy ma perspektywę Boga, która nam została otwarta w Chrystusie, zbudowana jest na skale, którą jest Bóg.

Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei: Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!

Proszę o wstawiennictwo Maryję Pannę, świętego Józefa, świętych Piotra i Pawła, świętego Franciszka, aby Duch Święty towarzyszył mojej posłudze, a wam wszystkim mówię: módlcie się za mnie! Amen.
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.

DZIĘKUJEMY CI UMIŁOWANY OJCZE ŚWIĘTY FRANCISZKU I Z KOŃCA ŚWIATA I PROSIMY BOGA O BŁOGOSŁAWIEŃSTWO DLA CIEBIE I DŁUUUGI PONTYFIKAT, KTÓRY OCALI LUDZKOŚĆ! MIŁOŚĆ WDZIĘCZNOŚĆ WYBACZENIE - ZWYCIĘŻĄ!

Papież o truciźnie komunizmu

Przypadek kalendarza sprawia, że inauguracja pontyfikatu papieża Franciszka przypada w 76 rocznicę opublikowania przez papieża Piusa XI encykliki o niebezpieczeństwach bolszewizmu (Divini Redemptoris), której tekst pozostaje aktualny do dzisiaj.

Wrzask straszny podniósł się w lewicowych mediach po wyborze papieża Franciszka, tak jakby lewaków pokropiono święconą wodą. Przypomina to nam histeryczne reakcje komunistów w 1978 roku, po wyborze Jana Pawła II. Tylko, że wtedy było mniej mediów i wrzask nie był całodobowy.

Skowyt lewaków jest być może tym wścieklejszy, jeżeli przypomnimy, że inauguracja pontyfikatu Papieża Franciszka odbywa się dokładnie w 76 rocznicę opublikowania przez Piusa XI encykliki piętnującej bolszewizm (Divini Redemptoris).

Pius XI widział bolszewizm bliska, mieszkał w Warszawie jako nuncjusz apostolski podczas wojny polsko-sowieckiej w 1920 roku. Widział jak sowieci zgładzili kościół katolicki w Rosji i na Ukrainie. I jak więzili, zsyłali lub po prostu mordowali księży. Przypomnijmy tutaj polskiego prałata, Konstantyna Romualda Budkiewicza, który został rozstrzelany w 1923 roku w piwnicach Ljublianki:

pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Romuald_Budkiewicz

Tekst encykliki Divini Redemptoris pozostaje (niestety) aktualny do dzisiaj. Cytat:

"Szybkie rozpowszechnianie się idei komunizmu, przenikających niepostrzeżenie do wszystkich krajów, małych i wielkich, wysoko cywilizowanych i słabo rozwiniętych, do najodleglejszych nawet zakątków ziemi, tłumaczy się również uprawianiem niecnej propagandy, jakiej świat zapewne dotąd nie widział. Kieruje się nią z jednego ośrodka, zręcznie dostosowując do warunków poszczególnych narodów: rozporządza ona ogromnymi środkami pieniężnymi, niezliczonymi stowarzyszeniami, kongresami światowymi i dobrze wyszkolonymi siłami, korzysta z czasopism i broszur, szerzy się w kinach, ze sceny teatralnej i przez radio, na koniec w szkołach i uniwersytetach, ogarniając powoli coraz szersze warstwy społeczne, nawet najbardziej wartościowe; jak trucizna sączy się niepostrzeżenie w umysły i serca."

Cały tekst jest dostępny na linku:

www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/divini_redemptoris_19031937.html

Umierając w 1939 roku, Pius XI nie mógł nawet podejrzewać, że czterdzieści parę lat później komuniści dokonają zamachu na papieża, na naszego Jana Pawła II.

Nienawiść komunistów do nowego papieża Franciszka ma więc głębokie korzenie.

Zdaje się, że Ojciec Święty odnalazł wspólny mianownik dla wszystkich wspólnot religijnych i ludzi dobrej woli na całym świecie. Jest nim: WEZWANIE DO OCHRONY DZIEŁA STWÓRCY. To jest niejako zaproszenie do stworzenia ogólnoświatowej ekumeny wielbiącej - poprzez dzieło stworzenia - Boga samego.
Szczególnie mocno przemawiają do mnie te słowa:
„[...] Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! [...]”*) oraz te bardzo wymagające słowa wskazujące szansę stworzenia nadziei:
„[...] Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei [...]”, a do nas, do katolików mówi:
„[...] Strzec Jezusa wraz z Maryją, [...], strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej [...]”
Franciszek instruuje nas też, jak należy strzec, a dokładniej czego się mamy wystrzegać:
„By jednak +strzec+ musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą!”
Siłą rzeczy wychodzą z nas tak dobre, jak złe intencje, musimy więc nauczyć się je odróżniać. (Moim zdaniem, do tego właśnie służy modlitwa i znak Krzyża św. Skutecznie blokują zło.)

Franciszek kieruje swą homilię do wszystkich (i do wiernych, i nie-wiernych). To wyraźna cecha Jego służby, poświęconej Bogu i... światu całemu! Musi rozumieć niszczycielską siłę globalizacji, wychodzi na pojedynek z nią i po to sieje tak daleko; chce zaprząc mass-media do pracy dla Miłości.

Piękna jest u Franciszka pokora przywołania Benedykta XVI (prywatnie: Józef Ratzinger). Jakże dziękczynnie pokorne było wybranie na inaugurację akurat dnia św. Józefa... : ) jakże wiele w tym uczucia i poszanowania, a właściwie takiego żywego przykładu dla nas samych, byśmy i my pamiętali o dziele poprzedników! Franciszek zaczerpnął też z błogosławionej mądrości Jana Pawła II. (Pamięta więc o nich obu... via Maryja, Gwiazda ewangelizacji.)

Przesłanie posługi Franciszka streszczają chyba te Jego własne słowa: „[...] spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych [...]”
Hyllos
PS Zakończone wykrzyknikiem zdania podsumowujące wiele akapitów stanowią wyraźne wezwania do pasterzy i do nas.

*) w oryg. wł. „non lasciamo che segni di distruzione e di morte accompagnino il !cammino! di questo nostro mondo!”, chodzi więc o to, żeby znaki nie towarzyszyły światu w jego !wędrówce!. Bo ten papież posłusznie „wprzęga się” swoją posługą w wędrówkę świata ku Bogu, który jest Miłością.

dziękuję

Taką homilię to ja rozumiem - oby tak dalej Franciszku. Będę się modlił abyś trwał po Dobrej stronie Mocy, i abyś nie uległ za szybko sile zła, które, za szerzenie Dobra, będzie chciało Cię ukrzyżować.

http://www.youtube.com/watch?v=nhzHnwF_3Ic

Od jakiegoś czasu wśród polskich turystów i pielgrzymów zapanowała moda (którą pewnie zapoczątkowali kibice sportowi), wypisywania na na naszej fladze narodowej różnych haseł i nazwy miejscowości z której pochodzi wymachujący flagą. Żadna inna nacja nie traktuje tak swych symboli narodowych, co widać był na Placu św. Piotra - jedyny wymazany sztandar dzierżyli Polacy z Szamotuł. Czy nie mogli zaprezentować swego miasta pięknym herbem Szamotuł z wizerunkiem króla na niebieskim tle (pod którym można było umieścić nazwę miasta) i prezentować go obok flagi?

Zgadzam się. Te napisy na fladze państwowej sa prawdziwą zmorą. Zastanawiałam się nawet czy nie jest to bezczeszczenie barw narodowych. Wszak w zapisach o poszanowaniu flagi państwowej jest mowa nie tylko o wymiarach, kolorach, proporcjach, drzewcu czy umieszczaniu godła, ale i o poszanowaniu i czystości.

Chcialbym sie dowiedziec dlaczego ppani Komorowska reprezetujaca wraz z mezem nasz kraj jako jedena kobieta wtrakcie spotkania z papiezem nie miala nakrycia glowy?

Watykan to nie no. Np. iran ze kobieta ma nosić płachtę na głowie chrzest zwyczajów muzułmańskich to co tu robisz w polsce nigdy nie przyjmiemy muzulmanskich zwyczajów

Kochani Redaktorzy,

nikt nie czyta postow??? Poslalem Wam uwage o korekcie tekstu:
Ojciec Swiety powiedzial: Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu!

a Wy kochani piszecie w naglowku:zaapelował do wszystkich zajmujących odpowiedzialne stanowiska, a także ludzi dobrej woli o otoczenie opieką stworzenia i Bożego planu wypisanego w naturze tak, aby znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu.

napewno? aby znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu

Pozdrawiam serdecznie

Dlaczego wciąż nie ma sprostowania słów: "tymczasem Ojciec Święty w znacznej mierze skoncentrował się na treściach Pisma Świętego oraz zaapelował do wszystkich zajmujących odpowiedzialne stanowiska, a także ludzi dobrej woli o otoczenie opieką stworzenia i Bożego planu wypisanego w naturze tak, aby znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu." ???

"fajny" dla wszystkich.
Homilia była bardzo dobra, trafiająca do serca.
Należy zauważyć, że wyróżnił z imienia tylko społeczność żydowską.

A tak przy okazji ; jak się nazywa religia żydowska ? Aż mi wstyd ,że nie wiem , ale wychodzę z założenia ,że kto pyta wstydzi się tylko raz, a jak nie wie , to wstyd na całe życie.

ta religia to najogólniej judaizm

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl