Zaskakująca homilia papieża Franciszka. Inauguracja inna niż wszystkie

PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI

Kontakt z autorem

W homilii wygłoszonej podczas mszy inaugurującej pontyfikat, w którą wsłuchiwał się cały świat papież Franciszek po raz kolejny wszystkich zaskoczył. Wcześniej wielokrotnie podkreślano, że papieska homilia inauguracyjna, tradycyjnie uważana jest za prezentację programu pontyfikatu, tymczasem Ojciec Święty w znacznej mierze skoncentrował się na treściach Pisma Świętego oraz zaapelował do wszystkich zajmujących odpowiedzialne stanowiska, a także ludzi dobrej woli o otoczenie opieką stworzenia i Bożego planu wypisanego w naturze tak, aby znaki zniszczenia i śmierci nie towarzyszyły naszemu światu.
 
Poniżej publikujemy pełną treść homilii papieża Franciszka wygłoszonej przez papieża Franciszka podczas mszy inaugurującej jego pontyfikat.:

Drodzy bracia i siostry!

Dziękuję Panu za możliwość sprawowania tej mszy świętej na początku posługi Piotrowej w uroczystość świętego Józefa, oblubieńca Maryi Panny i patrona Kościoła powszechnego. Jest to okoliczność bardzo bogata w znaczenie, gdyż jest to także dzień imienin mojego czcigodnego Poprzednika. Jesteśmy blisko niego w modlitwie pełnej miłości i wdzięczności.

Pozdrawiam serdecznie braci kardynałów i biskupów, kapłanów, diakonów, zakonników i zakonnice oraz wszystkich wiernych świeckich. Dziękuję za obecność przedstawicielom innych Kościołów i wspólnot kościelnych, a także przedstawicielom społeczności żydowskiej oraz innych wspólnot religijnych. Kieruję serdeczne pozdrowienie do szefów państw i rządów, delegacji oficjalnych z wielu krajów świata oraz do korpusu dyplomatycznego.

Usłyszeliśmy w Ewangelii, że „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie" (Mt 1, 24). W słowach tych jest już zawarta misja, którą Bóg powierza Józefowi, aby był custos, opiekunem. Opiekunem kogo? Maryi i Jezusa. Jest to jednak opieka, która obejmuje następnie Kościół, jak to podkreślił bł. Jan Paweł II: „Święty Józef, który z miłością opiekował się Maryją i z radością poświęcił się wychowaniu Jezusa Chrystusa, także dziś strzeże i osłania mistyczne Ciało Odkupiciela, Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica" (Adhortacja ap. Redemptoris Custos, 1).

Jak Józef realizuje tę opiekę? Z dyskrecją, pokorą, w milczeniu, ale będąc nieustannie obecnym i w całkowitej wierności, także wówczas, gdy nie rozumie. Z troską i miłością towarzyszy w każdej chwili, od małżeństwa z Maryją, aż do wydarzenia z dwunastoletnim Jezusem w świątyni jerozolimskiej. Jest u boku Maryi, swej oblubienicy w pogodnych i trudnych wydarzeniach życia, w podróży do Betlejem na spis ludności i w chwilach niepokoju i radości narodzin. W dramatycznej chwili ucieczki do Egiptu i rozpaczliwym poszukiwaniu syna w świątyni. Następnie w życiu codziennym domu w Nazarecie, w warsztacie, gdzie uczył Jezusa zawodu.

Jak Józef przeżywa swoje powołanie opiekuna Maryi, Jezusa, Kościoła? Nieustannie nasłuchując Boga, będąc otwartym na jego znaki, gotowym wypełniać nie tyle swój, ile jego plan. Tego właśnie wymaga Bóg od Dawida, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: Bóg nie pragnie domu zbudowanego przez człowieka, ale wierności jego słowu, jego planowi. To sam Bóg buduje dom, ale z żywych kamieni naznaczonych jego duchem. Józef jest „opiekunem", bo umie słuchać Boga, pozwala się prowadzić jego wolą i właśnie z tego względu jest jeszcze bardziej troskliwy o powierzone mu osoby, potrafi realistycznie odczytywać wydarzenia, jest czujny na to, co go otacza i potrafi podjąć najmądrzejsze decyzje. W nim widzimy, drodzy przyjaciele, jak się odpowiada na Boże powołanie – będąc dyspozycyjnym, gotowym. Widzimy też jednak, co stanowi centrum powołania chrześcijańskiego: Chrystus! Strzeżemy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia!

Jednakże powołanie strzeżenia nie dotyczy wyłącznie nas chrześcijan, ma wymiar przekraczający, ogólnoludzki, dotyczący wszystkich. Chodzi o opiekę nad całą rzeczywistością stworzoną, pięknem stworzenia, jak nam to mówi Księga Rodzaju i jak to nam ukazał św. Franciszek z Asyżu: to poszanowanie każdego Bożego stworzenia oraz środowiska, w którym żyjemy. Jest to strzeżenie ludzi, troszczenie się z miłością o wszystkich, każdą osobę, zwłaszcza o dzieci i osoby starsze, o tych, którzy są istotami najbardziej kruchymi i często znajdują się na obrzeżach naszych serc. To troska jednych o drugich w rodzinie: małżonkowie wzajemnie otaczają siebie opieką, następnie jako rodzice troszczą się o dzieci, a z biegiem czasu dzieci stają się opiekunami rodziców. To szczere przeżywanie przyjaźni, będących wzajemną troską o siebie w zaufaniu, w szacunku i w dobru. W istocie wszystko jest powierzone opiece człowieka i jest to odpowiedzialność, która dotyczy nas wszystkich. Bądźcie opiekunami Bożych darów!

A kiedy człowiekowi brakuje tej odpowiedzialności, kiedy nie troszczymy się o stworzenie i o braci, wówczas jest miejsce na zniszczenie, a serce staje się nieczułe. Niestety w każdej epoce dziejów są „Herodowie", którzy knują plany śmierci, niszczą, oszpecają oblicze mężczyzny i kobiety.

Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy „opiekunami" stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak „strzec" musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości!

Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: troszczenie się, strzeżenie wymaga, by było ono przeżywane z wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, robotnik, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego – wręcz przeciwnie – oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości. Nie powinniśmy bać się dobroci, czułości!

Dzisiaj wraz z uroczystością świętego Józefa obchodzimy początek posługi nowego Biskupa Rzymu, następcy Piotra, która pociąga za sobą także pewną władzę. Oczywiście, Jezus Chrystus dał władzę Piotrowi, ale o jaką władzę chodzi? Po potrójnym pytaniu Jezusa do Piotra o miłość, następuje potrójne zaproszenie: Paś baranki moje, paś owce moje. Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu (por. Mt 25,31-46). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!

W drugim czytaniu, św. Paweł mówi o Abrahamie, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei" (Rz 4, 18). Wbrew nadziei mocny nadzieją! Także dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei! Dla człowieka wierzącego, dla nas chrześcijan, jak Abraham, jak św. Józef, nadzieja, którą niesiemy ma perspektywę Boga, która nam została otwarta w Chrystusie, zbudowana jest na skale, którą jest Bóg.

Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei: Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!

Proszę o wstawiennictwo Maryję Pannę, świętego Józefa, świętych Piotra i Pawła, świętego Franciszka, aby Duch Święty towarzyszył mojej posłudze, a wam wszystkim mówię: módlcie się za mnie! Amen.
Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
"Iustitia" atakuje ministra…

"Iustitia" atakuje ministra…

Zmarła dziedziczka fortuny L'Oreal

Zmarła dziedziczka fortuny L'Oreal

Wystawa „Picasso 1932 - miłość, sława,…

Wystawa „Picasso 1932 - miłość, sława,…

Trump mocniej uderza w Koreę Północną

Trump mocniej uderza w Koreę Północną

Francuzi protestują przeciwko reformom…

Francuzi protestują przeciwko reformom…

Pierwsze takie spotkanie papieża. Franciszek mówił o walce z mafią

Papież Franciszek / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Ojciec Święty podczas spotkania z komisją włoskiego parlamentu do walki z mafią przestrzegał przed „wypaczoną polityką” i apelował o zdecydowane zwalczanie korupcji jako „żyznego gruntu” dla przestępczości zorganizowanej.

W przemówieniu papież oddał hołd wszystkim ofiarom mafii. Wymienił trzech zamordowanych na Sycylii sędziów: Rosario Livatino, Giovanniego Falcone i Paolo Borsellino.

Następnie powiedział, że przygotowując się do tego spotkania, przypomniał sobie słowa Jezusa z Ewangelii świętego Marka: „Z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym”.

Papież przestrzegł przed polityką „wypaczoną i ulegającą stronniczym interesom oraz niejasnym porozumieniom”. To, jak dodał, „tłamsi głos sumienia” i prowadzi do banalizacji zła oraz mylenia prawdy z kłamstwem.

Priorytetem autentycznej polityki musi być walka z mafiami, które „kradną dobro wspólne, odbierają nadzieję i godność” – apelował papież. Za decydujące uznał sprzeciwianie się na wszelki możliwy sposób korupcji, stanowiącej „żyzny grunt, na którym mafie zakorzeniają się i rozwijają”.

Walka z mafiami oznacza nie tylko tłumienie, oznacza także uzdrawianie, przemianę i budowę 
– wskazywał Franciszek.

Działania te, oświadczył, należy prowadzić na poziomie politycznym poprzez zapewnianie większej sprawiedliwości społecznej, bo – jak zauważył – „mafie przedstawiają się jako alternatywny system tam, gdzie brakuje praw i szans”, czyli pracy, domu, edukacji, opieki zdrowotnej.

Drugi poziom walki z przestępczością zorganizowaną musi zdaniem papieża mieć charakter ekonomiczny i polegać na likwidacji mechanizmów prowadzących do nierówności i ubóstwa.

Dzisiaj nie możemy już mówić o walce z mafiami bez podnoszenia ogromnego problemu finansów, górujących nad regułami demokratycznymi, co sprawia, że kryminaliści inwestują i pomnażają olbrzymie zyski uzyskane z handlu narkotykami, bronią, ludźmi, z likwidacji toksycznych odpadów, wpływania na przetargi na wielkie roboty, z hazardu, haraczy 
– powiedział papież.

Mówił o potrzebie „nowej obywatelskiej świadomości”, która „jako jedyna może doprowadzić do prawdziwego uwolnienia się od mafii”.

Franciszek wyraził przekonanie, że Włochy mogą być dumne ze swego prawodawstwa dotyczącego zwalczania przestępczości zorganizowanej.

Dobra skonfiskowane mafii i przekształcone na cele społeczne stanowią autentyczne szkoły życia 
– ocenił.

Papież wzywał również do ochrony świadków koronnych, którzy – jak przypomniał – narażają się na wielkie ryzyko.

Było to pierwsze spotkanie papieża z komisją do walki z mafią. Komisja ta jest uważana za jedną z najważniejszych w parlamencie Włoch.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Ujawniono pewną ciekawostkę na temat Kuźniara. Chyba go to nie ucieszyło

/ By Sławek - Kuźniar Jarosław, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16111774

Jarosław Kuźniar – kiedyś TVN, a teraz Onet – pojawił się na wydarzeniu zorganizowanym przez gdański urząd miasta, „Gazetę Wyborczą” oraz Europejskie Centrum Solidarności. Wystąpił tam jako konferansjer. Szybko wyszło na jaw, że zapłacono ma za to całkiem godziwą kwotę. Nie krył irytacji, kiedy zaczęto go o to wypytywać.

Impreza o której mowa, to Gdański Tydzień Demokracji który odbywał się od 11 do 17 września. Wydarzenie zorganizował urząd miasta we współpracy z „Gazetą Wyborczą” i Europejskim Centrum Solidarności.

Jak podał portal wirtualnemedia.pl, w niektórych dyskusjach w ramach tego wydarzenia brali udział dziennikarze. Inauguracyjną debatę poprowadził wspomniany Jarosław Kuźniar, na co dzień gospodarz programu „Onet rano”. 

Jak wynika z wykazu umów, które opublikował gdański urząd miasta, firma dziennikarza otrzymała za to 7 380 zł wynagrodzenia, a także 1 250 zł zwrotu kosztów podróży oraz zakwaterowania.

Wirtualnemedia.pl zapytały o to Kuźniara. 

Wykonałem w Gdańsku swoją dziennikarsko-konferansjerską pracę zgodnie ze sztuką. Publiczność to doceniła. Miałem zacnych gości w zaszczytnym miejscu. Brak wynagrodzenia za pracę jest, zdaje się, karalny

– odpowiedział, cytowany przez portal Kuźniar. 

Bardziej zirytowały go kolejne pytania. M.in. o to, czy dziennikarzowi wypada przyjmować wynagrodzenie od jednostki samorządowej kierowanej przez polityka (chodzi o prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – red.) i czy nie zawaha się, kiedy będzie miał skrytykować tego polityka? 

Ukryta w pana pytaniach sugestia, że opłacona faktura pozbawia mnie obiektywizmu jest głupie. A płacenie za zadawanie głupich pytań to już jest skandal. Proszę go pilnie opisać 

– odparował wyraźnie podenerwowany.

W wydarzeniu brali też udział inni dziennikarze, m.in. Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej”, Renata Kim z „Newsweeka” i Mikołaj Chrzan, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. Wielowieyska oraz Chrzan nie otrzymali żadnego wynagrodzenia („GW” była współorganizatorem imprezy), a Kim przyznała, że jej wynagrodzenie było dużo niższe niż 3 tys. zł. Z kolei po 3 075 zł otrzymali uczestnicy debaty inauguracyjnej, tej prowadzonej przez Kuźniara: prof. Lena Kolarska-Bobińska, prof. Mirosława Marody oraz prof. Jerzy Bralczyk.

Źródło: wirtualnemedia.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl