Smoleńsk: samobójcy ratują kontrolerów

prezydent.pl

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

Leszek Misiak

Kontakt z autorem

  

Przed Bożym Narodzeniem ub.r. prokuratura ogłosiła, że śmierć Remigiusza Musia, którego zeznania obciążały kontrolerów ze Smoleńska, była, jak wykazało śledztwo, samobójstwem. Wcześniej zginął, także śmiercią uznaną za samobójczą, naczelnik FSB z Tweru, gen. Konstantin Moriew, który tych kontrolerów przesłuchiwał. Kluczowi świadkowie, których zeznania mogły dowieść, że kontrolerzy są współwinni katastrofy, nie żyją.

19 grudnia 2012 r. prokuratura podała, że sekcja zwłok Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który w październiku ub.r. zmarł tragicznie (żona znalazła go powieszonego w piwnicy), wykazała we krwi obecność alkoholu (według nieoficjalnych informacji – jeden promil). Biegli stwierdzili w ekspertyzie, że przyczyną śmierci był ucisk liny. Prokuratura poinformowała, że na ciele zmarłego nie znaleziono śladów obrażeń, które mogłyby wskazywać na walkę z napastnikiem bądź obronę przed ewentualnym mordercą. Eksperci stwierdzili więc, że chorąży Remigiusz Muś sam się powiesił.

Śmierć Musia może uniemożliwić w przyszłości udowodnienie przed sądem, że kontrolerzy złamali minima lotniska – 100 m, polecając zejść Tu-154 do 50 m. A ponieważ wcześniej też zmarł tragicznie szef kontrolerów, krąg osób, których zeznania mogły obarczyć winą za udział w doprowadzeniu do katastrofy pracowników rosyjskiej wieży kontroli lotów, dramatycznie się zawęził. 53-letni naczelnik Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) w obwodzie twerskim gen. Konstantin Moriew zginął w końcu sierpnia 2011 r. Ciało znaleziono w jego gabinecie. Jak uznano, zastrzelił się z broni służbowej. Choć nie pozostawił listu pożegnalnego (podobnie jak Remigiusz Muś), śledczy przyjęli od razu wersję samobójstwa (podobnie było w przypadku Musia). To właśnie Moriew przesłuchiwał smoleńskich kontrolerów po katastrofie. Moriew został przydzielony do Tweru, któremu podlega lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku, w 2007 r. Na jego terenie służyli oficerowie, którzy 10 kwietnia 2010 r. znajdowali się w wieży lotniska w Smoleńsku – mjr Wiktor Ryżenko i płk Nikołaj Krasnokutski.

Kontrolerzy wykonali polecenie Moskwy

Podczas wyjazdu do Rosji we wrześniu 2012 r. polscy prokuratorzy oprócz pobrania próbek, na których detektory wykryły ślady trotylu, przesłuchiwali też świadków, m.in. obsługę lotniska Siewiernyj, z częścią których spotkali się już w kwietniu 2010 r. Przesłuchanie kontrolerów miało duże znaczenie po unieważnieniu przez prokuraturę rosyjską, a następnie polską, ich pierwszych zeznań złożonych w kwietniu 2010 r. Rosja unieważniła te zeznania z powodu „nieprawidłowości w procedurze przesłuchania świadków” i przesłała polskiej prokuraturze nowe protokoły z przesłuchań, z lipca 2010 r.

Trzeba pamiętać, że to Moskwa wydała kontrolerom lotu w Smoleńsku polecenie, by polski tupolew mimo nienaturalnie gęstej mgły lądował na lotnisku Siewiernyj. Z protokołów zeznań Plusnina i Ryżenki sporządzonych przez rosyjskich śledczych wynika, że na 20–30 min przed planowanym lądowaniem Tu-154 Plusnin nawiązał kontakt z dyżurnym „Logiki” w Moskwie, prosząc, aby m.in. z powodu pogarszającej się pogody uzgodnić możliwość lądowania tego samolotu na lotnisku zapasowym. Taka decyzja jednak nie zapadła, a kontrolerzy lotu do chwili rozbicia samolotu utrzymywali załogę w przeświadczeniu, że jest na właściwym kursie. To oznacza, że kontrolerzy wykonali polecenie Moskwy.

Zniknął z czujników, ale był na ścieżce

Dotąd nie wiemy, dlaczego kontrolerzy, mimo gęstniejącej mgły, złamali minima lotniska – 100 m – wydając komendę zejścia
Tu-154 do 50 m, jak stwierdził Remigiusz Muś. Nie wiemy, kto dopuścił na stanowisko kontrolera strefy lądowania Wiktora Ryżenkę – młodego człowieka bez doświadczenia, choć wiadomo było, że będzie sprowadzał lot HEAD. Nie wiemy, kto dopuścił do braku obecności lekarza na lotnisku – kontrolerzy kłamali, że przed dyżurem poddali się badaniom. Nie wiemy również, kto dopuścił na wojskowe lotnisko w Smoleńsku meteorologa bez uprawnień wojskowych. Nazwiska Rosjan odpowiedzialnych za te działania znają jednak – jak potwierdziliśmy w polskiej prokuraturze – wojskowi śledczy.

Członkowie załogi Jaka-40 opowiadali, że zaraz po tragedii widzieli roztrzęsionego, czerwonego na twarzy mężczyznę wybiegającego z wieży kontroli lotów. Zanim wzięli go w ustronne miejsce funkcjonariusze służb specjalnych, rozmawiał z nim Remigiusz Muś, który, podkreślmy, władał doskonale językiem rosyjskim. Czy dowiedział się o czymś, co mogło być ważne dla śledztwa? Dziś już nie da się tego ustalić.

Z pierwszego przesłuchania kontrolerów w kwietniu 2010 r. wynika, że po tym, jak Tu-154 zniknął z ekranów monitora, Plusnin wydał załodze Tu-154 komendę »Horyzont, Horyzont«”. To świadczy, że tupolew zniknął z czujników wieży, choć kontroler lotu wydawał mu komendę, że… leci „po kursie i na ścieżce”. Przesłuchania te miały miejsce, zanim jeszcze zaczęły obowiązywać przepisy konwencji chicagowskiej i pracowała jeszcze polsko-rosyjska komisja wojskowa. Polscy prokuratorzy uczestniczyli w jednym z przesłuchań kontrolerów, 12 kwietnia 2010 r. W ręce polskich śledczych dostały się oryginalne wersje rosyjskich protokołów. Zapisy zeznań były przeprawiane, a ich treść zmieniana. Zmiany dotyczyły m.in. faktu wizyty u lekarza (której nie było) oraz odległości, w jakiej KSL stracił z ekranu radiolokatora echo radarowe polskiego tupolewa.

W lipcu 2010 r. strona rosyjska zwróciła się do strony polskiej o anulowanie zeznań z kwietnia 2010 r., na co polska prokuratura wyraziła zgodę. Anulowanie zeznań Rosjanie motywowali błędem w zapisie godziny przesłuchania kontrolerów. Podważenie godziny przesłuchania stanowiło podstawę do... całkowitej zmiany treści zeznań.

Kwestią zasadniczą jest, na podstawie jakich przepisów polskiego prawa polska prokuratura anulowała zeznania rosyjskich kontrolerów złożone w kwietniu 2010 r., zastępując je przysłanymi latem 2010 r. przez Rosjan. Okazało się, że na podstawie przepisów... rosyjskich, choć rzecznik prokuratury wojskowej zapewnia nas, że pierwotne zeznania smoleńskich kontrolerów także pozostały dowodami w postępowaniu.

– Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie dysponuje zarówno protokołami przesłuchania kontrolerów lotu z wieży lotniska Smoleńsk „Siewiernyj” z 10 kwietnia 2010 r., jak i postanowieniem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej z 21 lipca 2010 r. „o uznaniu niedopuszczalności środków dowodowych”, które dotyczy tych zeznań – mówi nam płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prokuratury wojskowej. Postanowienie Rosjan oparte jest na przepisach kodeksu postępowania karnego Federacji Rosyjskiej i dotyczy nieprawidłowości w procedurze przesłuchania wskazanych powyżej świadków. Polska procedura karna nie zna instytucji unieważnienia złożonych zeznań. Jak panowie zapewne pamiętają, po ujawnieniu uzyskania przez prokuraturę ww. postanowienia, pojawiły się różne poglądy prawne dotyczące tego, czy zeznania te można uznać za pełnowartościowy dowód w polskim śledztwie, czy też nie. Pragnę zauważyć, że żaden z tych poglądów nie jest wiążący dla prokuratora dokonującego oceny materiału dowodowego śledztwa. Protokoły przesłuchania kontrolerów lotu z wieży lotniska Smoleńsk „Siewiernyj” z 10 kwietnia 2010 r. są włączone w poczet materiału dowodowego śledztwa i będą podlegały stosownej ocenie przez prokuratora – referenta śledztwa – dodaje płk Rzepa.

Cały tekst dostępny w "Gazecie Polskiej"
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Współczesne grillowanie – stawiamy na smak

  

Kiedy słońce zaczyna mocniej przygrzewać, dookoła robi się zielono, zaczyna się ulubiona przez Polaków pora. Sezon grillowania! Jego miłośników można spotkać w przydomowych ogródkach, na działkach, a ostatnio nawet w miejskich parkach i na plażach. Wśród dań z grilla od lat królują kiełbaski i mięsa, ale coraz chętniej sięgamy także po ryby i warzywa, podając je z ulubionymi dodatkami. 

Pojęcie grill pochodzi od pieczenia na ruszcie, techniki znanej od wieków w różnych częściach świata. Nazwa, która przyjęła się na Starym Kontynencie, pochodzi od angielskiego i francuskiego słowa oznaczającego kratę. Grilla w takiej formie, jaką znamy dzisiaj, stworzył w latach 60. ubiegłego wieku George Stephen pracujący jako spawacz w jednej z amerykańskich firm. Do Polski zwyczaj grillowania przywędrował z Zachodu w latach 90. XX wieku. Częściowo zastąpił rodzimą ceremonię ognisk z kiełbaskami na kijach i ziemniakami pieczonymi w żarze z ogniska.

Co wrzucamy na ruszt? 

Sezon grillowy w Polsce przypada na okres od maja do sierpnia, a jego kulminacja następuje w lipcu. Według badań GFK* Polacy uczestniczą w spotkaniach przy grillu średnio dwa razy w miesiącu. Najpopularniejsze, najchętniej przygotowywane potrawy to: karkówka, kiełbasa tradycyjna, szaszłyki i kaszanka. Dużą popularnością cieszą się także surowe warzywa, np. w formie sałatki. Niezbędnym uzupełnieniem są ketchup i musztarda.

Okazuje się, że piec można o wiele więcej wyrobów, niż tylko mięso i warzywa. Na przykład w Azji popularne jest grillowanie ryb i owoców morza z lokalnymi dodatkami, które nadają im charakterystyczny słodko-ostry posmak. W Brazylii na ruszt trafiają owoce: ananasy, brzoskwinie czy banany. Natomiast Niemcy, oprócz kiełbasy, grillują też sery. 
Trendami, które pojawiły się w ostatnim czasie w dziedzinie grillowania, są m.in. kuchnia fusion (np. sałatka z grillowaną kaczką i brzoskwinią, stek z tuńczyka z pastą z cukinii i curry), kuchnia koreańska (np. hot dogi z kimchi) czy grill wegański.

Kilka praktycznych rad 

Aby potrawy z rusztu wszystkim smakowały, warto przestrzegać kilku zasad. I tak doprawianie mięsa pieprzem i solą przed grillowaniem jest błędem. Wrzucenie mięsa oprószonego przyprawami na ruszt powoduje, że łatwo można je przypalić. 

Znawcy grillowania radzą, aby po zdjęciu mięsa z rusztu odczekać 2-4 minuty, by nabrało ono pełni smaku i aromatu. Jeśli rozkroimy je zbyt szybko, wszystkie soki wypłyną, pozostawiając je suchym. Warto pamiętać, że różne rodzaje mięsa wymagają innych sposobów grillowania. Przykładowo kiełbaski wieprzowe powinno się grillować bezpośrednio nad żarem przez ok. 8 minut z każdej strony. Przed położeniem ich na ruszt zalecane jest ponacinanie skórki. Natomiast karkówkę trzeba wcześniej przygotować w marynacie. Czas jej grillowania wynosi ok. 6–8 minut po obu stronach. Z kolei schab piecze się na mocnym ogniu – takie mięso ma tendencję do wysychania, dlatego także dobrze jest je zamarynować.

Ketchup – najlepszym towarzyszem grillowanych potraw

Po spożyciu grillowanego posiłku, a także w jego trakcie, zalecane jest zjedzenie produktów zawierających antyoksydanty. Gdzie można je znaleźć? Na przykład w pomidorach i powstałym z nich ketchupie. Przygotowany z wysokiej jakości składników i charakteryzujący się intensywnym smakiem sos to absolutny król każdej imprezy – nie tylko tej grillowej. Do wyboru mamy całą gamę różnorodnych wariantów! Osoby, które lubią delikatny smak i dodatkowo zwracają uwagę na sylwetkę, mogą sięgnąć np. po ketchup Kotlin Łagodny 60 proc. mniej kalorii. Dzięki niemu można się cieszyć ulubionymi grillowymi przekąskami bez wyrzutów sumienia. Z kolei fani intensywnych doznań z pewnością polubią piekielnie ostry ketchup Kotlin Extra Hot z Piekła Rodem. Bez względu na to, na jaki wariant smakowy się zdecydujemy, mamy pewność, że ketchupy Kotlin nie zawierają konserwantów, substancji wzmacniających smak i glutenu. Można w nich docenić zarówno różnorodność, jak i wyjątkowy smak, gdyż Kotlin to smak nr 1 w Polsce**

* Raport GFK „Zakupy na grill 2016”, badanie (CAWI), maj 2016 r. 
*Test produktu typu blind, zrealizowany wśród 807 konsumentów ketchupu w wieku 18-55 lat. 

PRZEPIS

Sezonowe burgery

Grill nie musi się kojarzyć głównie z kiełbasą czy karkówką. Przedstawiamy dziś świetną alternatywę. Fit burgery z mięsa z kurczaka lub indyka z wiosennymi dodatkami. 

Burgery drobiowe fit z botwinką

Składniki (6-8 porcji)
•    1 kg mięsa mielonego z kurczaka lub indyka
•    1 duży pęczek świeżej botwinki
•    5 ząbków czosnku
•    1 duża czerwona cebula
•    2–3 łyżki musztardy francuskiej
•    1/2 łyżeczki startej skórki z cytryny
•    1 łyżka soku z cytryny
•    1 jajko
•    2 łyżki otrąb owsianych
•    nasiona sezamu, sól, pieprz

Dodatki
•    ketchup Kotlin Łagodny 60% mniej kalorii
•    bułki (np. na żytnim zakwasie)
•    sałata, zielone ogórki, czerwona cebula, koperek
•    ocet balsamiczny, miód, olej
•    dowolne warzywa na sałatkę, np. pomidory, rzodkiewki

Wykonanie
1.    Zmielone mięso przełóż do dużej miski. Czosnek obierz, drobno posiekaj i dodaj do mięsa.
2.    Odetnij od botwinki buraczki, obierz je i umyj.
3.    Cebulę pokrój w kostkę i zeszklij na oleju na patelni. Dodaj pokrojone łodyżki botwinki wraz z częścią pokrojonych jej listków. Pozostałe liście zostaw do przygotowania kanapek. Wlej sok z cytryny, wymieszaj i duś ok. minuty. Ostudź.
4.    Dodaj do mięsa jajko, musztardę, skórkę z cytryny, otręby i zawartość patelni. Dokładnie wymieszaj, dopraw do smaku i odstaw na 15 minut.
5.    Uformuj kotlety, następnie obsyp je sezamem. Posmaruj ruszt olejem. Grilluj wraz z innymi warzywami na małym ogniu. 
6.    Buraczki pokrój na połówki lub ćwiartki. Dodaj do nich 2 łyżki octu balsamicznego i miód. Całość wymieszaj i grilluj wraz z pozostałym jedzeniem.
7.    Pod koniec grillowania lekko opiecz pieczywo.
8.    Ułóż kolejno na bułce warzywa i mięso, polej ketchupem.


Artykuł przygotowany pod patronatem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego  „Teraz Polska”.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl