Dziennikarz przed sądem za udział w proteście pod domem Tuska

Marek Nowicki, zdjęcie z demonstracji

  

Jutro (8 stycznia) o godz. 11:00 odbędzie się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozprawa odwoławcza od wyroku Sądu Rejonowego w Sopocie. Obwinionym jest dziennikarz "Gazety Polskiej" Michał Stróżyk, którego skazano na karę grzywny i obarczono kosztami procesu, bo poproszony został o zabranie głosu podczas demonstracji przeciwników podpisania ACTA odbywającej się przed domem Donalda Tuska w Sopocie.

Sąd pod przewodnictwem sędzi Anny Lewandowskiej uznał, że wymierzona kara "spełni swoje cele wychowawcze i zapobiegawcze wobec obwinionego oraz potrzeby w zakresie kształtowania świadomości społecznej. Ponadto - ten fragment uzasadnienia wyroku szczególnie polecamy: "obwiniony okazał swoim zachowaniem lekceważący stosunek do przepisów prawa, będący zaprzeczeniem pożądanej, aczkolwiek ciągle niedostatecznie rozwiniętej w polskim społeczeństwie postawy legalistycznej charakteryzującej jednostki i społeczeństwa o dużej kulturze, świadomości społecznej i prawnej".

Przypomnijmy, że Stróżyk został w brutalny sposób zatrzymany blisko godzinę po zakończeniu demonstracji na dworcu SKM w Sopocie przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, którzy wyciągnęli i przeładowali służbową broń. Wypuszczony z aresztu został dopiero we wczesnych godzinach rannych.

Wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć Michała Stróżyka informujemy, że rozprawa odbędzie się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku
Wydział V Karny Odwoławczy
ul. Nowe Ogrody 30/34
godz 11.00, sala 304

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl