BBN: bezpiecznie tylko z Rosją

Dawid Wildstein

Publicysta \"Gazety Polskiej\" i \"Nowego Państwa\", był dyrektorem publicystyki w TVP Info

Kontakt z autorem

Michał Rachoń

Dziennikarz TVP Info, gdzie prowadzi programy „Woronicza 17”, „Minęła 20” oraz „Gość Poranka”. Współpracuje m.in. z „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie” i „Nowym Państwem”.

Kontakt z autorem

Rosja jako gwarant bezpieczeństwa Polski. Drugorzędna rola NATO w naszych relacjach z Moskwą. Polska postrzegana nie jako państwo Zachodu, lecz jako kraj peryferyjny i potencjalne terytorium wpływów rosyjskich. Konsultacje z byłymi kagiebistami, odpowiedzialnymi za zamachy terrorystyczne na własnych obywateli. To nie opis stosunków PRL z ZSRS. Taki obraz wyłania się z analizy opracowań, jakie powstają od pierwszych dni po 10 kwietnia 2010 r. w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Sprawa jest tym poważniejsza, że ośrodek prezydencki planuje reformę polskich służb specjalnych. Jej konsekwencją może być oddanie tych struktur pod władzę środowiska oficjalnie i publicznie deklarującego chęć zreinterpretowania i zmiany dotychczasowej prozachodniej polityki polskiej. Reforma polskich służb może stać się procesem rekonstrukcji porządku prawnego, mającym na celu wciągnięcie Polski w orbitę rosyjskiego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego.

Zagrożenia – ani słowa o Moskwie

W ramach prac nad Strategicznym Przeglądem Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN) prowadzone są przez BBN studia dotyczące charakteru i zakresu zagrożeń, z jakimi państwo polskie spotka się w najbliższych dekadach. W trakcie tych badań autorzy rozważają m.in. zmiany na międzynarodowej scenie politycznej, ewolucję polskiego systemu politycznego i prawnego, a także strategiczne zmiany relacji pomiędzy globalnymi graczami, w tym NATO, Unią Europejską, a także samą Federacją Rosyjską. Starają się również zinterpretować i sklasyfikować potencjalne zagrożenia, z jakimi spotykać się będzie Polska w ciągu najbliższych lat.

Katalog zagrożeń przedstawia analiza autorstwa Lucjana Bełzy, który wydaje się nie rozważać w żadnej formule zagrożeń o charakterze stricte militarnym. Według tego eksperta największe niebezpieczeństwo dla państwowości polskiej pochodzić będzie ze sfery manipulacji informacją, zagrożenia cybernetycznego, zagrożeń związanych z atakami spekulacyjnymi na system ekonomiczny. Zdaniem Bełzy wśród podstawowych niebezpieczeństw należy widzieć również te, które bezpośrednio wynikają z rywalizacji o źródła energii, w tym zasoby gazu łupkowego, znajdującego się m.in. na terenie Polski.

O ile nie sposób nie zgodzić się z tym katalogiem możliwych niebezpieczeństw, o tyle jest jednak daleko posuniętą krótkowzrocznością brak odniesienia do nowej doktryny obronnej Federacji Rosyjskiej, jaką to państwo przyjęło w lutym 2010 r. Zgodnie z nią FR dopuszcza m.in. możliwość punktowego użycia środków bojowych „w celu uniknięcia konieczności prowadzenia działań wojennych”. Z innych dokumentów oraz wypowiedzi polityków rządzących tym państwem, a także z obserwacji życia politycznego jego najbliższych sąsiadów (Ukraina, Gruzja, Łotwa, Armenia – przykłady można mnożyć), wynika, że proces odbudowy politycznej strefy wpływów, w ramach której gwarantem bezpieczeństwa ma być Rosja, rozpoczął się, a być może wszedł w decydującą fazę. Warto też zwrócić uwagę na zupełne pominięcie w katalogu zagrożeń np. regularnych manewrów wojskowych Białorusi, gdzie Polska przedstawiana jest jako jeden z potencjalnych głównych wrogów.

Eksperci z KGB

Biorąc pod uwagę, że prace studyjne, związane ze strategicznym przeglądem bezpieczeństwa narodowego, rozpoczęły się w pierwszych dniach po katastrofie smoleńskiej oraz że jednym z pierwszych partnerów BBN w kreowaniu nowej strategii stał się przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew, warto przyjrzeć się wnioskom, do jakich doszli eksperci powołani przez Bronisława Komorowskiego.

Sam Patruszew jest postacią charakterystyczną dla dzisiejszej Rosji. W taki sposób przedstawiło go Polskie Radio w jednej z posmoleńskich depesz: „Nikołaj Patruszew to przyjaciel Władimira Putina. Patruszew z Putinem znają się od lat 70., pracowali razem w leningradzkim KGB. W czasie prezydentury Putina był szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa. U prezydenta Miedwiediewa kieruje Radą Bezpieczeństwa, doradzającą głowie państwa w kwestiach strategicznych. W Warszawie weźmie udział w konferencji z okazji XX-lecia Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wizyta ma status oficjalnej i odbywa się w ramach dialogu nawiązanego przez BBN z rosyjską Radą Bezpieczeństwa. Do nawiązania współpracy doszło podczas majowej wizyty Bronisława Komorowskiego w Moskwie. To wtedy szef BBN gen. Stanisław Koziej umówił się z Patruszewem na regularne polsko-rosyjskie konsultacje w kwestiach bezpieczeństwa”. Ta depesza nie pokazuje całości zasług, jakie Patruszew oddał państwu, z którym związany jest przez całe dorosłe życie.

Jak możemy przeczytać w książce „Korporacja zabójców” Jurija Felsztyńskiego i Olega Pribyłowskiego, Nikołaj Patruszew uznawany jest za głównodowodzącego operacją terrorystyczną, która polegała na wysadzeniu w powietrze budynków mieszkalnych w kilku miastach Rosji. Operację tą realizowali oficerowie i współpracownicy FSB, a przypłaciło ją życiem kilkuset rosyjskich obywateli. Eksplozje rozsadzające budynki mieszkalne w pierwszych dniach urzędowania Władimira Putina stały się pretekstem do rozpętania II wojny czeczeńskiej (1999–2009) oraz były źródłem powstania słynnego już zdania o „dopadaniu terrorystów w kiblu”. Jawne oddelegowanie do budowania nowego porozumienia pomiędzy Polską a Rosją specjalisty od najgłośniejszych aktów terroru państwowego, zanim jeszcze opadł kurz w miejscu katastrofy pod Smoleńskiem, jest działaniem wymownym. Być może pierwszym z serii brutalnych komunikatów kierowanych do polskich partnerów ekipy rządzącej Rosją. Przewodniczący RBFR wizytował zresztą Polskę od tego momentu dość często, a rozpoczęte wówczas prace analityczne zaowocowały mało znanymi, a bardzo istotnymi dokumentami, tworzonymi w ramach SPBN.

Rosja gwarantem bezpieczeństwa Polski

Wśród wniosków, do jakich doszli eksperci SPBN, a przynajmniej wśród tych znajdujących się domenie dostępnej publicznie, odnaleźć można takie, które w istocie sprowadzają się do lansowanej przez Bronisława Komorowskiego koncepcji „pojednania polsko-rosyjskiego”: „Jeśli zależy nam na (…) zapobieżeniu sytuacji, w której Rosja nie pójdzie drogą autorytarnego kapitalizmu (jaki realizowany jest w Chinach), to należy ją przyciągać, a w tym procesie sami Rosjanie dokonają wyboru europejskiej drogi do dobrobytu i bezpieczeństwa. Należy tutaj widzieć większą rolę UE jako pozytywnego modelu dochodzenia do bezpieczeństwa poprzez współpracę ekonomiczną i integrację. Rola NATO powinna być drugorzędna ze względu na nawarstwioną latami w świadomości Rosjan opinię o nim jako wrogim bloku wojskowym zagrażającym ZSRR, a potem Rosji”. Akapit dalej czytamy: „Polska w tym scenariuszu musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa”.

Sytuacja po Smoleńsku była idealną egzemplifikacją procesu reorientacji polskiej polityki międzynarodowej pod dyktando projektów takich jak cytowany wyżej. Przypomnijmy, mimo gestów dobrej woli ze strony NATO (wielokrotnie Kwatera Główna NATO oferowała pomoc i konsultacje w sprawie tragedii 10 kwietnia 2010 r.) nie przyjęliśmy od Sojuszu żadnej pomocy, pozostawiając wszystko w gestii rosyjskiej.

Sama wizja postawienia na Rosję jako gwaranta bezpieczeństwa, wobec którego sojusz z NATO ma znaczenie drugorzędne, jest uderzająca i wygląda na pochodzącą z innej epoki. Jest to zresztą cecha dokumentów i projektów tworzonych przez zaplecze prezydenta Komorowskiego. Polska jest traktowana w nich jak podmiot obcy względem Zachodu i państwo drugiej kategorii. W ten sposób powraca dawna koncepcja Polski jako kraju zawieszonego między Zachodem a Wschodem. Tym samym rezygnuje się z wizji Polski będącej częścią strukturalnych interesów Zachodu, tworząc z niej przestrzeń geopolitycznie niezdefiniowaną. To z konieczności prowadzi do postrzegania naszego kraju jako obszaru peryferyjnego, który może być elementem przetargowym między dwoma głównymi blokami geopolitycznymi w Europie. Choć autorzy raportów i analiz BBN usiłują nas przekonać, że taka perspektywa pozwala na ewentualne „korzystanie” z sojuszy i możliwości, którą obie strony są gotowe nam oferować, to realnie stanowi akceptację wizji wprowadzenia Polski w rosyjską strefę wpływów. Podstawowa idea stojąca za naszym przystąpieniem do NATO, czyli świadomość, że wyzwolić się spod dominacji i zagrożenia rosyjskiego możemy tylko wówczas, gdy staniemy się konstytutywnym elementem i współtwórcą polityki Zachodu w stosunku do Rosji, nasi prezydenccy eksperci odrzucają. Zamiast tego oferują nam wizję Polski jako pola bitwy między Zachodem a Wschodem, jako karty przetargowej w grze mocarstw. Nie da się tego określić inaczej niż jako próbę upośledzenia naszego aktualnego statusu w polityce międzynarodowej.

Całość artykułu w tygodniku "Gazeta Polska"

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Rosyjski specnaz już na Białorusi

Rosyjski specnaz już na Białorusi

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

„Wygraliśmy, ale nie daje się nam…

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

Lekarze ws. McCaina: Rokowania bardzo złe

We Francji nikt już nie pyta: „Czy…

We Francji nikt już nie pyta: „Czy…

Rekordowe poparcie dla CBA wśród Polaków

Rekordowe poparcie dla CBA wśród Polaków

Morawiecki zawstydził unijnych technokratów. Przypomniał o „zdradzonej po wojnie Europie Wschodniej”

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Wicepremier Mateusz Morawiecki bierze udział w konferencji poświęconej przyszłemu budżetowi UE, która odbywa się w Brukseli. Pytany o szczegóły podkreśla, że to właśnie podczas konferencji kształtuje się strategia Komisji Europejskiej i krajów członkowskich co do przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych UE, czyli przyszłego budżetu Wspólnoty. Tymczasem podczas swojego wystąpienia unijni technokraci usłyszeli z ust wicepremiera Morawieckiego kilka gorzkich słów prawdy.

Według Morawieckiego, to właśnie dziś walka toczy się o „charakter i zasady” a w połowie przyszłego roku rozpoczną się negocjacje ściśle finansowe, budżetowe.

- Te ramy finansowe już powinny być negocjowane, są nieco opóźnione. W przyszłym roku będziemy w samym środku negocjacji w zakresie przyszłego budżetu UE. Polska ma ściśle określone cele i dobre doświadczenia w kontekście wykorzystania różnego rodzaju funduszy – podkreślił Morawiecki.

Szef resortu finansów mówił, że storna polska jednoznacznie pokazuje, iż poziom nieprawidłowości związany z wykorzystaniem pieniędzy unijnych jest w Polsce bardzo niski – jest jednym z najniższych w całej UE.

- To bardzo ważne, że pieniądze podatnika europejskiego nie są marnowane. Na przyszły budżet UE patrzę również z punktu widzenia wyzwań dla UE na kolejną dekadę, dwie dekady. Wśród tych wyzwań widzimy konieczność podniesienia konkurencyjności całej UE, produktywności i innowacyjności. Te cele, które są akcentowane przez KE są spójne z naszymi celami. My też mamy podobne cele - powiedział.

Wicepremier wyjaśnił, że konkurencyjność rośnie poprzez wzrost produktywności, zwłaszcza tam, gdzie wykorzystanie środków na badania, na rozwój, na innowacyjność jest na niższym poziomie, czyli głównie w krajach Europy Centralnej.

- Dlatego warto jest przesuwać akcenty na politykę innowacyjną w ramach kolejnych Wieloletnich Ram Finansowych w kierunku badań i rozwoju, wdrożeń w innowacyjnych sektorach, ale z uwzględnieniem stanu zaawansowania poszczególnych krajów. Orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu i Komisji Europejskiej, wskazują na konieczność poszerzenia swobody w zakresie świadczenia usług. Teraz my, kiedy chcemy skorzystać z tej swobody widzimy, że kraje zachodniej Europy odmawiają nam tego prawa – oświadczył wicepremier Morawiecki.

Obecni na konferencji poświęconej przyszłemu budżetowi UE politycy usłyszeli z ust Mateusza Morawieckiego również sporo gorzkich słów prawdy. Przypomniał on, że „zdradzona po II Wojnie Światowej Europa Wschodnia zawarła w 2004 r. ze szczęśliwą Europą Zachodnią wielki kontrakt”. Kraje przystępujące do UE otworzyły swoje rynki na dobra i kapitał z Zachodu. Dzięki temu Zachód w przyspieszonym tempie mógł przejąć przedsiębiorstwa z tych krajów, zalać własnymi produktami, korzystać z ich siły roboczej. Morawiecki zwrócił uwagę, że co prawda do nowych krajów UE napływają fundusze unijne, ale 80 proc. z każdego euro wraca do firm z Zachodu.

- Ten kontrakt jest dzisiaj naruszany. Dobra krążą bez przeszkód, kapitał z Zachodu pomaga firmom z Zachodu, nasi ludzie budują dobrobyt w krajach starej UE, tymczasem w obszarze, w którym moglibyśmy wzmacniać się krok po kroku, proponuje się ograniczenie swobody świadczenia usług wbrew wcześniejszym orzeczeniom TS UE w Luksemburgu i Komisji Europejskie. Ten wielki kontrakt, który ma szansę podnosić konkurencyjność całej UE względem innych obszarów świata w dobie globalizacji, dzisiaj jest postawiony w stan wątpliwości – oznajmił wicepremier Morawiecki.


Trwająca w Brukseli konferencja, w której bierze udział wicepremier Morawiecki ma związek z przedstawioną pod koniec czerwca br. przez Komisję Europejską koncepcją w sprawie finansów do 2025 roku. Zaprezentowane wówczas pomysły mają stanowić grunt pod propozycję nowych wieloletnich ram finansowych na okres po roku 2020. KE w ślad za swoimi wcześniejszymi rozważaniami dotyczącymi przyszłości UE przedstawiła pięć wariantów, jakie wobec budżetu mogą przyjąć państwa członkowskie w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Tylko w jednym scenariuszu, który zakłada większą integrację (nazwany „robimy więcej razem”) nie przewiduje się cięć w unijnej polityce rolnej i kluczowej dla Polski polityce spójności.
Projekt budżetu po roku 2020 Komisja Europejska ma przedstawić w połowie przyszłego roku.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Rosyjski specnaz już na Białorusi

/ mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony informuje o kolejnych ćwiczeniach na Białorusi. Z komunikatu opublikowanego na stronie resortu obrony Federacji Rosyjskiej wynika, że na Białoruś przerzucono już żołnierzy specnazu.

W komunikacie jest mowa o rosyjskim pododdziale, jednak nie podano ani dokładnej liczby żołnierzy, ani miejsca przeprowadzenia ćwiczeń. Mają się one odbyć „na jednym z białoruskich poligonów”, a w ich trakcie będą współdziałać żołnierze wojsk powietrznodesantowych z Rosji i białoruscy komandosi z Sił Operacji Specjalnych.

„Rosyjscy specnazowcy przybyli na Białoruś, żeby wziąć udział we wspólnych manewrach” – cztamy w komunikacie opublikowanym na stronie rosyjskiego ministerstwo obrony.

Od 25 września do 8 października mają trwać przygotowania do ćwiczeń.
Na stronie białoruskiego ministerstwa obrony nie ma informacji na ten temat.

Radio Swaboda przypomina, że rosyjscy komandosi uczestniczyli już w tym roku na Białorusi w ćwiczeniach z udziałem ok. tysiąca żołnierzy na przełomie marca i kwietnia. Ponadto w czerwcu pod Brześciem odbywały się białorusko-rosyjsko-serbskie manewry Słowiańskie Braterstwo–2017, w których również brali udział żołnierze rosyjskich wojsk powietrznodesantowych.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl