Robią to ludzie, którzy założyli w Polsce niesamowitą liczbę podsłuchów, ograniczają wolność słowa, przez usłużne sobie media nieustannie podjudzają przeciwko opozycji, wysyłają przeciwko świętującym rodakom szwadrony policji, za odmienne od swoich poglądy karzą kolegiami i więzieniem. Powrót do totalitarnych metod sprawowania władzy jest widoczny gołym okiem na każdym niemal kroku. Te działania przejdą do historii, i tak właśnie obecną koalicję opisywać będą podręczniki za kilkadziesiąt lat.
My jednak żyjemy tu i teraz. Musimy pielęgnować i bronić demokratycznych standardów, by ocalić wolność, o którą przez ostatnie wieki walczyły kolejne pokolenia Polaków. Pamiętać, że wolność jest w nas, bo ta myśl przyświecała narodowym bojownikom, kiedy sytuacja ze wszech miar wydawała się beznadziejna. To pomagało przetrwać i ostatecznie odnieść zwycięstwo. Trzeba głośno się upominać o tych, którym dzieje się krzywda i są prześladowani za swoje przekonania. Nieustannie. Wszystkie środowiska niepodległościowe razem jednym głosem. Cieszę się, że wielu to już zrozumiało. Byłem dumny w tych dniach, kiedy na falach Radia Maryja słyszałem, jak kibice Lechii zachęcają do udziału w marszu w obronie telewizji Trwam. Gratuluję też i tym, którzy z odwagą systematycznie upominają się o uwolnienie Piotra Staruchowicza. Narażają się na wściekły atak mediów. Nic to jednak wobec cierpienia, jakie musi przeżywać kolejny już miesiąc gniazdowy Legii Warszawa i jego najbliżsi. W tej sprawie musimy krzyczeć jeszcze głośniej, wszyscy się mobilizować, podnosić jego sprawę, gdzie tylko się da, wykorzystując dostępne nam środki. Ważna jest także akcja w internecie, na społecznościowych portalach. Kliknięcie „lubię to” pod zdjęciami Piotrka, udostępnianie ich na swoich profilach nic nas nie kosztuje. Pokazuje naszą solidarność z tymi, którym dzieje się krzywda i daje wyraźny sygnał decydentom, że nie można wszystkich zastraszyć. Zapraszam zatem do włączania się w obronę „Starucha” i propagowanie akcji w swoich środowiskach.
