Afera lekowa w rządzie Tuska

Grzegorz Cessak jest szefem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, a jego ojciec Mirosław Cessak dyrektorem pionu sprzedaży firmy farmaceutycznej Hand-Prod. Od czasu kiedy syn objął kierownictwo urzędu, spółka, w której pracuje ojciec, dostała prawie 30 pozwoleń na import medykamentów. Można na tym dobrze zarobić.

Grzegorz Cessak został prezesem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w 2009 r. Zastąpił na tym stanowisku Leszka Borkowskiego. Ówczesny wiceminister zdrowia Marek Twardowski ujawnił, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzi postępowanie w związku z decyzjami Borkowskiego. Wcześniej jedna z gazet napisała, że prezes odmówił rejestracji leku. A według mediów miało na tym zależeć Ministerstwu Gospodarki kierowanemu przez Waldemara Pawlaka.

– By Grzegorz Cessak został prezesem URPLWMiPB, naciskał szef ludowców – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” dobrze poinformowana osoba z branży lekowej. Choć Cessak wcześniej pracował w urzędzie, to jednak nie miał opinii fachowca. Miał za to ojca, który w branży pracował od lat.

Mirosław Cessak jest dyrektorem pionu sprzedaży oraz prokurentem, czyli pełnomocnikiem zarządu Hand-Prod sp. z o.o., jednej z wiodących firm na polskim rynku medycznym. Firma, w której pracuje, otrzymała w ostatnich dwóch latach 27 pozwoleń (dane z lipca) z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych na tzw. import równoległy leków.

Import równoległy to świetny interes. Dzięki niemu można sprowadzać i sprzedawać na polskim rynku produkty bez długotrwałej i uciążliwej procedury rejestracyjnej – mówi informator „Codziennej”.

Handel równoległy – ujmując rzecz najprościej – polega na tym,  że kupuje się lek w kraju, w którym jest on tańszy, sprowadza do Polski, przepakowuje w pudełko z polskimi napisami i sprzedaje na naszym rynku. Jest jednak kilka ograniczeń. Po pierwsze handel ten może się odbywać między krajami Europejskiego Obszaru Gospodarczego (kraje UE oraz kilka spoza), po drugie lek sprowadzany musi być zarejestrowany w kraju docelowym, w tym wypadku w Polsce. I co najważniejsze w tym wypadku, firma, która go sprowadza w ramach importu równoległego, musi mieć pozwolenie z URPLWMiPB.

Import równoległy jest możliwy w Polsce od 2005 r. Od tego czasu do końca 2010 r. spółka Hand-Prod nie otrzymała żadnego zezwolenia na import równoległy (nie figuruje w wykazach publikowanych przez URPLWMiPB). Sytuacja zmieniła się diametralnie w ciągu ostatnich dwóch lat. Szef URPLWMiPB i dyrektor z Hand-Prod zapewniają, że ich związek rodzinny nie ma wpływu na żadne decyzje urzędowe i biznesowe.

Grzegorz Cessak w odpowiedzi na pytanie „Codziennej” napisał: „Z ostrożności, mając na uwadze,  że może kiedyś dojść do sytuacji, w której mógłby mi ktoś bezpodstawnie zarzucić konflikt interesów związany z pracą mojego ojca, wyłączyłem się z wszelkich postępowań prowadzonych przez Urząd Rejestracji, a dotyczących Hand-Prod sp. z o.o.”. Oznajmił, że w żadnym etapie tych postępowań nie brał udziału. „Decyzje w tych sprawach nie były również przeze mnie podpisywane. Nigdy nie informowano mnie również o przebiegu tych postępowań” – oświadczył.

Natomiast Mirosław Cessak poinformował „Codzienną”,  że spółka, w której pracuje, „pomimo uzyskania pozwoleń na import równoległy produktów leczniczych nigdy nie nabyła i nie sprzedała żadnych produktów leczniczych na podstawie tych pozwoleń”. Tłumaczył,  że procedura ich uzyskania w URPLWMiPB jest tak długotrwała, że po ich uzyskaniu sprzedaż tych produktów na rynku polskim była nieopłacalna, spółka zaś poniosła jedynie znaczne koszty (straty) związane z uzyskaniem pozwoleń.

– To, że firma do tej pory nie kupiła i nie sprzedała leków, nie znaczy,  że nie zrobi tego w przyszłości. Pozwolenia są bowiem wydawane na pięć lat – mówi nasz informator.

Dynamika wzrostu liczby przyznanych pozwoleń na import równoległy, spowodowana być może unią personalną między prezesem a dyrektorem Cessakiem, jest zaskakująca – mówi przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha. A były minister sprawiedliwości w rządzie Tuska Krzysztof Kwiatkowski podkreśla, że w sytuacji, w której może zachodzić podejrzenie o konflikt interesów, wszystkie decyzje URPLWMiPB dotyczące firmy,  w której pracuje ojciec prezesa urzędu, powinny zostać skontrolowane. Szef inicjatywy Stop Korupcji Tomasz Kwiatek zwraca uwagę, że sprawa URPLWMiPB nie jest czymś jednostkowym. – Trzeba stworzyć przejrzyste procedury, aby wykluczyć taką możliwość, aby związki rodzinne nie mogły wpływać na decyzje administracyjne.


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Policja nie wie gdzie jest Abujakub. Mógł…

Zrobił cieszynkę i… zerwał więzadła

Wypadek w parku linowym. 14-latka jest w…

87. urodziny Jana Olszewskiego

RCB ostrzega - mocne opady deszczu

Policja nie wie gdzie jest Abujakub. Mógł opuścić kraj

/ twitter.com/printscreen

Szef regionalnej policji w Katalonii Josep Lluis Trapero oświadczył dziś, że nie wiadomo, czy poszukiwany w związku z zamachami Marokańczyk Junes Abujakub nadal znajduje się w kraju. Służby nie wykluczają, że terrorysta wyjechał do Francji.

Trapero przyznał, że policja nie wie, gdzie znajduje się poszukiwany Marokańczyk. Nie wykluczył też, że Abujakub przedostał się do Francji.

W ramach poszukiwań 23-latka zaostrzono kontrole na hiszpańsko-francuskiej granicy, w miejscowości La Jonquera.

Trapero nie potwierdził, że to właśnie poszukiwany mężczyzna był kierowcą furgonetki, która wjechała w tłum ludzi na promenadzie Las Ramblas w Barcelonie. 

Powołując się na źródło w policji agencja AP ujawnia, że przy użyciu karty kredytowej ukrywającego się Abujakuba wypożyczono trzy furgonetki. Jednej użyto podczas ataku w Barcelonie. Drugą znaleziono w Vic, 70 km na północ od Barcelony na drodze do Ripoll, gdzie mieszkali główni podejrzani ws. ataku. Trzecia była w samym Ripoll.

Śledczy są przekonani, że terroryści chcieli wypełnić furgonetki materiałami wybuchowymi i dokonać ataku na wielką skalę. Ich plany zmieniły się jednak po eksplozji w Alcanar.

W czwartkowym zamachu na Las Ramblas oraz w piątkowym ataku w Cambrils, zginęło łącznie 14 osób, a ponad 130 zostało rannych. Do tej pory hiszpańska policja zabiła pięciu terrorystów i aresztowała czterech.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Msza św. w intencji śp. Marii Kaczyńskiej

Matka zamachowca: "Oddaj się w ręce…

Turcja: udaremniono zamach bombowy

Polskie rodziny utknęły na lotnisku w Korfu

Pomylili flagi Polski i Indonezji. Żenująca…

Prostacka zagrywka posła PO - takiej manipulacji każdy by się wstydził, ale mowa o Szczerbie

Tomasz Hamrat

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

Manipulacje posła Platformy Obywatelskiej już bywały demaskowane - chociażby słynna akcja z kartą do głosowania. To zresztą nie jest takie trudne, bo poziom zagrywek Michała Szczerby jest na wyjątkowo marnym poziomie. To co jednak zrobił dzisiaj, jest po prostu obrzydliwe.

Zaczęło się od tekstu opublikowanego przez serwis natemat.pl - jak można łatwo się domyślić - atakującego partię rządzącą. Autorzy artykułu w alarmującym tonie twierdzili, że urzędy skarbowe będą ściągać podatki od darowizn przeznaczonych dla pokrzywdzonych przez nawałnice.

Reakcja Ministerstwa Rozwoju i Finansów była natychmiastowa - na twitterze zamieszczono informację, która dementowała takie rewelacje.

"Minister Rozwoju i Finansów wyda rozporządzenie zwalniające z podatku od darowizn poszkodowanych w nawałnicach" - podano.

Wyraźnie widać datę - twit zamieszczono wczoraj, już kilkadziesiąt godzin temu. Media podały wiadomość o takiej decyzji. Także serwis natemat.pl

Tymczasem co zrobił poseł Michał Szczerba? Dzisiaj rano zamieścił taki wpis na swoim profilu.

O poziomie manipulacji Szczerby świadczy najlepiej, że "podlinkowany" tekst w jego wpisie jest już nieaktualny - "wyskakuje" inny. To jednak posłowi Platformy w żaden sposób nie przeszkadza. Krótko przed godziną 14 nadal wpis był widoczny na profilu posła PO.

Warto jeszcze przypomnieć o co chodziło ze wspomnianą kartą do głosowania.

"Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba chciał dzisiaj błysnąć. Żalił się dziennikarzom, że jego karta do głosowania nie działa. Nawet zdjęcie zrobił. "Proszę aktywować kartę" - odpowiedziała Kancelaria Sejmu. I pozamiatane" - pisaliśmy w styczniu tego roku.

Źródło: niezalezna.pl, twitter

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Groźnie było w Chorzowie. Pożar fosforu

Zmarł aktor znany z "Predatora"

Ukraina: ponad 2,7 tys. cywilnych ofiar

Poszkodowani w nawałnicach będą zwolnieni…

Finlandia: nie podniesiono poziomu alertu

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl