Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Próbki z tupolewa wciąż są w Rosji

Wszelkie dowody na to, że na pokładzie Tu-154M mogło dojść do wybuchu są wciąż w Rosji i nikt nie wie, kiedy trafią do Polski. Chodzi m.in.

Autor:

Wszelkie dowody na to, że na pokładzie Tu-154M mogło dojść do wybuchu są wciąż w Rosji i nikt nie wie, kiedy trafią do Polski. Chodzi m.in. o próbki, na których wykryto ślady trotylu i nitrogliceryny. Tymczasem bliski jednej z ofiar zlecił badania naukowcom z USA – wykazały obecność materiałów wybuchowych.

Polska nie ma ani próbek, ani protokołów w sprawie materiałów wybuchowych na szczątkach tupolewa. Wszystko wciąż pozostaje w rękach Rosjan – przyznaje Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej. Uspokaja, że „wszystko zaplombowano i czekamy na ich przysłanie". Wystarczy jednak przypomnieć zabezpieczenie m.in. czarnych skrzynek – chronił je jedynie skrawek papieru z pieczątką i podpisem polskich śledczych.

Prokuratorzy podkreślają także, że najnowsze wyniki „nie są w żaden sposób miarodajne, a źródła wskazań urządzeń pomiarowych mogą być przeróżne".

Tymczasem detektory IMS, którymi ostatnio w Rosji badali wrak polscy biegli, poza tym że informują o obecności cząstek wysokoenergetycznych, również je identyfikują, wskazując nazwę rozpoznanego materiału wybuchowego. Śledczy jednak nie podali nazwy używanego modelu urządzenia.

Inną metodę badania wykorzystali eksperci z USA. To do nich zwrócił się Stanisław Zagrodzki, kuzyn śp. Ewy Bąkowskiej, o zbadanie fragmentu pasa bezpieczeństwa z Tu-154M. Amerykanie badali próbki za pomocą alkoholu metylowego metodą ekstrakcji (wydobywania). Po odparowaniu metanolu zbiera się osad, który zawiera poszukiwaną substancję. Był nią trotyl.

Więcej na ten temat w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska