Chodzi o straty, które poniósł PZPN w związku z przełożeniem meczu Polska–Anglia z wtorku na środę. Ministerstwo Sportu jest zdziwione tymi żądaniami. Wczoraj zapadły również wyroki na trójkę kibiców, którzy we wtorek ku uciesze przemokniętych widzów wybiegli na zalaną wodą murawę Stadionu Narodowego. Dwóch z nich otrzymało dwuletni zakaz stadionowy w zawieszeniu na rok. Wobec trzeciego sąd umorzył postępowanie.
Wesołków wzięli w obronę internauci, którzy uznali ich wybryk za jedyny pozytywny aspekt wtorkowego wieczoru. Jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy wobec kibiców głos w ich sprawie zajęła… Kancelaria Premiera. W serwisie społecznościowym Twitter pracownicy KPRM zacytowali słowa Donalda Tuska, który wzywał do łagodnego potraktowania trójki kibiców. „Trzeba dbać o bezpieczeństwo na stadionach, ale to była wyjątkowa sytuacja" – cytowano słowa premiera. Zdaniem polityków opozycji było to niedopuszczalne i mogło mieć wpływ na decyzję niezawisłego sądu. – Kieszonkowy Putinek wczoraj z groźną miną mówił o odpowiedzialności za narodową wannę, dziś dyscyplinował sądy. A deszczu nie postraszył – skomentował słowa Donalda Tuska poseł PiS-u Andrzej Duda.
Zdziwienia nie ukrywają również przedstawiciele środowiska kibiców. – Rządzący padli ofiarą własnej ustawy. Bo to jest ustawa kretyńska – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie" Wojciech Wiśniewski z Ogólnopolskiego Zrzeszenia Stowarzyszeń Kibicowskich. – Każde przekroczenie barierki musi być traktowane tak samo. I nie ma znaczenia, czy to jest mecz Pucharu Polski w Bydgoszczy, kiedy kibice chcieli zdobyć koszulkę zawodnika lub fragment siatki na pamiątkę, czy wtorkowy mecz na Stadionie Narodowym. Nie ma wyjścia – skoro taką idiotyczną ustawę przygotowano, to powinni działać w jej myśl. Ci sami dziennikarze i politycy, którzy teraz bronią „pływaków", nie reagują, gdy o godz. 6 rano zabiera się z domu ludzi za to, że nie siedzieli na meczu na swoim miejscu – dodaje Wiśniewski.
Sprawy „pływaków z Basenu Narodowego" rozpatrywane były w trybie przyspieszonym. Odpowiadali za naruszenie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Grożą za to kary do trzech lat więzienia, bądź 5 tys. zł grzywny.
