Kazimierz Nowaczyk specjalnie dla "GP"

  

Raport ATM z badania odczytów polskiej czarnej skrzynki tupolewa mówi, że na jego pokładzie jeszcze przed uderzeniem w ziemię doszło do bardzo poważnych, lawinowo następujących awarii. Największa liczba z nich przypada na TAWS 38. My ten punkt od początku wskazywaliśmy jako punkt szczególny. Komisja Millera ukryła go, ignorując ustalenia ATM – mówi prof. Kazimierz Nowaczyk z University of Maryland w USA, ekspert Zespołu Parlamentarnego ds. Wyjaśnienia Przyczyn Katastrofy Tu-154 M, w rozmowie z Anitą Gargas.

Wraz z pozostałymi ekspertami zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską prowadzi Pan Profesor badania, opierając się na nowych danych, które dotarły do zespołu. Jakie to dane?
Eksperci otrzymali od przewodniczącego zespołu Antoniego Macierewicza wykonaną przez firmę ATM ekspertyzę z zapisów polskiej czarnej skrzynki. Dotychczas nie została ona upubliczniona, nie była także znana członkom zespołu.

Co z niej wynika?
Ekspertyza ATM w dużej mierze potwierdza to, co do tej pory prezentowaliśmy przed zespołem parlamentarnym. Jeszcze za wcześnie, by przedstawiać nasze szczegółowe analizy, w tej chwili podejmujemy żmudne, długotrwałe porównania dotychczasowych wyników naszych badań z danymi zaprezentowanymi w raporcie ATM. Przygotowuję także dokładne analizy na konferencję, która odbędzie się w październiku. Chciałbym, by wszyscy naukowcy, którzy próbują badać katastrofę, mieli możliwie dużo danych.
Jedną rzecz mogę jednak powiedzieć od razu, bo jest szczególnie zaskakująca. Samolot Tu-154M 101 według zdecydowanych wniosków raportu ATM był sprawny do momentu zderzenia z brzozą. Potem, jeszcze w powietrzu – jak jest tam wprost napisane – nastąpiły bardzo poważne awarie, lawinowe wręcz uszkodzenia samolotu.
Jako czas awarii największej liczby urządzeń ATM przyjął – tak się dziwnie składa – TAWS 38 [czyli punkt, w którym znajdujący się w tupolewie TAWS, tzn. system ostrzegania przed przeszkodami, dał ostatni sygnał – przyp. AG]. Chcę przypomnieć, że to my od początku wskazywaliśmy ten punkt jako punkt szczególny, a odczyty TAWS przyjmujemy za najbardziej wiarygodne dane, jakie posiadamy. ATM potwierdził wagę TAWS 38.

Komisja Millera twierdziła, że samolot do końca nie uległ awarii. Zignorowała raport ATM?
Tak, całkowicie pominęła ustalenia ATM, podobnie jak TAWS 38. W raporcie komisji Millera po TAWS-ie 38 nie ma śladu, choć jest wyraźnie zaznaczony w raporcie ATM.

Ale raport ATM na siłę podtrzymuje wersję o zderzeniu z brzozą?
ATM twierdzi, że samolot zderzył się z brzozą i oblicza czas tego zderzenia, podając informacje, które są dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, bo są zaprzeczeniem stanu faktycznego. Na przykład mówi, że skrzydło samolotu odłamało się ok. 1,5 sekundy po zderzeniu z brzozą. Jednego z drugim nie da się pogodzić – skoro górna część brzozy upadła później po zderzeniu ze skrzydłem, na co wskazuje jej położenie, to skrzydło musiało odpaść podczas  zderzenia. Inaczej byłoby to niezgodne z prawami fizyki.



Całość wywiadu w najbliższym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”



Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Barcelona i Girona chcą grać mecz ligowy na Florydzie. Jest decyzja hiszpańskiej federacji

/ fot.pixabay.com

  

Hiszpańska Federacja Piłkarska (RFEF) odmówiła zgody na organizację styczniowego meczu ligowego Barcelony z Gironą poza krajem. Oba katalońskie kluby chciały rozegrać go w Miami.

W piątek prezes RFEF Luis Rubiales skierował do organizatorów rozgrywek La Liga list z decyzją odmowną w tej sprawie. Mecz był planowany na stadionie Hard Rock w Miami na Florydzie.

Prośbę o organizację zaplanowanego na 26 stycznia spotkania poza Hiszpanią skierowały do federacji oba kluby oraz kierownictwo La Liga. We wniosku, przekazanym do RFEF na początku września, wskazywano, że rozegranie meczu w USA wynika z zawartego przez władze ligowe porozumienia z amerykańską firmą Relevent.

Z umowy pomiędzy Relevent a La Liga wynika, że w ciągu najbliższych 15 lat na terenie USA w każdym sezonie rozegrane zostanie przynajmniej jedno spotkanie ligi hiszpańskiej.

Negatywnie możliwość organizacji meczu katalońskich drużyn poza Hiszpanią ocenił też Hiszpański Związek Zawodowy Piłkarzy (AFE). Zdaniem władz syndykatu, na wyjeździe tym “ucierpiałby poziom meczu” z powodu zmęczenia zawodników w związku z koniecznością długiej podróży na Florydę.

Według niektórych hiszpańskich komentatorów wniosek o rozegranie meczu Girona FC - FC Barcelona poza granicami Hiszpanii mógł zostać odrzucony przez RFEF z powodów politycznych. Odnotowują, że obie drużyny pochodzą z Katalonii, której rząd kontynuuje dążenia do ogłoszenia niepodległości regionu.

W efekcie nieuznawanego przez Madryt referendum niepodległościowego w Katalonii z 1 października 2017 r. rząd Hiszpanii zawiesił do maja br. autonomię tego regionu, a także rozwiązał dążący do secesji regionalny gabinet Carlesa Puigdemonta.

Od połowy września w Barcelonie i innych miastach regionu trwają manifestacje Katalończyków domagających się wypuszczenia z więzienia dziewięciu polityków aresztowanych z powodu działań separatystycznych.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl