Ze wzgórza pod Krakowem

Nierozwiązane do końca problemy w Kościele powracają zazwyczaj ze zdwojoną siłą.

Jak rozwiązywać trudne sprawy w Kościele katolickim w Polsce? Aby uzyskać odpowiedź na to pytanie, warto sięgnąć do doświadczeń innych europejskich wspólnot religijnych. Ostatnio francuski dziennik katolicki „La Croix” opublikował wyniki prac kościelnej komisji lustracyjnej, powołanej przez Cerkiew prawosławną w Bułgarii. Komisja po ukończeniu pracy opublikowała szczegółowy raport, z którego wynika, że w czasach panowania systemu komunistycznego aż 11 z 14 biskupów bułgarskich współpracowało z bezpieką. W raporcie podano wszystkie personalia agentów i zakres ich działalności. Ujawnienie tych informacji było oczywiście wstrząsem dla wielu osób, ale zostało pozytywnie przyjęte przez wiernych jako wyraz odwagi Cerkwi, która pragnie stanąć w prawdzie.

W tym kontekście należy przypomnieć, że polska komisja kościelna nigdy nie ujawniła w pełni swojego raportu, choć stwierdziła, że ok. 20 biskupów było zarejestrowanych przez SB jako tajni współpracownicy lub tzw. kontakty operacyjne. W ten sposób wierni nadal nie wiedzą, o kogo chodzi i jakie były powody tych rejestracji. A szkoda, bo brak jawności powoduje, że informacje, które przeciekły już do prasy (np. te dotyczące prymasa-seniora, ks. abp. Henryka Muszyńskiego, czy obecnego prymasa, ks. abp. Józefa Kowalczyka) tworzą zapalne sytuacje. Podobnie jest z informacjami o prawosławnym arcybiskupie Sawie, którego gościem był kontrowersyjny patriarcha Cyryl I.

Te niewyjaśnione sprawy mogą być wykorzystane przez polski obóz władzy, dla którego Kościół kryjący swoje „umoczenie” jest łatwym przedmiotem manipulacji. Mogą także być wykorzystane przez służby specjalne obcych państw, zwłaszcza przez Rosję, która kopie (o ile nie oryginały) najważniejszych akt SB przechowuje w siedzibie KGB na Łubiance w Moskwie. A jedyną drogą do przecięcia ewentualnych szantaży, jak słusznie twierdził zmarły tragicznie prof. Józef Szaniawski, jest ujawnienie materiałów zgromadzonych w archiwach IPN. Episkopat Polski w tej sprawie zrobił krok do przodu i dwa do tyłu. No cóż, czasami powinien uczyć się od Bułgarów.
Dziennik „La Croix” pisze także o problemach kościelnych obecnych w samej Francji. Chodzi o zarzuty zawarte w „Czarnej Księdze oddziaływania psychiczno-duchowego”, a postawione niektórym wspólnotom charyzmatycznym oraz Wspólnocie Błogosławieństw. Książka zawiera wypowiedzi członków tych wspólnot, którzy przyznają się do uczestnictwa w skandalicznych praktykach. Mowa o terapiach i sesjach psycho-duchowych, prowadzących do poważnych odchyleń i manipulacji umysłowych. Biskupi francuscy na szczęście zajęli się tą sprawą, zapowiadając publikację swojego dochodzenia. Uważają bowiem, że sprawy zamiecione pod dywan powracają jak odrzucony bumerang. I to z podwójną siłą.

Na koniec dobra wiadomość z Wrocławia. W piątek 21 bm. o g. 17 przed tamtejszym kościołem Dominikanów zostanie odsłonięty i poświęcony chaczkar – kamienny krzyż ormiański, dedykowany Ormianom pomordowanym w czasie ludobójstwa dokonanego w 1915 r. w Turcji oraz Polakom i Ormianom pomordowanym przez UPA w Kutach nad Czeremoszem i Baniłowie na Bukowinie w 1944 r. Chaczkar wykonany z oryginalnego tufu wulkanicznego został przywieziony z Armenii i jest darem tamtejszego rządu dla społeczeństwa polskiego. Podobne krzyże–pomniki ustawione są już w Krakowie, Gdańsku, Elblągu i Gliwicach. Na uroczystość tę zapraszam w imieniu Dolnośląskiego Stowarzyszenia Ormian, które jest głównym organizatorem uroczystości.

Zamieszczam także kilka innych zaproszeń. 22 bm. g. 15 – sesja popularnonaukowa pt. „Wielokulturowość Kresów” w seminarium duchownym przy ul. Jana Pawła II w Legnicy oraz 23 bm. g. 11 msza św. polowa w Białej k. Chojnowa, a po niej festyn kresowy.

Zapraszam też na moje spotkania autorskie: 18 bm. g. 18 – aula Biblioteki Miejskiej przy ul. Szafranka 7 w Rybniku i 20 bm. g. 17 w ramach Dni Chrześcijańskich w Prudniku.

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Ostatnio porównała polski rząd do silników VW. Ale to, co Bieńkowska mówiła studentom, przekracza pojęcie

Elżbieta Bieńkowska / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

- Sytuacja w Polsce nie jest normalna (...) Gospodarka ma się dobrze, jednak bez wolności nie możecie mieć wolności ekonomicznej. To dzieje się w środku Europy i musi być traktowane poważnie - opowiadała studentom Elżbieta Bieńkowska. Europejska komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług ostatnio nadzwyczaj często zaczęła zabierać głos w sprawie Polski, choćby kilka dni temu, gdy na antenie lokalnego radia porównywała polski rząd do silników Volkswagena.

W Krakowie od 21 lutego trwają spotkania w ramach Zimowego Uniwersytetu European Democratic Students, "młodzieżówki" Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Podczas wczorajszego panelu odbywającego się w Wieliczce młodzi politycy mogli wysłuchać samych "sław" Platformy Obywatelskiej - Rafała Trzaskowskiego, Radka Sikorskiego czy Elżbiety Bieńkowskiej. 

Trzaskowski zabierał głos w sprawie "kondycji UE przed wyborami do Europarlamentu w 2019", Sikorski opowiadał o populizmie o "odwojowaniu" demokracji, ale to Bieńkowska dała prawdziwy popis.

- Sytuacja w Polsce nie jest normalna. To nie jest kraj, o którym przez wiele lat marzyłam. Gospodarka ma się dobrze, jednak bez wolności nie można mieć swobody ekonomicznej. To dzieje się w środku Europy i musi być traktowane poważnie

- mówiła podczas spotkania ze studentami unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług.

- Sytuacja w Polsce jest większym problemem niż Brexit

- dodała.

Ostatnio była minister infrastruktury i rozwoju w rządzie Tuska coraz częściej zabiera głos w sprawach Polski. Jednak gdy kilka dni temu w Radiu Piekary została zapytana o to, czy ktoś z eurokratów zajmie stanowisko w sprawie napiętych relacji na linii Polska-Izrael, powiedziała:

- My, pan premier Tusk i ja, (...) zawsze bronimy spraw polskich i powiem tu bardzo mocno - to nie jest sprawa europejska i na pewno nikt w Europie żadnych mediacji nie podejmie.

Ponadto, w tej samej rozmowie, w temacie "afery Volkswagena" stwierdziła, że "polski rząd ma w Europie gorszą reputację niż silniki diesla". 

- Bieńkowska, tak jak i Tusk są na żołdzie de facto niemieckim i są w stanie zrobić wszystko i sprzedać wszystko, by ten żołd co miesiąc otrzymywać. Te słowa potwierdzają, że godność, duma narodowa, szacunek dla człowieka, nie ma dla niej żadnego znaczenia.  Mają dla niej znaczenie euro, które wpływają co miesiąc za stołek, który dostała, który w praktyce załatwił jej Tusk

- tak wypowiedzi unijnej komisarz dla Radia Piekary komentował w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł Dominik Tarczyński.

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl