Dlaczego Tusk boi się komisji śledczej

Premier wie, że powstanie komisji śledczej może być początkiem jego końca w polityce – twierdzą posłowie opozycji, którzy chcą, by aferą Amber Gold zajął się Sejm, niezależnie od działań prokuratury i ABW. Zwłaszcza że w sprawę zamieszani są ludzie związani z zaufanym człowiekiem Tuska, Janem Krzysztofem Bieleckim.

Jak ustaliliśmy, w AG byli zatrudnieni bliscy współpracownicy uchodzącego za szarą eminencję PO Jana Krzysztofa Bieleckiego, szefa Rady Gospodarczej przy PRM. Dyrektorem Biura Szkoleń w AG, firmie Marcina P., był dr Mirosław Ciesielski, wieloletni pracownik GE Money Banku. Przez wiele lat współpracował z Bieleckim w jego firmie konsultingowej „Doradca”. Z kolei Mirosław Bieliński, także bliski człowiek Bieleckiego i członek Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów, jako prezes spółki skarbu państwa Energa podjął decyzję o sponsorowaniu filmu Andrzeja Wajdy „Wałęsa”. Drugim sponsorem była spółka AG.

Wszystko wskazuje na to, że afera z AG to część odkrytego właśnie gdańskiego układu, zwłaszcza że Trójmiasto to matecznik Donalda Tuska i PO, gdzie partia niepodzielnie od wielu lat ma ogromne wpływy. Za prezesem AG Marcinem P. stoją ważni ludzie gdańskiej PO. Wśród nich prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, któremu P. hojnie udostępniał swoje pieniądze, sponsorując wiele miejskich projektów. Obecnie brak dowodów na związane z tym kupowanie przychylności władz miasta, ale zdaniem polityków opozycji jest to jeden z wątków, które powinna sprawdzić komisja sejmowa. Nie mają wątpliwości, że Marcin P. nie był „złotym chłopcem”, ale słupem dla wpływowych ludzi na Wybrzeżu.

Dlaczego układu nie mogłaby wykryć prokuratura? Jak pisaliśmy w artykule „Wymiar sprawiedliwości chroni Marcina P.”, gdańscy śledczy i sądy byli wyjątkowo pobłażliwi wobec prezesa AG i trudno uwierzyć, by nagle dziś, w tych samych sprawach rzetelnie podjęto zupełnie inne decyzje. Prokuratura Rejonowa w Gdańsku-Wrzeszczu odmówiła wszczęcia postępowania po zawiadomieniu złożonym przez Komisję Nadzoru Finansowego i dopiero sąd w Gdańsku wydał nakaz prowadzenia śledztwa. Prokuratura zignorowała również zawiadomienie złożone przez resort gospodarki. Także kolejne gdańskie sądy nie zasądzały kar więzienia, mimo że Marcin P., popełniając przestępstwa z tych samych artykułów kodeksu karnego, był recydywistą.

W internecie popularnością cieszy się komiks, w którym Michał Tusk pyta ojca: – Tato, a co, jeśli ABW będzie mnie sprawdzało? – Spokojnie, przecież to premier nadzoruje służby – odpowiada Donald Tusk. Powyższy konflikt interesów to również argument za powołaniem komisji. Sprawę, w którą zamieszany jest syn premiera, bada ABW, bezpośrednio podległe Tuskowi, a szef ABW Krzysztof Bondaryk to jego zaufany człowiek. Ponadto gdański oddział ABW przez kilka lat nie widział nic niepokojącego w działalności Marcina P.

– Komisja jest więc niezbędna. Nie może jednak powstać na wzór komisji hazardowej, a na jej czele nie może stać osoba tak służalcza wobec Donalda Tuska, jaką był pan Mirosław Sekuła – uważa poseł PiS Marcin Mastalerek. Posłowie PO wciąż powtarzają uparcie, że komisja „to wymysł opozycji”, która chce ugrać na sprawie polityczny kapitał. – Przy obecnym poziomie kultury politycznej komisja zamieni się w polityczny ring – uważa poseł Jacek Żalek (PO).

Zdaniem rzecznika SLD Dariusza Jońskiego, jeśli premier i PO nie mają nic do ukrycia, powinni się zgodzić na powołanie komisji. Twierdzi, że będzie to idealny sprawdzian dla koalicyjnego PSL. – Ludowcy, których głosy są niezbędne, pokażą, czy stoją po stronie praworządności, czy chcą może kolejnych stołków za trwanie przy premierze – mówi polityk.


Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Prezydent podpisze ustawy o SN i KRS?

Prezydent podpisze ustawy o SN i KRS?

Tajemnicza śmierć w Grecji. Nie żyje…

Tajemnicza śmierć w Grecji. Nie żyje…

Nowa instrukcja o relikwiach

Nowa instrukcja o relikwiach

Przemycali alkohol i tytoń bez akcyzy.…

Przemycali alkohol i tytoń bez akcyzy.…

Prezes PiS pomodlił się nad grobem Lecha i…

Prezes PiS pomodlił się nad grobem Lecha i…

Wypadek samolotu MiG-29. Pilot przeżył. Trafił do szpitala. Wiceszef MON ujawnia szczegóły zdarzenia

/ Ronnie Macdonald / creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

Na portalu niezalezna.pl informowaliśmy już o chwilowym zniknięciu z radarów samolotu wojskowego MiG-29. Z najnowszych informacji wynika, że pilot, któremu udało się katapultować, został już przetransportowany do szpitala wojskowego na Szaserów w Warszawie, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wiceszef MON Bartosz Kownacki poinformował, że Komisja Badania Wypadków Lotniczych ustala już przebieg i przyczyny wypadku.

Kownacki poinformował, że wszystkie odpowiednie służby - zarówno służby wojskowe, jak również służby cywilne, policja, straż pożarna - zgodnie z procedurami zostały natychmiast uruchomione. Jednocześnie wiceszef MON ujawnił więcej informacji na temat samego zdarzenia:

 

- Kilka godzin temu, po godz. 17:00, doszło do incydentu lotniczego z udziałem MiG-29. Samolot podchodził do lądowania i chyba na 8. kilometrze przed pasem doszło do tego incydentu. Tak się szczęśliwie złożyło, że pilot przeżył to zdarzenie; został przetransportowany do szpitala wojskowego na Szaserów w Warszawie. Na chwilę obecną rodzina jest objęta opieką, przebywają z nią wojskowi, więc są na bieżąco informowani. Nie jesteśmy upoważnieni do tego, żeby udzielać szerszych informacji na temat stanu zdrowia - zaznaczył wiceminister Kownacki.

 

Z relacji wiceszefa MON wynika, że kilkadziesiąt minut po odnalezieniu miejsca, w którym doszło do zdarzenia trudno „wyrokować, jakie były przyczyny i przebieg tego incydentu”. Podkreślił, że Komisja Badania Wypadków Lotniczych podjęła już działania, zabezpiecza miejsce zdarzenia, będzie ustalała jego przebieg i przyczyny.

 

- W takiej sytuacji należy mniej mówić i pozwolić działać odpowiednim instytucjom, takim jak prokuratura i Komisja Badania Wypadków Lotniczych, tak by mogły ustalić przyczyny i przebieg zdarzenia - mówił wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki, odnosząc się do wypadku samolotu MiG-29.

 

Kownacki podczas konferencji podziękował służbom za pomoc w poszukiwaniach. Jak zaznaczył, teren, na którym były prowadzone poszukiwania, jest zalesiony i zajmuje kilkaset hektarów.

- W takich sytuacjach każda pomoc jest niezbędna; jest potrzebna dlatego, że czasem minuty decydują o życiu i zdrowiu człowieka, a więc trzeba używać wszelkich dostępnych środków. To zrobiliśmy i szczęśliwie udało się ten incydent lotniczy zakończyć bez ofiar śmiertelnych - dodał wiceminister.

 

Więcej informacji o okolicznościach odnalezienia pilota przekazała rzeczniczka Lasów Państwowych Anna Malinowska. Wyjaśniła, że zaginionego pilota odnaleźli na terenie nadleśnictwa Siedlce strażnicy leśni, wspólnie z pracownikami nadleśnictwa.

- W tej akcji uczestniczyli leśnicy oraz strażacy. Pilot żył, kiedy został odnaleziony, był nawet przytomny. Natomiast z tego co mi powiedziano, miał połamane kończyny i w trakcie transportu tracił przytomność - poinformowała Malinowska.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP, TVP Info

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl