Na autostradzie A2 doszło w niedzielę do tragedii. Na drodze niespodziewanie pojawił się łoś. W zwierzę uderzyła osobowa skoda. Na miejscu zginął kierowca auta osobowego. Trzy pozostałe osoby trafiły do szpitala. Zdarzenie szokuje tym bardziej, że autostrady na całym świecie należą do najbezpieczniejszych dróg. Pozbawione są kolizyjnych skrzyżowań, sygnalizacji świetlnej, przejazdów kolejowych, chodników czy przejść dla pieszych. Drogi tej klasy powinny być odgrodzone przed dziką zwierzyną i ludźmi. Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na A2 wszystkie normy były spełnione.
Niedaleko miejsca, w którym wydarzył się wypadek, było przejście dla zwierząt. Łoś znalazł się jednak na jezdni. – Według policji łoś przeskoczył siatkę o wysokości 1,6 m – mówi „Codziennej” Maciej Zalewski, rzecznik łódzkiego oddziału GDDKiA. Pytany o to, dlaczego ogrodzenie było niskie, Zalewski odpowiada, że nie istnieją normy określające wysokość tego typu ogrodzeń. Ustala ją projektant na podstawie swojej wiedzy i danych z raportu środowiskowego.
– Wynikało z niego, że w czasie, gdy budowano drogę, największymi dzikimi zwierzętami na tym terenie były sarny – mówi Zalewski.
– Na tym terenie nigdy nie było łosi – poinformowała „Codzienną” Bogusława Szczecińska, sekretarz gminy Zgierz, na której terenie doszło do wypadku. – Nikt nie mógł przewidzieć, że łosie się rozmnożą i przywędrują w to miejsce – ironizuje zastrzegający anonimowość pracownik GDDKiA.
Na A2 zawinił łoś. Na obwodnicy Kielc wyszły błędy w montażu. W sobotę doszło do katastrofy budowlanej. Blachy z budowanego wiaduktu runęły na tory kolejowe. Do tragedii nie doszło tylko dlatego, że nie jechał żaden pociąg. – Kontrolę na budowie przeprowadzi Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. GDDKiA także rozpoczęła swoją kontrolę. Chciałabym podkreślić, że pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się na placu budowy, ponosi wykonawca – mówi „Codziennej” Małgorzata Pawelec, rzecznik kieleckiego oddziału GDDKiA. Jak twierdzi, jest za wcześnie, aby stwierdzić, czy realizacja inwestycji, która ma być zakończona jeszcze tego lata, się opóźni.
Jak ustaliliśmy, do opóźnień na pewno dojdzie. – Ze wstępnej analizy wynika, że przyczyną katastrofy były błędy w technologii montażu. W związku z tym prace na wszystkich odcinkach, na których technologia ta była stosowana, zostają wstrzymane – mówi „Codziennej” Agata Wojda, rzecznik prasowy wojewody świętokrzyskiego, któremu podlega nadzór budowlany. Jak dodaje, wstrzymanie prac dotyczyć ma pięciu odcinków budowanej drogi.
Na tym nie koniec. Do kolejnego wypadku doszło wczoraj w okolicy Nowego Ciechocinka. Pracujący przy budowie autostrady A1 60-tonowy dźwig runął na znajdującą się obok drogę krajową nr 1. Nikomu nic się nie stało. Utrudnienia na trasie trwały jednak kilka godzin.
