Premier brutalnie zaatakował dziś śp. Lecha Kaczyńskiego. Pretekstem stała się dyskusja przed głosowaniem nad wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości o ogólnopolskie referendum w sprawie renegocjacji pakietu klimatyczno-energetycznego (Sejm ostatecznie odrzucił wniosek).
Podczas debaty Donald Tusk przekonywał, że jego rząd w poprzedniej kadencji przez wiele miesięcy „musiał, organizując gigantyczną akcję dyplomatyczną, niwelować fatalne dla Polski skutki umowy, jaką zawarł prezydent Lech Kaczyński w porozumieniu z premierem Jarosławem Kaczyńskim, o czym informował mnie osobiście wielokrotnie, a także publicznie w wywiadach prasowych”.
- To kłamstwo mające przykryć nieudolność Donalda Tuska i jego rządu - mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Jarosław Kaczyński.
Podobnie ocenili skandaliczne słowa Tuska inni politycy PiS. Przypomnieli, że to Donald Tusk wynegocjował pakiet w takim kształcie w grudniu 2008 r. „Premier Tusk pokazał, że w sposób oszczędny gospodaruje prawdą. Niezawetowanie pakietu w grudniu 2008 roku i sprowadzenie na nasz kraj podwyżek energii, to nie jest wina nikogo innego tylko Donalda Tuska” – mówił Mariusz Błaszczak. Szef KP PiS podkreślił, że śp. prezydent Lech Kaczyński wyraził wówczas zgodę dla pakietu, ale na innych warunkach. „Atak premiera ma przykryć indolencję lub zdradę. Niech premier sam siebie zapyta, dlaczego w 2008 r. nie zastosował weta” – dodał szef KP PiS.
Prof. Jan Szyszko przypomniał, że w 2008 r. Donald Tusk powiedział po przyjęciu pakietu, iż jest to sukces na miarę rządu Kazimierza Marcinkiewicza. „Chciałem zapytać dziś pana premiera, czy zmienił zdanie. Polski przemysł mówi, że pakiet klimatyczno-energetyczny to niebotyczny wzrost cen energii od 2013 r. To blokada unikalnych polskich zasobów energetycznych. To zmuszanie polskiego przemysłu do emigracji poza UE. To wzrost bezrobocia. To uzależnianie od zewnętrznych dostaw gazu” – wyliczał prof. Szyszko. „Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że pan premier nie wie, co wynegocjował” – dodał poseł PiS.

Więcej na ten temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"