O tym, że pomimo decyzji sądu administracyjnego Donald Tusk nie ma zamiaru ujawnić, na jakiej podstawie podjęto decyzję o przekazaniu śledztwa smoleńskiego Rosjanom, pisaliśmy wczoraj. Trzy dni po katastrofie smoleńskiej rząd polski zgodził się na prowadzenie postępowania według Załącznika 13 do konwencji chicagowskiej.
Taka decyzja sprawiła, że Federacja Rosyjska w dalszym ciągu zwleka z oddaniem wraku samolotu, oryginałów czarnych skrzynek oraz innych materiałów dowodowych. Pomimo decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie rząd nie chce ujawnić dokumentów, na których podstawie doszło do przekazania śledztwa. Z naszych informacji wynika również, że premier ma zamiar złożyć kasację od wyroku.
Specjaliści nie mają złudzeń. – Często nawet mimo wyroku sądowego bardzo ciężko jest wyegzekwować informację – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Dominika Bychowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFPC). – To jest niestety negatywna praktyka, znana choćby z prób ujawnienia liczby podsłuchów zakładanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – dodaje.
Zdaniem HFPC sytuacja ta pokazuje, że brak jest niezależnego kontrolera do spraw informacji publicznej, który mógłby egzekwować wnioski i wyroki sądowe.
– Jeśli Tusk rzeczywiście wniesie kasację, to sprawa trafi do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który rozstrzygnie sprawę – mówi Bychowska. Prawnik zwraca jednak uwagę, że nawet pomimo wyroku NSA bywają problemy z egzekwowaniem dostępu do informacji publicznej.
– Zachowania władzy pokazują, że ma ona coś do ukrycia i za wszelką cenę chce kogoś chronić – mówi „Codziennej” poseł PiS Artur Górski. – Na osobie, która podjęła decyzję o przekazaniu śledztwa Rosjanom, spoczywa olbrzymie brzemię odpowiedzialności. Dlatego decyzja o ujawnieniu tej informacji opinii publicznej będzie wstrzymywana. Nasz system prawny jest chory, znanych jest wiele wyroków sądu powszechnego i sądu administracyjnego, które nie są wykonywane i nie ma instrumentu, który mógłby spowodować egzekwowanie tych wyroków. Nie ma żadnej pewności, że rząd zrealizuje ten wniosek – dodaje polityk PiS.
– Postępowanie administracyjne jest powszechne i dotyczy wszystkich, także pana premiera – mówi „Codziennej” Janusz Piechociński. – Dziwię się takiemu zachowaniu. Premier powinien dać obywatelom możliwość poznania przesłanek, na których podstawie podejmował decyzję. Oczekuję, że Kancelaria Premiera zgodnie z wyrokiem sądu złoży obszerne wyjaśnienia w tej sprawie – dodaje polityk PSL.
Podobnego zdania są politycy lewicy: – Donald Tusk ma oczywiście prawo wnieść kasację, ale moim zdaniem powinien rzecz wyjaśnić – mówi „Codziennej” rzecznik SLD Dariusz Joński.
