niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
1 lipca 2016

Odwieczna historia zaprzaństwa

Dodano: 29.02.2012 [17:27]
Dobrze, że „Gazeta Polska Codziennie” podjęła temat zdrady narodowej. Jeśli coś jest w Polsce prawdziwym tematem tabu, to nie problemy mniejszości seksualnych – tylko kwestia zdrady.

Ma rację prof. Andrzej Zybertowicz, że zdrada jest słowem zakazanym. Trudno również nie zgodzić się z prof. Zdzisławem Krasnodębskim: „Niestety polska historia pełna jest przykładów zdrady’’.

Należy więc widzieć problem „zdrady smoleńskiej” – tej niewątpliwej cezury w najnowszych dziejach RP – nie tyle jako wyjątek od reguły, ile jako część odwiecznej historii narodowego zaprzaństwa. Bo Polska od wieków miała bohaterów, miała pokolenia wspaniałych patriotów, którzy na długo przed amerykańskim prezydentem Kennedym wiedzieli, że nie należy pytać: „co Ojczyzna może mi dać”, lecz raczej „co ja mogę dać Ojczyźnie”. Ale miała też długi szereg zdrajców, Judaszów sprzedających Najjaśniejszą za miskę soczewicy, trzydzieści srebrników, tytuł szambelana dworu czy wydanie kilku książek w wielkim nakładzie. To awers i rewers narodowej waluty. To orzeł i reszka.

Obecna faza polskiej historii nie jest anomalią, nie jest wyjątkiem od reguły. Zdrada i zdrajcy to, niestety, nasza norma. To nie jest usprawiedliwienie dla sprzedawczyków, bo oni muszą być skazani na moralną anatemę, towarzyski ostracyzm, niebyt w sercu narodu. Bo to przecież nie krasnoludki wydawały carskim wojskom rannych powstańców styczniowych ani też nie przybysze z innych cywilizacji figurowali na liście płatnych agentów ambasady Imperatorowej Wszechrusi Katarzyny w dobie rozbiorów. Wtedy ponoć spośród narodu Sarmatów 100 tys. słabych ludzi zwerbowano na usługi dwóch głównych zaborców – Prus i Rosji. A przecież sięgnąć można jeszcze dalej w głąb historii ojczystej. W czasach I Rzeczypospolitej, w dobie złotej wolności szlacheckiej, ościenne mocarstwa potrafiły kupić zerwanie Sejmu. Ktoś im ten „towar” oferował. Zmieniły się czasy i ustroje, ale mechanizm zdrady narodowej, wieszania się dostojników państwowych u obcych klamek, pozyskiwania zewnętrznych sojuszników w rywalizacji wewnątrzpolskiej jest, o zgrozo, ten sam.

Fortuna kołem się toczy, a majestatowi Rzeczypospolitej i pospolitemu ruszeniu na rzecz silnego polskiego państwa towarzyszyli i towarzyszyć będą jurgieltnicy.

Czy ktoś, kto zdradził, czyni to ostatecznie? Niekoniecznie. Święty Piotr zaparł się Chrystusa. Sienkiewiczowski Kmicic-Babinicz własnym bohaterstwem zdradę króla i kraju odpokutowywał przez lata.

Nowi ludzie, stare kostiumy. Nowe sytuacje, nowe pokusy, nowe bohaterstwo – i stara zdrada. Popatrzmy wokół. Kto dziś wchodzi w buty skorumpowanego oficera II RP Michała Roli-Żymierskiego, który na przełomie lat 20 i 30. XX w. stał się agentem wywiadu ZSRS (jego agentem kontaktowym był niejaki Cieszkowski, niepozorny właściciel zakładu czapniczego w stolicy)? Kto świadomie czy nie, odtwarza rolę płk. Zygmunta Berlinga, który zdradził gen. Andersa i Rzeczpospolitą, choć był szefem ostatniego punktu etapowego za Morzem Kaspijskim, odpowiedzialnym za ewakuację polskich żołnierzy z „nieludzkiej ziemi”? Podobieństwa przywodzą na myśl kolejne nazwiska, widzimy ich niemal co dzień w telewizyjnych kadrach.

Ale były też w dziejach Polski „błogosławione zdrady”. Konfederacja barska podniosła przecież rękę na legalnego polskiego monarchę i słabnące, coraz bardziej dominowane przez obcych – ale przecież polskie – państwo! A jednak to jej historia narodowa przyznała rację, a nie konfederacji targowickiej, która stanęła po stronie króla, ba, chciała nawet ocalić integralność terytorialną I Rzeczypospolitej, ani guzika nie oddając Prusom czy Austrii, byle tylko w ramach „realizmu politycznego” ofiarować polski tron carycy Katarzynie.

Dziś znowu jawią się przed nami mary zdrady, fałszywego realizmu i pokusa obrania rosyjskiego patrona. Ale są też patrioci. I jest ich dużo.



"GAZETA POLSKA CODZIENNIE" rozpoczęła na swoich łamach debatę o zdradzie.

Do tej pory oprócz europosła Ryszarda Czarneckiego na ten temat wypowiedzieli się:


- Andrzej Zybertowicz
- Zdzisław Krasnodębski
- Tomasz Sakiewicz

Autor: 
Ryszard Czarnecki
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie
Odwieczna historia zaprzaństwa - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl