Odwieczna historia zaprzaństwa

Dobrze, że „Gazeta Polska Codziennie” podjęła temat zdrady narodowej. Jeśli coś jest w Polsce prawdziwym tematem tabu, to nie problemy mniejszości seksualnych – tylko kwestia zdrady.

Ma rację prof. Andrzej Zybertowicz, że zdrada jest słowem zakazanym. Trudno również nie zgodzić się z prof. Zdzisławem Krasnodębskim: „Niestety polska historia pełna jest przykładów zdrady’’.

Należy więc widzieć problem „zdrady smoleńskiej” – tej niewątpliwej cezury w najnowszych dziejach RP – nie tyle jako wyjątek od reguły, ile jako część odwiecznej historii narodowego zaprzaństwa. Bo Polska od wieków miała bohaterów, miała pokolenia wspaniałych patriotów, którzy na długo przed amerykańskim prezydentem Kennedym wiedzieli, że nie należy pytać: „co Ojczyzna może mi dać”, lecz raczej „co ja mogę dać Ojczyźnie”. Ale miała też długi szereg zdrajców, Judaszów sprzedających Najjaśniejszą za miskę soczewicy, trzydzieści srebrników, tytuł szambelana dworu czy wydanie kilku książek w wielkim nakładzie. To awers i rewers narodowej waluty. To orzeł i reszka.

Obecna faza polskiej historii nie jest anomalią, nie jest wyjątkiem od reguły. Zdrada i zdrajcy to, niestety, nasza norma. To nie jest usprawiedliwienie dla sprzedawczyków, bo oni muszą być skazani na moralną anatemę, towarzyski ostracyzm, niebyt w sercu narodu. Bo to przecież nie krasnoludki wydawały carskim wojskom rannych powstańców styczniowych ani też nie przybysze z innych cywilizacji figurowali na liście płatnych agentów ambasady Imperatorowej Wszechrusi Katarzyny w dobie rozbiorów. Wtedy ponoć spośród narodu Sarmatów 100 tys. słabych ludzi zwerbowano na usługi dwóch głównych zaborców – Prus i Rosji. A przecież sięgnąć można jeszcze dalej w głąb historii ojczystej. W czasach I Rzeczypospolitej, w dobie złotej wolności szlacheckiej, ościenne mocarstwa potrafiły kupić zerwanie Sejmu. Ktoś im ten „towar” oferował. Zmieniły się czasy i ustroje, ale mechanizm zdrady narodowej, wieszania się dostojników państwowych u obcych klamek, pozyskiwania zewnętrznych sojuszników w rywalizacji wewnątrzpolskiej jest, o zgrozo, ten sam.

Fortuna kołem się toczy, a majestatowi Rzeczypospolitej i pospolitemu ruszeniu na rzecz silnego polskiego państwa towarzyszyli i towarzyszyć będą jurgieltnicy.

Czy ktoś, kto zdradził, czyni to ostatecznie? Niekoniecznie. Święty Piotr zaparł się Chrystusa. Sienkiewiczowski Kmicic-Babinicz własnym bohaterstwem zdradę króla i kraju odpokutowywał przez lata.

Nowi ludzie, stare kostiumy. Nowe sytuacje, nowe pokusy, nowe bohaterstwo – i stara zdrada. Popatrzmy wokół. Kto dziś wchodzi w buty skorumpowanego oficera II RP Michała Roli-Żymierskiego, który na przełomie lat 20 i 30. XX w. stał się agentem wywiadu ZSRS (jego agentem kontaktowym był niejaki Cieszkowski, niepozorny właściciel zakładu czapniczego w stolicy)? Kto świadomie czy nie, odtwarza rolę płk. Zygmunta Berlinga, który zdradził gen. Andersa i Rzeczpospolitą, choć był szefem ostatniego punktu etapowego za Morzem Kaspijskim, odpowiedzialnym za ewakuację polskich żołnierzy z „nieludzkiej ziemi”? Podobieństwa przywodzą na myśl kolejne nazwiska, widzimy ich niemal co dzień w telewizyjnych kadrach.

Ale były też w dziejach Polski „błogosławione zdrady”. Konfederacja barska podniosła przecież rękę na legalnego polskiego monarchę i słabnące, coraz bardziej dominowane przez obcych – ale przecież polskie – państwo! A jednak to jej historia narodowa przyznała rację, a nie konfederacji targowickiej, która stanęła po stronie króla, ba, chciała nawet ocalić integralność terytorialną I Rzeczypospolitej, ani guzika nie oddając Prusom czy Austrii, byle tylko w ramach „realizmu politycznego” ofiarować polski tron carycy Katarzynie.

Dziś znowu jawią się przed nami mary zdrady, fałszywego realizmu i pokusa obrania rosyjskiego patrona. Ale są też patrioci. I jest ich dużo.



"GAZETA POLSKA CODZIENNIE" rozpoczęła na swoich łamach debatę o zdradzie.

Do tej pory oprócz europosła Ryszarda Czarneckiego na ten temat wypowiedzieli się:


- Andrzej Zybertowicz
- Zdzisław Krasnodębski
- Tomasz Sakiewicz

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Ważne spotkanie premier Szydło w Brukseli

Ważne spotkanie premier Szydło w Brukseli

Zamach w Egipcie: zginęły dziesiątki osób

Zamach w Egipcie: zginęły dziesiątki osób

Poważna zmiana w składkach ZUS

Poważna zmiana w składkach ZUS

Wiceminister do PO: Stoicie po stronie…

Wiceminister do PO: Stoicie po stronie…

Konferencja „Rozbite Imperium” już w…

Konferencja „Rozbite Imperium” już w…

Co znalazł Misiło pod sejmowym fotelem? Takiego ubawu z posła Nowoczesnej nie było chyba nigdy

/ twitter.com/bogdan607

Jutro o stanowisko lidera Nowoczesnej zawalczą obecny szef ugrupowania Ryszard Petru, wiceszefowa partii i szefowa klubu Katarzyna Lubnauer oraz przewodniczący struktur partii w Szczecinie poseł Piotr Misiło. Ostatni z wymienionych na dzień przed wyborami postanowił o sobie przypomnieć. I chyba udało mu się przebić w autokompromitacji dotychczas bezkonkurencyjnego w tej kategorii samego Ryszarda Petru. 

Jak się okazało, Misiło zwęszył w sali plenarnej sejmu spisek. 

Panie Marku Kuchciński, a podobno nic nie montowaliście w sejmie? No chyba, że to wina Platformy Obywatelskiej.  Na czymś takim siedzą posłowie. Ciekawe czy Marek Suski ma pstryczek-elektrycznek, którym może mobilizować posłów Prawa i Sprawiedliwości podczas głosowań 

– napisał poseł Nowoczesnej i załączył do tego zdjęcie, na którym widać przewody umieszczone pod oparciem jednego z poselskich foteli.

Widoczne okablowanie to oczywiście żadna tajemnica, bo choćby system do głosowania jakoś działać musi. 

Internauci byli dla Piotra Misiły bezlitośni.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl