Nie żyje dziennikarka Krystyna Grzybowska. Nasi czytelnicy znali ją m.in. z łamów "Gazety Polskiej"

/ Igor Smirnow/Gazeta Polska

  

Nie żyje Krystyna Grzybowska - znana publicystka i dziennikarka, współpracująca m.in. z „Gazetą Polską”, „Niezależną Gazetą Polską – Nowe Państwo”, portalem „wPolityce.pl” i dawniej z tygodnikiem „Wprost”. Informację o śmierci dziennikarki potwierdziła jej córka Aleksandra Rybińska. Krystyna Grzybowska była wdową po śp. Macieju Rybińskim.

Krystyna Grzybowska urodziła się 31 grudnia 1940 r. w Wilnie. Podczas stanu wojennego po 13 grudnia 1981 r. nie przeszła pozytywnej weryfikacji politycznej przeprowadzanej przez władze komunistyczne wobec dziennikarzy i wyemigrowała do Niemiec.

W latach 90. była korespondentką „Rzeczpospolitej” w Bonn. Po powrocie do Polski związała się z redakcjami m.in. „Gazety Polskiej”, „Niezależnej Gazety Polskiej – Nowe Państwo”, z portalem „wPolityce.pl” i dawniej z tygodnikiem „Wprost”.

Informację o śmierci Krystyny Grzybowskiej podała jej córka.

Zmarła moja mama dziennikarka i publicystka Krystyna Grzybowska. Proszę o modlitwę

– napisała na facebooku Aleksandra Rybińska.

Krystyna Grzybowska była żoną zmarłego w 2009 r. dziennikarza Macieja Rybińskiego. Wraz z córką, Aleksandrą Rybińską, zaangażowana była w działalność Fundacji im. Macieja Rybińskiego, przyznającej nagrodę "Złotej Ryby" młodym, zdolnym twórcom felietonów.


Krystyna Grzybowska słynęła ze swoich jakże trafnych analiz i mocnych tekstów. W tych smutnych okolicznościach przypominamy jeden z jej felietonów z tygodnika "Gazeta Polska" z numeru 47 z 20 listopada 2013 roku. Trzeba przyznać, że z perspektywy lat czyta się go z jeszcze większym poruszeniem:

Elita – to brzmi dumnie, ale my nie mamy już elit. Te, co zostały i wychowały godnie swoje potomstwo, nie są dopuszczane do stanowisk, nie mają żadnych przywilejów – przeciwnie, są tępione z zajadłością chwilami większą niż w czasach komuny

Z prawdziwym podziwem, połączonym z przerażeniem, obserwuję najazd lewactwa i ideologii gender na moją ojczyznę. Z podziwem, bo wysiłek tej bandy wykolejeńców na rzecz wykolejenia społeczeństwa nie wart jest jednej tęczy ani jednej feministki, ani tym bardziej celebryty, bo nasz naród nie da się zawojować przez obce siły, jak się to już zdarzyło wielokrotnie w historii.

Polacy, być może, są mądrzy po szkodzie, rzecz w tym, że wbrew nadziejom tzw. cywilizacji zachodniej nie są już głupi przed szkodą. A to jest najważniejsze. W ciągu kilku zaledwie lat rządów mafii tzw. liberałów w naszym kraju, czyli ludzi nastawionych na zabezpieczenie swoich własnych interesów, doszło do zmasowanego ataku na wolności obywatelskie, przede wszystkim na wolności konserwatywne oraz na wolność sumienia i wyznania. Niektórzy z nich wierzą, że czynią dobrze, bo zwalczając te wolności, dostosowują III RP do standardów cywilizacji europejskiej, konkretnie unijnej. Żeby nie trzeba było się wstydzić przed zagranicą. Więc trzeba się śpieszyć, by dorównać. I wtedy do głosu dochodzi nasze polsko-słowiańskie chamstwo, wpojone nam przez rosyjskiego i sowieckiego zaborcę, a prezentujące się w gazetach, telewizjach i internecie. To są ci, którzy uwierzyli w swoją „tęczową misję”. Wtórują im i wspierają cyniczni politycy, dziennikarze i urzędnicy, którzy w tę misję nie wierzą, a nawet się jej boją, bo demoralizacja innych nie boli, boli demoralizacja własnego dziecka i pozbawienie go nadziei na uczciwe, etyczne życie. I tak nie powinno dziwić, że prezentujący się na zewnątrz tzw. liberałowie wysyłają swoje dzieci do szkół katolickich, co obserwuje się ostatnio w Wielkiej Brytanii i innych krajach UE, w nadziei że unikną ostatecznego zeszmacenia się i utopienia w bezrozumnej masie. Ci ludzie dla zachowania posad, przywilejów urzędniczych i uczestniczenia w systemie władzy udają, że lewactwo jest najlepszą ideologią pod słońcem, deklarują tolerancję dla wszelkich dewiacji i swoją pogardę dla „moherów”, ludzi śmiało i odważnie wyrażających sprzeciw wobec nadchodzącego szaleństwa. I w ten sposób pod zgrzebne strzechy naszej wsi – bo wszak ze wsi się wywodzimy, w tym atakujący publiczność głupotą i złym wychowaniem celebryci – zawitały chamstwo i cynizm prezentowany przez elity.

Elita – to brzmi dumnie, ale my nie mamy już elit. Te, co zostały i wychowały godnie swoje potomstwo, nie są dopuszczane do stanowisk, nie mają żadnych przywilejów – przeciwnie, są tępione z zajadłością chwilami większą niż w czasach komuny. A to dlatego, że nasza poprawność polityczna dysponuje potężną siłą medialną. Świat poszedł naprzód i dokonał potężnego skoku w dziedzinie cywilizacji technicznej, przy równoczesnym cofaniu się cywilizacji europejskiej, to znaczy chrześcijańskiej. Dziś mało kto wie, co oznacza dwanaście gwiazdek na błękitnej unijnej fladze. Otóż projektant tej flagi wzorował się na dwunastu gwiazdach z Cudownego Medalika znanego z objawień Matki Bożej św. Katarzynie Labouré. A jeden z założycieli Unii Europejskiej, Robert Schuman, był gorliwym katolikiem, uczestniczył w codziennym porannym nabożeństwie.  I co teraz zrobić z tym niewygodnym symbolem, skoro w Parlamencie Europejskim rozważa się zaprowadzenie zmian obyczajowych, a także praw umożliwiających aborcję bez względu na wiek kobiety i płodu, gorliwie broni praw gejów, lesbijek i innych płciowych odmieńców. Może zastąpić go tęczą, symbolem tychże warstw, albo wstawić do środka czerwoną gwiazdę, co już się prawie udało jakiemuś marksiście-leniniście.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Morawiecki: „Musimy utrzymać właściwy poziom odstraszania - chcesz pokoju, szykuj się do wojny”

Mateusz Morawiecki podczas konferencji FOTAR / twitter.com/screenshot/@PremierRP

  

Mateusz Morawiecki wyraził dziś opinię w sprawie zapowiedzi wycofania się USA z traktatu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu (INF). Premier wskazał, że Polska rozumie intencje amerykanów. - NATO powinno zrobić coś z tym, że Rosja znacząco łamie traktat INF. Nie powinniśmy udawać, że to się nie dzieje, że to nie ma miejsca - powiedział Morawiecki.

Premier bierze dziś udział w konferencji Future of Transatlantic Relations (FOTAR). Szef polskiego rządu wraz z wicekanclerzem i ministrem finansów Niemiec Olafem Scholzem zabrał głos w dyskusji pt. "Europejska perspektywa na przyszłość stosunków transatlantyckich". [polecam:https://niezalezna.pl/246088-mocne-slowa-pod-adresem-niemiec-nikt-nie-wierzy-ze-nord-stream-2-to-projekt-biznesowy]

Politycy zostali zapytani o zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa, który 20 października poinformował o zamiarze wycofania się USA z traktatu INF (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty), uzasadniając to notorycznym łamaniem jego postanowień przez Rosję. [polecam:https://niezalezna.pl/242986-usa-wycofaja-sie-z-traktatu-inf-to-moze-byc-szansa-dla-polski]

Morawiecki dopytywany, czy Stany Zjednoczone powinny wypowiedzieć traktat INF, skoro Rosja rzeczywiście go łamie, wskazał, że Polska rozumie, dlaczego Amerykanie chcą to zrobić. Jednocześnie zaznaczył, że jest potrzeba wypracowania w zamian nowego rozwiązania, może nawet nowego traktatu.

Tak szybko, jak to tylko możliwe, ponieważ potrzebujemy konstruktywnego rozwiązania. Brak traktatu INF doprowadzi do tego, że wszystkie kraje pójdą w swoim kierunku i to też nie jest dobre

- stwierdził szef rządu.

Premier wskazał ponadto, że w sprawie INF istotne są dwa aspekty. Jeden to Rosja, drugi to Chiny, które - jak zaznaczył - "oczywiście nie są częścią tego traktatu i teoretycznie mogą pracować nad czymkolwiek im się podoba".

Jego zdaniem "niezależnie, co myślimy o pokojowych i pięknych Chinach, to jest to kraj, który rzuca wyzwanie wolnemu światu demokracji i Sojuszowi Transatlantyckiemu".

Naprawdę mam nadzieję, że dojdzie do przejścia do pokojowej demokracji ale na tę chwilę "si vis pacem, para bellum" (jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny - PAP) - musimy znaleźć sposób, aby utrzymać właściwy poziom odstraszania, nie przeciwko siłom wolnego świata, ale Chinom i Rosji

- podkreślił szef polskiego rządu.

Drugi aspekt, czyli Rosja - jak kontynuował Morawiecki - "znacząco łamie" traktat INF.

Nie powinniśmy udawać, że to się nie dzieje, że to nie ma miejsca. My czyli NATO powinniśmy coś z tym zrobić

- oświadczył premier. 

Traktat INF, o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu, został zawarty w 1987 roku przez prezydenta USA Ronalda Reagana i przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa. Przewiduje likwidację arsenałów nuklearnych rakiet pośredniego i średniego zasięgu, a także zabrania ich produkcji, przechowywania i stosowania.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl