Brukselskie wysłuchanie Polski ws. art. 7

/ Robyn Mack \ CC BY 2.0

  

Z godzinnym opóźnieniem rozpoczęło się dziś w Brukseli wysłuchanie Polski na posiedzeniu Rady UE w ramach procedury z art. 7. traktatu unijnego. Przedstawiciele władz z Warszawy będą bronić zmian w wymiarze sprawiedliwości.

Minister ds. europejskich Austrii Gernot Bluemel mówił przed rozpoczęciem spotkania, że dopóki państwa członkowskie będą miały pytania dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, tak długo Rada UE będzie zajmować się tym tematem.

Jego niemiecki odpowiednik Michael Roth ubolewał, że konieczna jest następna dyskusja na temat Polski na posiedzeniu Rady ds. Ogólnych. "Dalej nie jesteśmy przekonani, że propozycje polskiego rządu idą we właściwym kierunku. Nie może być żadnej wątpliwości, że UE bierze na poważnie kwestie obrony praworządności" - mówił dziennikarzom przed rozpoczęciem spotkania.

Jak zaznaczył jest to zadanie nie tylko dla Komisji Europejskiej, ale też dla państw członkowskich. Roth ocenił, że argumenty przedstawiane przez polski rząd nie przekonały go.

Sekretarz stanu ds. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE (Rada UE będzie się też zajmowała Brexitem) Martin Callanan zwracał uwagę, że praworządność jest niezwykle ważna.

Uważamy, że w tej kwestii najlepsze rezultaty osiąga się poprzez dialog

- oświadczył.

Wiceszef polskiego MSZ Konrad Szymański deklarował gotowość do dalszych rozmów i wyjaśnień.

Byłoby dobrze, gdyby ta sprawa się zakończyła. Natomiast my będziemy oczekiwali, aż państwa członkowskie dojdą same do tego przekonania. Polska nie dopomina się niczego, jeśli chodzi o kwestię terminów. Jeśli istotna grupa państw ma ochotę rozmawiać na ten temat, jesteśmy zawsze do dyspozycji

- powiedział.

Podczas wysłuchania swoją prezentację poza Polską będzie miał również wiceszef KE Frans Timmermans. Według nieoficjalnych informacji Radia RMF ma on wskazywać na to, że sytuacja w polskim wymiarze sprawiedliwości się pogorszyła; władze przyspieszyły z wprowadzaniem zmian. Ma też mówić o doniesieniach o zastraszaniu sędziów.

Wysłuchanie podczas Rady ds. Ogólnych, o które wnioskowała KE, to kolejny krok w prowadzonej wobec polskich władz procedurze mającej na celu zagwarantowanie praworządności. Jest ono etapem przed ewentualnym głosowaniem w Radzie UE w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę wartości unijnych.

Austriacka prezydencja zaplanowała na ten punt niecałe trzy godziny. Później wieczorem ministrowie mają rozmawiać na temat negocjacji z Wielka Brytanią dotyczących wyjścia tego kraju z UE.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl