Kompromitacja Legii Warszawa! Lepszy okazał się zespół... z Luksemburga

/ twitter.com/Jakub_ww

  

Legia Warszawa przegrała z F91 Dundelange 1:2 w meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy. To jedna z najbardziej wstydliwych porażek polskiej drużyny w europejskich pucharach w ostatnich latach. Legię pokonała drużyna z 20-tysięcznej gminy w południowym Luksemburgu.

Legia w tym sezonie fatalnie rozpoczęła przygodę z europejskimi pucharami. Mistrz Polski pokonał Cork City w eliminacjach Ligi Mistrzów, ale odpadł już na następnej przeszkodzie - ze słowackim Spartakiem Trnawa. Eliminacje Ligi Europy miały być łatwiejsze, bowiem na drodze Legii stanął mistrz Luksemburga. Jak się okazało, przeszkoda nie do przejścia przy Łazienkowskiej.

W 24. minucie trybuny zamarły, gdy Clement Couturier wpakował piłkę do siatki i dał prowadzenie gościom.

Trzy minuty później wyrównał Carlitos, ale jeszcze przed przerwą czerwoną kartką ukarany został obrońca Wojskowych Inaki Astiz. W drugiej połowie jedyną bramkę - z rzutu karnego - strzelili piłkarze z Luksemburga, konkretnie David Turpel. Wynik nie uległ już zmianie - drużyna z Luksemburga wygrała 2:1 i w rewanżu u siebie będzie na uprzywilejowanej pozycji.

Mało tego, śmiało można stwierdzić, że to... F91 Dundelange jest w chwili obecnej faworytem tej rywalizacji.

Piłkarze Legii Warszawa przegrali u siebie z F91 Dudelange z Luksemburga 1:2 (1:1) w pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Rewanż za tydzień w Luksemburgu. Rewanż w Luksemburgu nie będzie dla Legii łatwym zadaniem - odpadnięcie na tym etapie uznane będzie za ogromny wstyd. Plamę zmazać może jedynie wysoka wygrana w rewanżu i awans do czwartej rundy eliminacji. Ale czy Legię obecnie na to stać?

Legia Warszawa - F91 Dudelange 1:2 (1:1)

Bramki: 0:1 Clement Couturier (24), 1:1 Carlitos 27, 1:2 David Turpel (62-karny)

Czerwona kartka: Legia - Inaki Astiz (44-za faul)

Żółte kartki: Legia – Cafu; F91 Dudelange – Edisson Jordanov, Tom Schnell.

Sędzia: Kalis Ozkahya (Turcja). Widzów: ok. 9 tys

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ekspert ds. katastrof lotniczych ujawnia szokujące fakty! Chodzi o prace komisji Millera

/ arch.GP

  

Gościem red. Ewy Stankiewicz w programie "Otwartym tekstem" w Telewizji Republika był duński śledczy katastrof lotniczych, członek podkomisji smoleńskiej Glenn Joergensen,. - Udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych – ujawnił ekspert.

To druga część rozmowy Ewy Stankiewicz z duńskim ekspertem. Pierwsza część została wyemitowana na antenie Telewizji Republika w zeszłym tygodniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ds. katastrof lotniczych: Była EKSPLOZJA w lewym skrzydle TU-154M!

Glenn Joergensen zapowiedział działania, jakie komisja podejmie w najbliższym czasie.

– Pod wpływem eksplozji serce przestaje bić natychmiastowo, co oznacza, iż krew nie jest już pompowana, a więc pomimo obrażeń, wiele się jej nie wydostaje – to typowe zjawisko. Temu będą przyglądać się śledczy prokuratury. Nasi eksperci będą to również analizować.  Mamy dużo zdjęć i dokumentację, w jakim stanie i gdzie znaleziono ciała, jaki był poziom krwi na siedzeniach. To jest obszar, który będziemy badać 

– powiedział śledczy, odpierając argumenty o "niewystarczającej" ilości krwi na miejscu katastrofy.

Joergensen tłumaczył dlaczego na ciałach niektórych ofiar katastrofy nie było ubrania.

– Mamy 35 ciał kompletnie bez ubrań, lub prawie kompletnie, np. na gołym ciele został krawat lub skarpetka. Ciężko wytłumaczyć takie obrażenia wypadkiem komunikacyjnym. Jest to praktycznie niemożliwe. Za to spójnym wytłumaczeniem jest fala uderzeniowa. Zdarcie ubrań to częste i powszechnie znane zjawisko w przypadku działania materiałów wybuchowych, szeroko opisane już choćby podczas I wojny światowej – tłumaczył.

Ekspert zaznaczył, że jeżeli ktoś chciałby umieścić w samolocie ładunki wybuchowe, to musiałby mieć do niego stały dostęp od dłuższego czasu.

- Przymocowania takich ładunków nie dokonuje się w godzinę czy dwie, nawet gdyby jakiś terrorysta miał dostęp do samolotu na kilka godzin, nie da się tego zrobić w tak krótkim czasie. Wymagało to planowania, dostępu do skrzydła i możliwości jego otwarcia, dostępu do tysięcy śrub i mocowań, to wymagało dużej pracy i przygotowań. Nawet przy bardzo szczegółowej inspekcji nie da się tego ładunku znaleźć. Można to dobrze ukryć – zapewnił Joergensen.

Śledczy wyraził zdziwienie działaniem niektórych mediów w Polsce, które rozpowszechniają niewiarygodne teorie na temat katastrofy smoleńskiej.

– Jestem duńskim inżynierem – to co widzę tutaj w Polsce jest wyraźnie inne od tego co zrobiono by w Danii. Tutaj mamy gazety takie jak "Wyborcza", czy telewizje TVN oraz "Polsat", media, które przepychają dziwne teorie jakichś ludzi, takich jak Artymowicz czy Czachor, którzy nie mają żadnego wykształcenia w badaniu katastrof. Te media próbują wzbudzić zaufanie, zbudować wiarygodność i stawiać ich na równi z autentycznymi ekspertami w tej dziedzinie, jak Frank Taylor – przywołał.

Joergensen zauważył, że rzetelność poprzedniego dochodzenia pozostawia wiele do życzenia

– Są wyraźne dowody manipulowania danymi, a także  pomijania ważnych danych po stronie rosyjskiej. To łamanie podstawowych zasad prawidłowego śledztwa. Niestety po polskiej stronie – chodzi mi tu o komisję Millera – udokumentowaliśmy jak Miller wymuszał na swojej ekipie śledczych, krótko po katastrofie, by doszli do takich samych wniosków, co Rosjanie – taka jest wymowa jego zaleceń dla podwładnych. To bardzo dziwne. Miller zrobił to czterokrotnie podczas swojego przemówienia przed komisją, na spotkaniu inicjującym prace. Nie wiedział wtedy jeszcze,  do jakich wniosków dojdą Rosjanie – przecież był to zaledwie początek śledztwa. Kiedy polityczna ręka kontroluje śledztwo, nigdy nie dzieje się dobrze – opisał działania komisji Millera.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl