Jeszcze dziesięć dni temu mówił wprawdzie, że „nie ugnie się pod szantażem", ale kilka tysięcy ludzi dzień po dniu protestujących w wielu miastach Polski było najwyraźniej wystarczającym argumentem. Zawiesił zatem ratyfikację umowy i polecił zorganizować „event" na poniedziałek pod hasłem „otwartej debaty".
Mniej więcej wiadomo, jak będzie wyglądało poniedziałkowe spotkanie – premier będzie bardzo dużo mówił, robiąc wystudiowane pauzy między zdaniami, przechodząc na ty z publicznością.
„Wiem, macie rację" – powie pewnie kilka razy i okaże swoje niezadowolenie, że jego urzędnicy źle „konsultowali" zagadnienie. I w kółko będziemy słuchali o tym, że trzeba „debatować". Słowotok jako rozładowanie kryzysu – to w końcu jedna ze sprawdzonych metod premiera.
