Jak ustalił portal dziennik.pl tylko dwa procent wpisów spośród ponad 5 tysięcy łamało regulamin. Większość była głosami sprzeciwu przeciwko przyjmowaniu przez Polskę umowy ACTA, a nie zawierała - jak twierdzi CIR - treści wulgarnych i nie była spamem.
- To były komentarze w rodzaju "Nie dla ACTA", "Komentarz usunięty przez ACTA" czy "Stop cenzurze" - mówi dziennikowi.pl Jan Zając z firmy Fanpage Trender analizującej treści publikowane w mediach społecznościowych.
- Komentarze te były wpisywane przez rzeczywistych użytkowników z różnych kont. Więc nie był to klasyczny spam, a raczej forma wyrażania swego zdania względem umowy ACTA - dodaje Jan Zając.