„Na mocy zarządzenia z 22 czerwca br., Dyrektor Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej w sprawie stawki żywieniowej dla pacjentów ustalił, że od 1 lipca br. wprowadza się stawki żywienia dla pacjentów w poszczególnych jednostkach Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej. Jednostka w Jeleniej Górze - dzienna stawka żywieniowa - 15 złotych brutto. Zarządzenie wchodzi w życie z dniem podpisania z mocą obowiązywania od 1 lipca br.”
- odczytał na antenie fragment zarządzenia gospodarz programu „Wysokie Napięcie” Miłosz Kłeczek.
O tej sytuacji poinformował obecny w studiu Krzysztof Mróz, były senator, dziś radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
- Od 1 lipca w wojewódzkim szpitalu w Jeleniej Górze dzienna stawka żywieniowa wynosi 15 złotych brutto. W Jeleniej Górze mieszkańcy są oburzeni. Pytają, czy to metoda leczenia głodem
- mówił. Przekazał, że zarządzenie podpisał zastępca dyrektora ds. ekonomiczno-eskploatacyjnych Marcin Gniot.
W programie padła spontaniczna propozycja, by w tej sprawie zadzwonić na wizji do marszałka województwa dolnośląskiego. To Paweł Gancarz, polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wykonania połączenia odmówił gość programu z PSL Paweł Cywiński. Za telefon chwycił za to red. Kłeczek.
Macie telefon? Dzwonimy!
- Czy pan marszałek może nam obiecać, że pan coś z tym zrobi? Jest pana zielone światło na to, by za stawkę głodową pacjenci jedli bułki z masłem i parówkę na tłuszczu? Byłby pan w stanie wyżyć za 15 złotych dziennie?
- zapytał marszałka, gdy po kilkunastu minutach udało się połączyć z samorządowcem.
Odpowiedź marszałka zaskoczyła zgromadzonych w studiu. Zamiast zapewnień o przeanalizowaniu sytuacji w jeleniogórskim szpitalu, Gancarz zaczął… bronić głodowej stawki.
- Wie pan co… kiedyś w młodym wieku byłem w szpitalu. Pamiętam, że przez tydzień nic nie jadłem, bo człowiek po operacji jest na kroplówce. Nie może pan tak uśredniać. Nie ma pan konkretnych danych, wyciąga je wybiórczo i próbuje wokół tego zbudować jakąś aferę czy krzywy obraz dolnośląskich szpitali
- odpowiadał.
- Proszę pojechać do szpitala i zapytać pacjentów, czy są głodni. […] Dwa lata jestem marszałkiem - przez ten czas przewinęło się przez dolnośląskie szpitale pewnie kilkaset tysięcy osób. Ani razu nie słyszałem, bo ktoś wyszedł głodny ze szpitala - przekonywał marszałek woj. dolnośląskiego.
Po tym zaczął odpowiadać pytaniami:
- A wie pan, jaka jest dzienna stawka żywieniowa brutto w przedszkolach? Jak pan sobie to zestawi to zobaczy pan, że ta w szpitalu jest kilkakrotnie wyższa.
- A skąd pan wie, że te 15 złotych to jest za dużo albo za mało? Skąd pan wie, ile kosztuje zbilansowany posiłek?
- Wie pan co, nie mamy o czym rozmawiać… Dobrej niedzieli życzę - rzucił na koniec i przerwał połączenie.