Ujawniamy sensacyjne rozmowy członków gangu przebierańców! „Przyjadą zabiorą nas w bransoletkach i się nie wytłumaczę”

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/3839153

Piotr Nisztor

Dziennikarz śledczy „Gazety Polskiej i „Gazety Polskiej Codziennie”. W Telewizji Republika jest gospodarzem programu „Rozmowa ściśle jawna”.

Kontakt z autorem

  

Emerytowany pułkownik WSI, podejrzany o udział w gangu fałszywych funkcjonariuszy służb specjalnych, doskonale wiedział, że bierze udział w przestępczym procederze. „Będziemy siedzieć k…” - wynika z fragmentu nagranych rozmów, do których dotarła „Gazeta Polska”.

To jedno z najbardziej skomplikowanych i wielowątkowych śledztw w Polsce. Prokuratura Regionalna w Katowicach wraz z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym rozpracowuje grupę powołującą się na wpływy w administracji państwowej i wymiarze sprawiedliwości. 23 stycznia 2018 r. zatrzymano w tej sprawie osiem osób. Wśród nich 64-letniego Andrzeja M., emerytowanego pułkownika służb specjalnych, przedstawiającego się jako pracownika ABW lub SKW. Według śledczych był on jednym z członków tzw. gangu przebierańców. Po wpłaceniu 10 tys. zł kaucji wyszedł na wolność.

Ze śledztwa „Gazety Polskiej” wynika, że członkowie grupy obiecywali właścicielowi firmy farmaceutycznej (nazwijmy go X) objęcie jego firmy nadzorem służb specjalnych z powodu istotnego znaczenia dla bezpieczeństwa RP. Jednym z elementów tego „parasola” był zatrudnienie w firmie X Andrzeja M. i 26-letniego Sergiusza B., obywatela Białorusi, przedstawiającego się jako pracownik ABW. Obydwaj 12 czerwca 2017 r. rozpoczęli pracę dla farmaceutycznego przedsiębiorstwa. Miało ich prowadzić dwóch innych fałszywych pracowników służb - Przemysław W., przedstawiający się jako oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Adam W., podający się za „majora” lub „pułkownika” ABW. Obydwaj przebywają obecnie w areszcie.

Z nagrań rozmów Andrzeja M. z Sergiuszem B. (wyszedł na wolność po dwóch miesiącach aresztu), do których dotarła „GP”, wynika, że doskonale wiedział, że obydwaj panowie W. nie są żadnymi pracownikami służb specjalnych.

M: „To są klasyczni…” Sergiusz B. dopytuje: „Bandyci?” „Biznesowi… Hieny rynkowe. Oni mają powiązania z mecenasami, szukają właśnie różnych takich firm, na bazie których można, by się udało coś zbudować” - nie przebiera w słowach Andrzej M. B. komentuje więc: „czyli ten oddział gospodarczy [w którym miał pracować Adam W.] to jest pierdol…”.

Emerytowany pułkownik WSI był świadomy, że uczestniczy w przestępstwie. Wręcz przewidział jak wszystko się zakończy:

„Przyjadą zabiorą nas w bransoletkach i się nie wytłumaczę, bo się wszystko zgadza. Ja jestem ze służb, ty masz rodowód białoruski. Faktycznie to jesteśmy ch.. wie po co, na co nas ktoś wsadził, czy my mamy tu jakiś sabotaż robi, czy rozpier.. to, czy co? (…) Będziemy siedzieć k.. Ch… wie kiedy nas wypuszczą, na szkodę nie działamy, dowodów nie zbiorą, no, ale pobawić się mogą, dać do gazet, rozgłosić, nagłośnić i nie wytłumaczymy się za chuja, bo nie jesteśmy w stanie się wytłumaczyć”.

Andrzej M., rocznik 1954, pochodzi ze Skierniewic. Ukończył m.in. Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu. Na początku lat 80. zaczynał w Wojskowej Służbie Wewnętrznej (WSW). Potem kontynuował karierę w WSI. M. służył w stołecznej komórce tej służby. Po likwidacji WSI znalazł się w dyspozycji MON. Pół roku później był już na emeryturze. Ze śledztwa „GP” wynika, że nie był jedynym pracownikiem WSI zamieszanych w działalność gangu przebierańców. Oprócz niego z grupą współpracował też ppłk Jerzy K., były oficer Zarządu II Sztabu Generalnego, potem WSI.

OGLĄDAJ! Dziś o godz. 20.30 w Rozmowie Ściśle Jawnej (Telewizja Republika) ujawnimy nazwiska wpływowych prawników, którzy mieli uwiarygadniać i wspierać gang przebierańców, a także fragmenty szokujących nagrań. 
CZYTAJ! Efekty kilkumiesięcznego dziennikarskiego śledztwa opisujemy też szczegółowo na łamach tygodnika „Gazeta Polska”. W kioskach od jutra (18.04)!

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Burza wokół Oezila. Odejście piłkarza wywołało w Niemczech polityczną zawieruchę

/ Twitter

  

Większość z ok. 3 mln osób pochodzenia tureckiego zamieszkujących Niemcy jest dobrze zintegrowana ze społeczeństwem - zapewniła rzecznik rządu w Berlinie Ulrike Demmer po decyzji piłkarza Mesuta Oezila o rezygnacji z gry w niemieckiej kadrze.

"Niemcy są otwartym krajem, a integracja osób o pochodzeniu migracyjnym jest kluczowym zadaniem rządu federalnego" - powiedziała Demmer. Podkreśliła, że kanclerz Angela Merkel szanuje Oezila i jego decyzję o rezygnacji w grze w piłkarskiej kadrze Niemiec. "To świetny piłkarz, który wiele zrobił dla reprezentacji" - przekazała Demmer.

Z kolei minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas oświadczył: "Nie wierzę, że przypadek mieszkającego i pracującego w Anglii multimilionera informuje o zdolności integracyjnej w Niemczech". Od 2013 roku Oezil jest graczem Arsenalu Londyn.

Rzeczniczka ministra spraw wewnętrznych Hoersta Seehofera "zareagowała powściągliwie" na decyzję reprezentacyjnego pomocnika - odnotowuje dpa. Oświadczyła, że "temat nie jest nowy", a "minister kilkukrotnie mówił, że nie chce mieszać się w te wewnętrzne sprawy". Na początku lipca Seehofer osiągnął porozumienie z Merkel w sprawie polityki migracyjnej. Wcześniej strony pozostawały przez kilka tygodni w ostrym sporze w tej sprawie.

Mistrza świata z mundialu w Brazylii w 2014 rok skrytykował prezes Bayernu Monachium Uli Hoeness. "Jestem szczęśliwy, że ta wrzawa jest już za nami. On przez lata grał fatalnie" - stwierdził. Wezwał, by sprawę "zredukować do tego", czym jest, czyli "do sportu".

Przewodniczący Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (DJV) Frank Ueberall zaznaczył z kolei, że jeśli Oezil widzi rasizm w niemieckich redakcjach, to powinien "nazwać rzeczy po imieniu".

Po niedzielnej decyzji pomocnika o tureckim pochodzeniu w Niemczech rozgorzała medialna burza. Politycy są podzieleni w ocenie zachowania piłkarza - wskazuje "Sueddeutsche Zeitung".

"Oezil to jeden z najlepszych piłkarzy swego pokolenia, ale nie chciał być nigdy wzorcowym przykładem na integrację. Jako świecącego przykładem wskazywali go DFB (Niemiecka Federacja Piłkarska), politycy oraz kibice. To, że teraz go porzucają i rasistowsko oskarżają, umacnia frustrację wielu niemieckich Turków"

- pisze w "Der Spiegel" Goekalp Babayigit.

Ulf Poschardt w "Die Welt" wzywa niemieckie władze piłkarskie do "jasnego określenia, co oznacza narodowy trykot". Piłkarz kadry narodowej powinien być wzorem, szczególnie wobec młodych ludzi o pochodzeniu migranckim" - czytamy w "Die Welt".

Włoski dziennik "Corriere della Sera" wyraża opinię, że to "bolesne rozstanie, przepojone urazą i mające niszczący wpływ na już zarysowany mit pluralistycznej reprezentacji, niegdyś symbolu udanej integracji i zwycięskich Niemiec". Ten mit i symbol, dodaje publicysta gazety, "był częścią politycznej narracji (kanclerz) Angeli Merkel".


Oezil przez wiele lat był podstawowym zawodnikiem kadry Niemiec, ale też symbolem integracji i asymilacji ludności pochodzenia tureckiego. To największa imigrancka społeczność w tym kraju, licząca 3,5 mln osób, z czego połowa zachowuje prawo do udziału w wyborach w Turcji.

W niedzielę zawodnik Arsenalu, który rozegrał 92 mecze w drużynie narodowej i zdobył 23 gole, napisał na Twitterze: "Z ciężkim sercem i po długich rozważaniach zdecydowałem, że nie będę więcej grał dla Niemiec na poziomie międzynarodowym z powodu poczucia rasizmu i braku szacunku. (...) Czuję, że jestem niechciany, a to, co osiągnąłem z kadrą od mojego debiutu w 2009 roku poszło w niepamięć. Kiedyś nosiłem reprezentacyjny trykot z dumą i podekscytowaniem, których teraz nie odczuwam".

Zwrócił też uwagę, że publiczna krytyka, jaka na niego spadła, spowodowała, że ataki dotknęły też jego rodzinę. "Jeśli wygrywamy, jestem Niemcem, gdy przegrywamy, uznaje się mnie za imigranta" - opisał swoją sytuację.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl