Kilka słów prawdy o przeciwnikach pomnika smoleńskiego. Wyjątkowo mocnych i trafnych

/ fot. Filip Błażejowski/ Gazeta Polska

  

Warszawski ratusz nienawidzi Smoleńska – podkreśliła Magdalena Merta, wdowa po Tomaszu Mercie, wiceministrze kultury, który zginął 10 kwietnia 2010 r. – Dobrze pamiętamy zbieranie płonących jeszcze zniczy czy żółtych tulipanów, które naród ofiarowywał pamięci Marii Kaczyńskiej. W tym była ta sama nienawiść i zajadłość, jaka dziś przyświeca tym, którzy przeciwko pomnikowi protestują – dodała.

Bardzo się cieszę, że pomnik nareszcie powstanie. Jest to trochę jak wysłuchanie modlitw, które przez szereg lat zanosiliśmy do Najwyższego w czasie comiesięcznych mszy świętych i marszów, które po nich następowały 
– podkreśliła Magdalena Merta w rozmowie z PAP.

Wskazała, że planowana lokalizacja pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej przy placu Piłsudskiego jest właściwa.

Uważam, że jest to plac, który wiąże się z doniosłymi i pięknymi wydarzeniami w Warszawie. To tam papież Jan Paweł II odprawiał narodową mszę, a po dziś dzień stoi tam krzyż papieski. To jest plac, gdzie postawiono pomnik marszałka Piłsudskiego. Pamięta on także nielegalne kwiaty stanu wojennego i zakazany krzyż z nich ułożony, pamięta ten wielki zryw patriotyczny warszawiaków. Na tym placu po 10 kwietnia odprawiono mszę świętą w intencji tych, którzy w Smoleńsku zginęli, a w piątą rocznicę katastrofy Muzeum Historii Polski zaaranżowało tam poświęconą tragedii wystawę. Nie jest to miejsce złe 
– zaznaczyła.

Odniosła się także do projektu pomnika autorstwa Jerzego Kaliny.

Byłam bardziej zachwycona pomnikiem światła, który miał stanąć na Krakowskim Przedmieściu. Przemawiała do mnie jego symbolika, zwłaszcza gdyby został wzbogacony o taflę szkła z ażurem krzyża, która nie zasłaniałaby Pałacu Prezydenckiego, a sakralizowałaby upamiętnienie. Myślę jednak, że obecna koncepcja jest również mocno symboliczna. Nie jest to projekt dosłowny, bo takiego się bałam najbardziej. Akceptuję więc taką formę upamiętnienia 
– dodała Magdalena Merta.

Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna powiedział dziś, że pl. Piłsudskiego to miejsce święte dla polskiej historii. – Tam znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, który jest symbolem walki o niepodległość, o wolność (...) zakłócanie tego miejsca poprzez postawienie tam, jak mówił Jarosław Kaczyński, jakiegoś cokołu, ma służyć politycznej prowokacji, a nie upamiętnieniu ofiar katastrofy smoleńskiej – stwierdził lider totalnej opozycji.

Z kolei wcześniej szef klubu radnych PO Jarosław Szostakowski powiedział, że gdy PiS przegra za rok wybory parlamentarne, pomnika smoleńskiego „nie będzie na Placu Piłsudskiego”. Słowa te zostały zrozumiane przez część polityków jako zapowiedź rozbiórki monumentu.

Warszawa nienawidzi Smoleńska, a już na pewno nienawidzi Smoleńska warszawski ratusz. Dobrze pamiętamy zbieranie płonących jeszcze zniczy czy żółtych tulipanów, które naród ofiarowywał pamięci Marii Kaczyńskiej. W tym była ta sama nienawiść i zajadłość, jaka dziś przyświeca tym, którzy przeciwko pomnikowi protestują 
– wskazała Magdalena Merta.

Społeczny komitet budowy pomników smoleńskich zapowiedział w ubiegłą środę, że Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. ma stanąć na obszarze zielonym między placem Piłsudskiego w Warszawie a ul. Królewską, oraz że rozpoczynają się prace nad nim. W ubiegły czwartek Rada Warszawy, głosami PO, przyjęła stanowisko, w którym nie wyraża zgody na budowę pomnika smoleńskiego na pl. Piłsudskiego.

W konkursie dotyczącym budowy pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej pierwsze miejsce zajął projekt autorstwa Jerzego Kaliny. Zwycięski projekt ma kształt trójkąta, przypominającego statecznik samolotu, na którym znalazły się nazwiska ofiar katastrofy. Jego podstawa ma być podświetlona; na pomniku jest napis: "Pamięci Ofiar Katastrofy Lotniczej Pod Smoleńskiem 10.IV.2010".

Podczas obchodów 94. miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że 10 kwietnia w miejscu, w którym ma stanąć pomnik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zostanie postawione „coś w rodzaju cokołu, postumentu”, który będzie symbolizował ten pomnik.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pracownicze Plany Kapitałowe – dobre dla Polaków i dla gospodarki

  

O emeryturę po zakończeniu kariery zawodowej musimy się zatroszczyć już dziś. Pomogą nam w tym Pracownicze Plany Kapitałowe zaproponowane przez premiera Mateusza Morawieckiego.

W parlamencie trwają właśnie prace nad projektem rządowej ustawy wprowadzającej PPK, jej przyjęcie planowane jest na koniec tego roku. Będzie to pierwszy w Polsce powszechny, dobrowolny i prywatny system długoterminowego oszczędzania dla pracowników. Plany zostaną stworzone i będą współfinansowane przez pracodawców i państwo.

Konto dla emeryta

– Kończymy erę, kiedy pracownik był tylko kosztem – podkreślił premier Mateusz Morawiecki prezentując projekt PPK. – W ciągu 10 lat państwo polskie wpłaci co najmniej 35 mld zł, prawdopodobnie będzie to więcej: 40 mld zł na prywatne, dobrowolne konta ludzi, konta oszczędnościowe przyszłych emerytów.

Elżbieta Rafalska, minister rodziny i pracy dodała, że trzy czwarte Polaków w żaden sposób nie zabezpiecza się na przyszłość, w żaden sposób nie oszczędza. – To pokazują dane z Zielonej Księgi systemu emerytalnego, przeglądu przeprowadzonego w 2016 r. – wyjaśniła minister. W jej ocenie PPK pomogą tej grupie obywateli zaoszczędzić na emeryturę.

Zatwierdzenie ustawy przez rząd poprzedzono wielomiesięcznymi, szerokimi konsultacjami. Pozytywnie zaopiniowały ją reprezentatywne związki zawodowe i organizacje pracodawców zasiadające w Radzie Dialogu Społecznego.

Z automatu do PPK

Pracownicy, którzy nie ukończyli 55 lat i nie zrezygnowali z uczestnictwa w systemie, znajdą się w nim automatycznie. Po wejściu w życie ustawy pracodawcy będą bowiem zobowiązani do podpisania umowy o prowadzenie PPK dla wszystkich osób przez nich zatrudnionych. Tym samym zobowiążą się do przekazywania wybranej instytucji finansowej minimum 2 proc. wynagrodzenia brutto na przyszłą emeryturę pracownika. W przypadku osób, które mają małe dochody, wpłata podstawowa może być niższa – minimum 0,5 proc. wynagrodzenia. Ta część będzie odciągana z naszej pensji. Dodatkowo pracodawca będzie zobowiązany wpłacać z własnej puli kwotę równą minimum 1,5 proc. wynagrodzenia na rachunek PPK pracownika. 

Ustawa dopuszcza jednak wyższe wpłaty – zarówno pracownik, jak i pracodawca będą mogli przekazywać do PPK wpłaty dodatkowe do maksymalnej wysokości 8 proc. wynagrodzenia brutto. Państwo każdemu z nas dołoży na wpłatę powitalną 250 zł. Co roku też będzie dopłacało do oszczędności kolejne 240 zł. Konto pracownika w PPK będzie w pełni prywatne, a zgromadzone środki podlegają dziedziczeniu.

Pomnażanie oszczędności

Gromadzone na rachunkach PPK środki będą inwestowane w fundusze inwestycyjne. Warunkiem będzie jednak ograniczenie ryzyka w zależności od wieku uczestnika. Instytucje finansowe, które będą chciały obracać pieniędzmi przyszłych emerytów, będą musiały spełniać wysokie wymagania, aby zagwarantować bezpieczeństwo ich pieniędzy. 

Co bardzo ważne – uczestnictwo w systemie PPK będzie dobrowolne. Z udziału w PPK pracownik może zrezygnować zarówno na etapie tworzenia programu w miejscu pracy, jak i w każdym dowolnym momencie w przyszłości. Ustawodawca podkreśla jednak, że będzie nam się opłacało w nim pozostać do 60. roku życia, bo wówczas będziemy mogli liczyć na regularne dopłaty od państwa, jak również od pracodawcy. Dodatkową korzyścią jest fakt, że nie zapłacimy podatku od zysków kapitałowych. 

Pieniądze będzie można – w razie potrzeby – wypłacić w trakcie oszczędzania, np. na pokrycie wkładu własnego w związku z zaciągnięciem kredytu na zakup mieszkania (do 100 proc. środków, z obowiązkiem zwrotu) oraz wypłaty środków w sytuacji poważnej choroby uczestnika PPK, jego małżonka lub dziecka (do 25 proc. środków, bez obowiązku zwrotu).

Podobne programy już dziś działają w większości krajów wysoko rozwiniętych. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, w której wdrażanie programu – podobnie jak u nas – było podzielone na fazy. Ostatni pracodawcy, zatrudniający mniej niż 30 osób, musieli automatycznie zapisać swoich pracowników do 1 kwietnia 2017 r. Do systemu przystąpiło tam 84 proc. uprawnionych pracowników, czyli 17,7 mln osób. Eksperci zapewniają, że wprowadzenie podobnego systemu w Polsce oznacza podniesienie standardu polskiego rynku pracy i dostosowanie go do standardów obowiązujących w wielu rozwiniętych krajach.

PPK dobre dla nas i dla gospodarki

Dlaczego warto skorzystać z PPK? Odpowiedź jest prosta – publiczny system emerytalny gwarantuje pracującym emeryturę, jednak starzenie się społeczeństwa spowoduje, że świadczenia te nie będą wysokie. Problem niskich emerytur dotyczy zwłaszcza młodego pokolenia. Zgromadzony kapitał na pracowniczym koncie PPK sprawi, że przyszli emeryci będą zamożniejsi. 

Zwłaszcza, że system od początku jest pomyślany tak, aby był zdecydowanie najbardziej opłacalnym systemem długofalowego oszczędzania. W uproszczeniu: do każdej złotówki odłożonej przez pracownika, drugą co miesiąc dołoży pracodawca, a państwo doda dopłatę roczną. Zebrana w ten sposób kwota będzie profesjonalnie inwestowana. 

PPK będą też lekarstwem na brak lokalnego kapitału. Polska gospodarka dynamicznie się rozwija, ale poziom majątku i stopy oszczędności polskich gospodarstw domowych jest jednym z najniższych wśród krajów Unii Europejskiej. Mały zasób kapitału to niskie inwestycje i zagrożenie dla potencjału rozwoju gospodarczego Polski, w tym utrzymania tempa wzrostu wynagrodzeń i konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Program PPK może zmienić szereg negatywnych trendów. Według Pawła Borysa, prezesa PFR, dzięki PPK do polskiej gospodarki wpłynie rocznie dodatkowe ponad 12 mld zł nowego kapitału. To kwota, która może dać Polsce nowy impuls rozwojowy, stworzyć silny lokalny rynek kapitałowy, zmniejszyć zadłużenie zagraniczne, podnieść poziom majątku, przyspieszyć inwestycje i wzrost gospodarczy – wszystko to wiąże się z korzyścią i dla pracowników, i pracodawców. PPK to system, który może pchnąć naszą gospodarkę na nowe tory.
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl