Dlaczego komunikat podkomisji smoleńskiej jest tak przełomowy i ważny? WYJAŚNIAMY

/ Alan Lebeda

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Po raz pierwszy tak stanowcze stwierdzenie, że w Smoleńsku musiało dojść do zamachu, sformułował uznany zagraniczny ekspert od badania katastrof lotniczych. Co więcej, Frank Taylor - bo o nim mowa - sformułował swoje wnioski po zapoznaniu się z materiałem dowodowym. To ostatecznie podważa narrację Laska, Millera i Tuska mówiącą o spiskowych teoriach "pisowskich pseudospecjalistów".

Poniższa część komunikatu podkomisji smoleńskiej nie jest może zaskakująca dla tych, którzy śledzą jej prace. Dowiedzieliśmy się bowiem, że:

1. lewe skrzydło samolotu Tu-154 M zostało zniszczone w wyniku eksplozji wewnętrznej;

2. istniało kilka źródeł eksplozji: w skrzydle, slocie, a także w centropłacie, potwierdzone przez analizę mechanizmu uderzenia drzwi w ziemię, 

3. brzoza nie miała wpływu na pierwotne zniszczenie skrzydła.

To oczywiście mocne stwierdzenia, całkowicie podważające oficjalną wersję katastrofy smoleńskiej - ale wielokrotnie przedstawiane w formie hipotez przez uczonych współpracujących z Antonim Macierewiczem.

Teraz jednak po raz pierwszy - i to po zapoznaniu się z materiałem dowodowym - pod zdaniami tymi podpisał się uznany zagraniczny ekspert lotniczy - czyli Frank Taylor z Wielkiej Brytanii.

Ów uczony z Cranfield University od lat zajmuje się badaniami związanymi z katastrofami lotniczymi, pracował też jako wykładowca zajmujący się systemami lotniczymi i bezpieczeństwem. Był dyrektorem Ośrodka Bezpieczeństwa Lotów w College of Aeronautics w Cranfield, a w 1998 r. został nagrodzony prestiżową Nagrodą Jerome A. Lederera za techniczną doskonałość w zakresie badań katastrof lotniczych. Wyróżnienie to przyznaje Międzynarodowe Stowarzyszenie Specjalistów Bezpieczeństwa Lotów (International Society of Air Society Investigators).

Taylor już 3 lata temu - po przeczytaniu raportów MAK i Millera - uznał, że w procesie wyjaśniania katastrofy były "poważne mankamenty, w tym zaniedbania i nieudane wyjaśnienia rozmaitych czynników, które mogły wpłynąć na końcowe wnioski". Zaapelował wówczas o dalsze badanie tragedii smoleńskiej, które objęłoby wszystkie jej aspekty. Według Brytyjczyka fragmenty raportów poświęcone zachowaniu się konstrukcji samolotu podczas niszczenia oraz dotyczące możliwości przeżycia pasażerów były powierzchowne i nie spełniały międzynarodowych standardów. Wątpliwości specjalisty z Wielkiej Brytanii wzbudziło także przemieszczenie niektórych części wraku w dniu katastrofy i dobę później. To o tyle istotne, że według Franka Taylora "opis i analiza wraku wydają się nie tłumaczyć niektórych niezwykłych zniszczeń samolotu". Dziś Brytyjczyk przeanalizował dowody i jest już pewien, że oficjalne raporty to stek kłamstw.

Zaangażowanie Franka Taylora w prace podkomisji smoleńskiej nie byłoby możliwe bez osobistych starań Antoniego Macierewicza, byłego szefa MON. Ci, którzy po usunięciu go z tego stanowiska cieszyli się, że o Smoleńsku znów zacznie się mówić "po rosyjsku", bardzo się przeliczyli: Antoni Macierewicz odszedł, ale pozostali zaangażowani przez niego eksperci - w tym Frank Taylor. I w nich cała nadzieja na odkrycie prawdy o Smoleńsku.


Autor jest redaktorem naczelnym portalu Niezalezna.pl oraz współautorem książki o Smoleńsku "Musieli zginąć" wydanej przez "Gazetę Polską" i wyróżnionej przez SDP Nagrodą Watergate

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Inka i Łupaszko już wrócili. Teraz czas na Zygmunta Nowakowskiego! ZOBACZ FILM

/ arch.

  

Przed wojną jego felietony czytały co tydzień 4 miliony Polaków. W 1955 r. na stadionie w Manchesterze przemawiał do 8 tysięcy emigrantów: „Rzekoma Polska, w której rządzą agenci sowieccy, jest oszustwem! Głosić to jest naszym wielkim, zbiorowym obowiązkiem”. Tłum powtórzył za nim mickiewiczowską przysięgę, dla braci w sowieckich łagrach: „Jeśli zapomnę o nich Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”. Władze w PRL wpadły we wściekłość i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Dziś, w III RP, próbuje się zamilczeć pamięć o nim, bo jego twórczość, podobnie jak Józefa Mackiewicza, to bomba z opóźnionym zapłonem.

Poniżej obejrzeć mogą Państwo niezwykłą rozmowę z dr Pawłem Chojnackim, historykiem, który walczy o przywrócenie pamięci o duchowym przywódcy niezłomnej emigracji.


„Pies warujący na sztandarze polskości”

- Ktoś kiedyś nazwał go „psem warującym na sztandarze polskości”. Nie uważał tego za obraźliwie, uznawał, że to jego rola. Gdyby we wrześniu 1939 r. trafiła go bomba, miałby dziś w Krakowie swój pomnik, ulicę i szkołę swojego imienia. Ale nie ma, bo przeżył, a to co pisał i mówił o komunizmie i nowych elitach, jest dla nich nie do przyjęcia do dziś – powiedział dr Chojnacki w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.


- Sprawa Zygmunta Nowakowskiego to najbardziej drastyczny przykład, jak skuteczna może być chirurgia pamięci. On przed wojną miał popularność dzisiejszych celebrytów. Gdy siadał w krakowskich kawiarniach, ludzie zatrzymywali się przed nimi. Był jednym z ostatnich ludzi renesansu, mających wielkie osiągnięcia w bardzo odmiennych dziedzinach – ocenia historyk.

Zasięg jego felietonów publikowanych w „Ikacu”, redakcja szacowała na 4 miliony czytelników, bo podawano je sobie z rąk do rąk.
 

Zygmunt Nowakowski bije na głowę Pawła Jasienicę
Zdaniem dr Chojnackiego, gdyby III RP była krajem w pełni suwerennym, o Nowakowskim uczono by w szkołach.

- Przecież „Wieczory pod dębem”, czyli jego książka składająca się z felietonów historycznych, opracowana przez Lidię Ciołkoszową, bije na głowę Pawła Jasienicę. Próbowałem czytać Jasienicę po latach i nie bardzo się chciało, za dużo tam gomułkowskich wtrętów. U Nowakowskiego jest większy oddech, to jest książka nie przynależąca do historii literatury, tylko ciągle żywa. Powinna znaleźć się wypisach szkolnych, licealnych i gimnazjalnych – mówi Paweł Chojnacki.


Wystarczy posłuchać legendarnego wystąpienia Zygmunta Nowakowskiego na stadionie w Manchesterze (jego fragment obejrzeć można w programie od 20 minuty), by zrozumieć powody zamilczania pisarza. Nowakowski przeciwstawił się propagandzie władz PRL, które twierdziły, że emigranci powinni wrócić i włączyć się w budowę nowe rzeczywistości: - Nęcą nas i wabią, wołając: >>Budujcie razem z nami nasz polski, własny, cały dom!<<. Nieprawda! Ten dom nie jest ani polski, ani własny, ani cały.


Zbrodniarze, zrobiliście z Polski jedno wielkie więzienie!
Pytał też w owym przemówieniu: - Propaganda warszawska cynicznie obiecuje nam rozgrzeszenie z naszych win i zbrodni. Jakież to zbrodnie, jakie winy? I kto ma nas z nich rozgrzeszać? Zbrodniarze, którzy z Polski zrobili jedno wielkie więzienie?


Gdy propaganda PRL obiecywała emigrantom normalizację, przypominał w dramatycznym apelu o tych, którzy siedzą w sowieckich łagrach: - Manifestacja dzisiejsza poświęcona jest także sprawie tysięcy, tysięcy Polaków, którzy dogorywają gdzieś w łagrach sowieckich, w stepach czy tajgach. To nasi bracia. Mam do wszystkich obecnych prośbę. Prośbę, byśmy po cichu, w duszy, albo nawet głośno, powtórzyli pewne słowa. Jest u Mickiewicza moment, gdy jeden z więźniów w celi bazyliańskiej, Sobolewski, opisuje scenę wywożenia Polaków na Sybir. Kończy ten opis, składając przysięgę: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie!”.


Słowa przysięgi powtórzył głośno cały stadion, a władze komunistyczne zawrzały i oskarżyły Zygmunta Nowakowskiego o stworzenie „atmosfery terroru moralnego”. Odpowiadał: - Manchester zalazł im mocno za skórę, był zaś aktem nie terroru moralnego, ale siły moralnej. Wszystkie apele wzywające nas do powrotu spaliły na panewce.


Cała rozmowa o celowo zamilczanym pisarzu, przywódcy duchowym niezłomnej emigracji poniżej:
 

 

Źródło: niezalezna.pl, Radio Poznań

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl