niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
22 lipca 2017

Skandaliczne zachowanie gen. Parulskiego

Dodano: 03.01.2012 [18:16]
Naczelny Prokurator Wojskowy Krzysztof Parulski próbował pogrążyć prokuratora Marka Pasionka, twierdząc, że ten stał pijany na jego klatce schodowej i mówił, że ma przy sobie akta śledztwa smoleńskiego. Wersji Parulskiego nie potwierdził żaden ze świadków.

Przypomnijmy, że przez ostatnie miesiące trwała nagonka na prokuratora Pasionka - śledczego, który chciał rzetelnego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej i starał się uzyskać w tej sprawie pomoc Amerykanów. Wkrótce oskarżono go jednak o... informowanie o przebiegu postępowania agentów służb innych państw, m.in. FBI.

Za nagonkę przeciw prokuratorowi Pasionkowi odpowiada jego przełożony, czyli szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski. 

Jak informuje TVN24, Parulski - próbując obciążyć Pasionka (prywatnie swojego sąsiada) - opowiedział prokuratorom następującą historię: 

(Idąc do mieszkania), minąłem mężczyznę w ciemnych okularach, który powiedział do mnie coś mało wyraźnie, z czego zrozumiałem jedynie słowo "pułkowniku" (Parulski był jeszcze wtedy w randze pułkownika - red.). Na tego mężczyznę czekał przed bramką na ulicy inny, który powiedział do niego "żyjesz?". 
Następnie Parulski miał wejść do swojego mieszkania. Gdy z niego wyszedł, by wyrzucić śmieci, miał znów zobaczyć opisywanego mężczyznę. Okazał się nim jakoby Pasionek. Manipulował przy telefonie komórkowym. Obok niego stała turystyczna torba. Prokurator Pasionek miał postawiony kołnierz od marynarki, twarz była czerwona. Odniosłem wrażenie, że jest pod wyraźnym wpływem alkoholu. Gdy mnie zobaczył, speszył się i zaczął mnie zapraszać na piwo. Wtedy Pasionek miał powiedzieć, że w torbie ma akta śledztwa smoleńskiego i że nawiązał kontakt z FBI, a Amerykanie mają wszystkie istotne dowody ze śledztwa smoleńskiego.

Z akt wynika, że Parulski natychmiast powiadomił o rzekomym zachowaniu prokuratora Marka Pasionka szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, domagając się ochrony kontrwywiadowczej. Niewykluczone więc, że w wyniku donosu Parulskiego prokurator Pasionek był inwigilowany przez wojskowy kontrwywiad.

Jak czytamy na portalu tvn24.pl - zeznania Parulskiego "miały pogrążyć skonfliktowanego z szefem NPW prokuratora. Nie pogrążyły, bo pozostali świadkowie zapewniali, że do spotkania doszło w zupełnie innych okolicznościach. Pasionek nie usłyszał żadnego zarzutu".

Autor: 
wg
Źródło: 
tvn24.pl
Niezalezna.pl
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl