Efekt „Różańca do granic” przeszedł najśmielsze oczekiwania

/ fot. Myriams-Fotos/pixabay.com

  

– „Różaniec do granic” stał się „różańcem bez granic”, ponieważ katolicy z różnych krajów, nie tylko w Europie, wzięli przykład z Polski i zorganizowali własną wersję tego wydarzenia – mówi jeden z organizatorów modlitwy Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta.

Akcja „Różaniec do granic” odbyła się 7 października, w uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Tego dnia w 350 kościołach stacyjnych na terenie 22 diecezji na obrzeżach Polski ponad milion osób odmówiło różaniec i wzięło udział we mszy. Punkty modlitewne zostały także wyznaczone w 70 miejscach na całym świecie, m.in. w norweskim archipelagu Lofotów, za kołem podbiegunowym, w Auckland w Nowej Zelandii oraz w sanktuarium maryjnym w Akicie na wyspie Honsiu w Japonii.

Jak podkreślił jeden z organizatorów wydarzenia, Maciej Bodasiński, w grudniu odbyła się premiera albumu „Podnieście głowy!”, będącym podsumowaniem „Różańca do granic” oraz poprzedzającej go „Wielkiej Pokuty” – modlitwy zorganizowanej przez fundację Solo Dios Basta na Jasnej Górze, która w 2016 r. zgromadziła około 100 tys. osób.

Oba te wydarzenia bardzo poruszyły Polskę. Co więcej, „Różaniec do granic” stał się ostatecznie „różańcem bez granic”, ponieważ wiele krajów, nie tylko w Europie, wzięło przykład z Polski i zorganizowało własną wersję wydarzenia. Poza tym, z akcją związanych było tak wiele emocji i pytań, że postanowiliśmy wszystko to zebrać i na nie odpowiedzieć 
– podkreślił Bodasiński.

Dodał, że album powstał m.in. dzięki pomocy uczestników z całej Polski. 

Otrzymaliśmy tysiące zdjęć i poruszających świadectw, które znalazły się w albumie 
– wyjaśnił. Poinformował, że komentarz do albumu napisał publicysta Grzegorz Górny. – Napisany przez niego tekst daje szerokie tło duchowe i odpowiada na pytania o źródła wydarzenia – ocenił Bodasiński.

Jak poinformował, modlitwa na granicach odbiła się szerokim echem na całym świecie. 

Już w trakcie przygotowań do polskiego różańca zgłaszali się do nas publicyści z Włoch, którzy chcieli o tym pisać i mocno kibicowali wydarzeniu. I to oni, z właściwym sobie zapałem, zorganizowali swój różaniec już dwa tygodnie po polskiej edycji wydarzenia 
– ocenił Bodasiński.

Zaznaczył, że drugim krajem, który postanowił zorganizować własny „Różaniec do granic”, była Irlandia. 

Ten kraj znajduje się obecnie w wielkim kryzysie duchowym. Wierzący widzą, że jest źle, dlatego postanowili prosić Boga o interwencję 
– wyjaśnił.

Na koniec dołączyły Stany Zjednoczone, gdzie akcja „Różaniec na wybrzeżach i granicach” została zorganizowany 12 grudnia, w święto Matki Boskiej z Guadalupe. Organizatorzy wprost przyznali, że inspiracją dla tej modlitwy był polski „Różaniec do granic”. Ta modlitwa przywróciła ludziom w wielu miejscach na świecie nadzieję, że potężny zryw modlitwy może odwrócić bieg historii 
– powiedział Bodasiński.

Zaznaczył, że „Różaniec do granic” wywołał lawinę komentarzy – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. W opinii organizatora, najczęściej powtarzanym zarzutem było, że modlitwa była skierowana przeciwko muzułmanom i uchodźcom.

Właściwie nie wiadomo, skąd wziął się ten zarzut, ponieważ nigdy o takiej intencji nie mówiliśmy. Samo założenie, że modlitwa może być skierowana przeciwko komuś, jest błędne. Być może ludzie, którzy generalnie żyją w lęku, źle zinterpretowali nasze słowa, że chcemy otoczyć Polskę murem i oddzielać od świata 
– wyjaśnił. Dodał, że celem akcji była modlitwa o umocnienie wiary w Polsce i Europie oraz o pokój na świecie.

Zdaniem Bodasińskiego, nadesłane do organizatorów świadectwa pozwalają dostrzec pozytywne skutki modlitwy na granicach. 

Po pierwsze, mamy owoce w życiu indywidualnym uczestników: dostaliśmy ogromną liczbę świadectw ludzi, którzy modlili się w różnych intencjach – uwolnienia z nałogów, grzechów i tym podobnych – i zostali wysłuchani 
– zaznaczył.

Drugim skutkiem było – jak tłumaczył – „zbudowanie żywej wspólnoty ludzi wierzących, biorących udział w wydarzeniu, i ożywienie wiary na peryferiach, w kościołach stacyjnych”. 

Ważnym owocem jest to, że dzięki tej modlitwie ludzie mniej wstydzą się różańca. Dzisiaj łatwiej jest wyjąć różaniec z kieszeni idąc ulicą. To potężna modlitwa dla każdego. Ludzie zobaczyli, że modlących się na różańcu jest naprawdę dużo i że są to osoby w różnym wieku, z każdej grupy społecznej 
– zaznaczył.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl