Dowód na ukrywanie wybuchów! Ekspert Macierewicza ujawnia skandaliczne nagranie komisji Millera

/ arch.

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Komisja Millera, omawiając ekspertyzy sporządzone przez spółkę współpracującą z Amerykanami, zamieniła określenie "strefy wybuchów" na "strefy pożarów"! Nagranie posiedzenia, na której dokonano tego fałszerstwa, przedstawił wczoraj wieczorem na posiedzeniu komisji obrony narodowej prof. Kazimierz Nowaczyk, szef podkomisji smoleńskiej Ministerstwa Obrony Narodowej.

Chyba nawet posłowie totalnej opozycji, biorący udział w posiedzeniu komisji obrony narodowej, byli zdumieni skalą bezczelności członków komisji Millera.

Prof. Kazimierz Nowaczyk puścił fragment nagrania audio posiedzenia ekspertów Jerzego Millera, badających katastrofę smoleńską. Na taśmie słychać, jak specjalista prowadzący obrady (prawdopodobnie Maciej Lasek) omawia ekspertyzę miejsca katastrofy wykonaną przez Smallgis, firmę ekspercką w dziedzinie Systemów Informacji Przestrzennej i GIS. Trzeba tu dodać, że Smallgis jest autoryzowanym partnerem ESRI - amerykańskiego producenta oprogramowania GIS, jednego ze światowych liderów w tej dziedzinie.

Prowadzący obrady członek komisji Millera mówi:

Tutaj mamy znowu z ekspertyzy wykonanej przez firmę Smallgis zaznaczone prawdopodobne strefy wybuchów o średnicy 14,9 m, czyli tu i tu... To jest nieładnie napisane "wybuchów"... Czy możemy tu twórczo dokonać korekty? Od razu?... A tutaj wstawimy..."

"Strefy pożarów" - podpowiada ktoś. Prowadzący obrady reaguje na to:

Tak? No dobra... strefy pożarów... dobrze. I co?... Bez średnic? Oni twierdzą, że to jest prawdopodobne, więc... jako eksperci.

A zatem "strefy wybuchów" zamieniono w ciągu trwającej około minuty dyskusji na "strefy pożarów". I nazwano to "twórczo dokonaną korektą". 

ZOBACZ FILM:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Komisja Europejska przegrała w sądzie - zieloni się cieszą

Komisja Europejska / flickr.com/Thomas Quine/CC BY-SA 2.0

  

Sąd Unii Europejskiej przyznał dzisiaj rację skarżącym się na unijne przepisy Paryżowi, Brukseli i Madrytowi i uchylił rozporządzenie Komisji Europejskiej określające zbyt wysokie limity emisji tlenków azotu do badań wprowadzanych na rynek samochodów. Zieloni ogłaszają zwycięstwo.

Unijny sąd, będący częścią Trybunału Sprawiedliwości UE uznał, że zmiana wprowadzona przez Komisję Europejską podnosząca dopuszczalne limity emisji tlenków azotu z samochodów osobowych i dostawczych, wykroczyła poza jej kompetencje.

W regulacji, która weszła w życie w 2016 roku KE określiła limity emisji tlenków azotu, których nie należy przekraczać podczas nowych badań w rzeczywistych warunkach jazdy (ang. real driving emission - RDE). Była to odpowiedź na skandal z manipulowaniem wynikami prowadzonymi w warunkach laboratoryjnych. Nie odzwierciedlają one bowiem prawdziwego poziomu emisji zanieczyszczeń w warunkach rzeczywistej jazdy.

Komisja Europejska ustaliła swoje limity na podstawie tych określonych dla normy Euro 6, stosując do nich współczynniki korygujące, które miały uwzględnić niepewność statystyczną i techniczną. KE obniżyła standardy, które w warunkach rzeczywistych byłyby trudne do spełnienia.

Miasta Paryż, Bruksela i Madryt zakwestionowały te limity. Każde z nich wniosło skargę o stwierdzenie nieważności tej regulacji do sądu Unii Europejskiej. Argumentowano, że KE nie mogła przyjąć tych wartości emisji tlenków azotu, gdyż są one mniej rygorystyczne niż limity określone w obowiązującej normie Euro 6.

Dla miast tych ma to znaczenie, bo w ramach swoich kompetencji przyjęły środki ograniczające ruch samochodowy, by zwalczać zanieczyszczenia występującego na ich obszarach. Sąd przyznał, że rozporządzenie KE odnosi się do nich bezpośrednio, bo nie mogłyby ograniczyć ruchu drogowego, tych pojazdów, które przeszłyby pozytywnie badania oparte na nowych (mniej restrykcyjnych) normach.

"Komisja nie była uprawniona do wprowadzenia zmiany tych limitów dla badań w rzeczywistych warunkach jazdy poprzez zastosowanie współczynników korygujących"

- stwierdził unijny sąd.

Z takiego obrotu sprawy zadowoleni są Zieloni i organizacje zajmujące się ochroną środowiska.

"To wielki sukces, że sąd UE Trybunału Sprawiedliwości potwierdził dziś to co frakcja Zielonych mówiła od 2016 roku: KE nie miała uprawnień do zmiany emisji Euro6 bez zwykłej procedury ustawodawczej. Dzięki współczynnikowi zgodności Komisja Europejska sztucznie zwiększyła limity tlenów azotu"

- podkreślił europoseł Bas Eickhout, wiceprzewodniczący grupy Zielonych w PE.

Przepis, który został zakwestionowany przez sąd pozostanie jednak w mocy maksymalnie przez rok. Sędziowie w Luksemburgu stwierdzili, że przemawia za tym ochrona interesów konsumentów i producentów pojazdów.

Sąd UE odrzucił żądanie Paryża, który domagał się wynoszącego 1 euro symbolicznego odszkodowania za szkodę wizerunkową i wynikającą z naruszenia prawa wskazując, że zostanie ona wystarczająco wynagrodzona stwierdzeniem nieważności przepisu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl