Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Spalona ziemia

W tekście pt. „Polska drugiego obiegu” („Rzeczpospolita”, 23 grudnia) Łukasz Warzecha ocenia nowe zjawisko społeczne określane jako „drugi obieg”.

Autor:

W tekście pt. „Polska drugiego obiegu” („Rzeczpospolita”, 23 grudnia) Łukasz Warzecha ocenia nowe zjawisko społeczne określane jako „drugi obieg”. Tekst zainspirowany filmem Joanny Lichockiej „Przebudzenie” zaczyna i kończy porównaniem do wigilijnego stołu, przy którym w tym roku dwie Polski się nie spotkają i nie będzie narodowego pojednania.

Bez konsensusu

Warzecha pisze, że niewiele osób w Polsce widzi szansę na porozumienie, a już w konsensus nie wierzy nikt. To prawda – konsensus z definicji oznacza jednolite stanowisko, jednak jego brak jest nie tylko czymś naturalnym, ale i pożądanym. To, czego obecnie doświadczamy w Polsce, to operacja zacierania różnic poglądów, która ma na celu stworzenie w pełni uległej społeczności niewolników. Dlatego właśnie relatywizm jest dla zdrowej wspólnoty dużo niebezpieczniejszy niż konkurencja opinii. Warzecha słusznie mówi, że jedna strona jest „bez ziemi”, zapominając jednocześnie, że ta „ziemia” została jej albo odebrana, albo spalona. I dalej o drugim obiegu: „strona bez ziemi coraz mniej wydaje się zainteresowana zyskaniem realnego wpływu na rzeczywistość”. To mocny zarzut, biorąc pod uwagę, że to właśnie tzw. salon, czyli cała korporacja polityczno-medialna III RP, odebrał możliwość działania w sferze publicznej tej „drugiej stronie”. Poprzez marginalizację opozycji, a nawet nawoływanie do jej totalnego zniszczenia, doprowadził m.in. do mordu w Łodzi.

Warto zauważyć, że po 10 kwietnia powstało mnóstwo filmów, takich jak „Mgła” oraz „Pogarda” Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej, „Krzyż” Ewy Stankiewicz, „Zobaczyłem zjednoczony naród” Anny Ferens, „10.04.2010” Anity Gargas i ten, który wydaje się bezpośrednią inspiracją do artykułu – „Przebudzenie” Lichockiej. Te filmy nie powstały w TVP czy w prywatnych telewizjach. Nie dlatego, że te instytucje nie miały na nie pieniędzy, ale z powodu braku woli establishmentu III RP, jej autorytetów.

Wytresowani w świętym spokoju

Autor mówi o wyznawcach Platformy: „tamta Polska ludzi wytresowanych mogłaby się okazać wcale nie tak twarda, być może nawet spragniona świeżego powietrza” i na dobrą sprawę „trzeba je jedynie chcieć jej dostarczyć”. Tworzy to obraz owszem zmanipulowanych, ale uczciwych ludzi, których wystarczy przytulić do serca i wszystko będzie pięknie. A przecież ta tresura – której on sam nie neguje – nie dzieje się przypadkiem. Ma ona odpowiedni grunt, który możemy określić słowami błazna III RP Jerzego Owsiaka, pokoleniem „róbta, co chceta”. Ta tresura ma nawet swojego świętego (święty spokój), przeciwstawianego walce o wartości, które dają gwarancję na jedność Polaków.
Warzecha zarzuca Wojciechowi Wenclowi, że ignoruje to, co bieżące, np. polskie problemy ekonomiczne, podkreślając, że dla poety „czas nie płynie w rytmie realnej polityki”. Tymczasem tylko trwały szkielet wartości umożliwia nam podejmowanie świadomych decyzji. Dzisiaj ekonomiści nie mają złudzeń: gdyby nie bezmyślna postawa życia ponad stan i kolejne kredyty, świat nie doświadczyłby tak silnego kryzysu gospodarczego. To tylko jeden z argumentów, że ważniejsza jest walka o wartości w obrębie własnej grupy niż próby dostania się do tzw. pierwszego obiegu.

Równoległy świat

Wezwanie do odpowiedzialności, uczciwości, powagi i szacunku jest dziś niepoprawne i antysystemowe, promocja niezależnego myślenia to dziś obciach. Zniszczenie intelektualne jest tak wielkie, że konieczny jest zdecydowany opór. Brak refleksji i pamięci uznaje się w III RP za pokoleniowe zwycięstwo. Tak więc gdy Warzecha narzeka, pisząc o „równoległym świecie” i „równoległym państwie”, odpowiem mu słowami Stanisława Leca: „Jest tyle światów, ile się we łbie zmieści”.


Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska