Te dane zamkną usta unijnym technokratom. Polska przyjęła więcej uchodźców spoza UE niż... Niemcy!

/ Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Komisja Europejska wielokrotnie atakowała Polskę za konsekwentne odmawianie zgody na relokację imigrantów do naszego kraju. Tymczasem najnowsze dane Eurostatu nie pozostawiają żadnych złudzeń – okazuje się, że w 2016 r. Polska wydała najwięcej pierwszych dokumentów pobytowych dla obywateli spoza UE w związku z pracą. Polska jest też drugim po Wielkiej Brytanii krajem w UE z bezwzględną liczbą zezwoleń wydanych cudzoziemcom. Zgodnie z tymi danymi, nasz kraj przyjął więcej uchodźców spoza Unii Europejskiej niż Niemcy. Co na to Timmermans i grupa unijnych technokratów?

Dane opublikowane przez Europejski Urząd Statystyczny dotyczą cudzoziemców z państw spoza Unii Europejskiej i obejmują zezwolenia pobytowe (w tym wizy długoterminowe – powyżej trzech miesięcy) wydane po raz pierwszy na terenie UE.

W zestawieniu Polska zajęła pierwsze miejsce pod względem liczby dokumentów wydanych cudzoziemcom z powodu chęci podjęcia pracy - wydała dokumenty 494 tys. osób, czyli 58 proc. wszystkich zezwoleń związanych z pracą wydanych w UE. Największy odsetek w tej grupie stanowią obywatele Ukrainy (513 tys., 87,5 proc.), Białorusi (28 tys., 4,8 proc.) oraz Mołdawii (8 tys., 1,3 proc.).

Jeszcze w ubiegłym tygodniu, pytana o to, czym kieruje się Komisja Europejska i jakie są motywacje Fransa Timmermansa, Jadwiga Wiśniewska nie miała wątpliwości, że chodzi właśnie o kwestie dotyczące imigrantów. Jej zdaniem Timmermans chodzi i opowiada jak bardzo jest zaniepokojony, ponieważ Polska konsekwentnie odmawia wyrażenia zgody na relokację imigrantów zgodnie z pomysłami unijnych technokratów.

- Powód jest jeden. Podstawowym powodem tej ciągłej nagonki na Polskę, jaka się odbywa na komisjach i sesjach plenarnych PE jest to, że odmawiamy przyjmowania migrantów. KE absolutnie nie uznaje tego, że ponad 1,5 mln Ukraińców w ostatnich latach zamieszkało w Polsce, asymiluje się, uciekało również bardzo często przed wojną - bo przypomnijmy, że na terenie Ukrainy trwają działania wojenne i tak naprawdę to jest podstawowy powód, dlaczego jesteśmy tak atakowani. Rzekomo naruszamy praworządność w Polsce, totalna targowica wynosi spór wewnętrzny krajowy na forum Parlamentu Europejskiego jest to sytuacja bardzo mocno zawstydzająca. KE zaś chcąc znaleźć powód naciskania na Polskę właśnie, wykorzystuje tę rzekomo łamaną praworządność w Polsce, a tak naprawę przyczyna podstawowa jest jedna - to, że stanowczo odmawiamy zgody na relokację migrantów do Polski – tłumaczy eurodeputowana PiS Jadwiga Wiśniewska.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Timmermans chodzi i opowiada jak jest zaniepokojony”. Czego naprawdę chcą od Polski unijni technokraci

Największa liczba pozwoleń w związku z podjęciem nauki została wydana w Wielkiej Brytanii (366 tys., 53 proc.). W pozostałych krajach Unii dominują zezwolenia pobytowe wydane z powodów rodzinnych.

Najwięcej zezwoleń pobytowych w całej Unii wydała w 2016 r. Wielka Brytania (866 tys., 25,8 proc.), następnie Polska (586 tys, 17,5 proc.), Niemcy (505 tys., 15 proc.), Francja (235 tys., 7 proc.), Włochy (222 tys., 6,6 proc.), Hiszpania (212 tys., 6,3 proc.) oraz Szwecja (147 tys., 4,4 proc.).

Obywatele Ukrainy dominują pod względem liczby zezwoleń otrzymanych w związku z pracą (589 tys., z czego 87 proc. w Polsce). Ze względu na podjęcie nauki najwięcej pozwoleń wydano obywatelom Chin, natomiast obywatele Maroka i Turcji korzystają z największej liczby zezwoleń w ramach łączenia rodzin.

Źródło: niezalezna.pl, PAP, ec.europa.eu

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl