Sadzimy tysiąc drzew na minutę! Polska liderem zrównoważonej gospodarki leśnej

/ pixabay.com

– Rocznie Lasy Państwowe sadzą około pół miliarda drzew, czyli 1000 drzew na minutę. Polska jest też liderem zrównoważonej gospodarki leśnej – powiedział minister środowiska Jan Szyszko. Zdaniem ministra "polskie lasy mogą odegrać istotną rolę w walce o lepszy klimat".

Od 9 do 13 października w Warszawie odbywać się będzie wspólna Sesja Komitetu do spraw Lasów i Przemysłu Drzewnego EKG ONZ oraz Europejskiej Komisji do spraw Leśnictwa FAO. Resort środowiska wyjaśnił, że do stolicy przyjadą uczestnicy z ponad 50 krajów, w tym ministrowie odpowiedzialni za kwestie środowiska i leśnictwa oraz przedstawiciele organizacji międzynarodowych.

Głównym punktem sesji będzie spotkanie ministrów odpowiedzialnych za lasy regionu paneuropejskiego (spotkanie wysokiego szczebla) pod hasłem "Lasy, nasze wspólne dobro. Wzmacnianie zrównoważonego rozwoju w świetle Porozumienia Paryskiego". Wydarzeniu towarzyszyć będą obchody IV Europejskiego Tygodnia Leśnego.

Dlaczego Polska zdecydowała się na organizację tego wydarzenia?

Jan Szyszko: Jesteśmy w europejskiej czołówce pod względem powierzchni lasów. Zajmują one bowiem blisko 1/3 powierzchni naszego kraju. Co warte jest podkreślenia, lesistość Polski systematycznie się zwiększa. Zgodnie z Krajowym programem zwiększenia lesistości, powierzchnia lasów w 2050 r. ma obejmować 33 proc. powierzchni kraju. Lasy Państwowe sadzą obecnie ok. 500 mln drzew rocznie, czyli ok. tysiąca na minutę. Podczas konferencji chcemy pokazać Polskę jako lidera w prowadzeniu zrównoważonej gospodarki leśnej i wiarygodnego partnera w Europie i w całym regionie paneuropejskim.

Co będzie głównym wydarzeniem konferencji?

Głównym punktem będzie spotkanie wysokiego szczebla, w którym brać będą udział ministrowie odpowiedzialni w ich krajach za politykę leśną. Będzie to też okazja do dyskusji z przedstawicielami krajowego i zagranicznego przemysłu drzewnego, organizacji międzynarodowych czy nauki. Podczas tego spotkania będziemy chcieli pokazać polską wizję walki ze zmianami klimatu, czyli przedstawić koncepcję leśnych gospodarstw węglowych. Jest to polski pomysł na redukcję emisji gazów cieplarnianych w atmosferze, który został opracowany przez resort środowiska i Lasy Państwowe. Znalazł on też odzwierciedlenie w wynegocjowanym w 2015 r. Porozumieniu Paryskim. Zwraca się w nim bowiem uwagę na rolę układów przyrodniczych, czyli m.in. lasów w zmniejszaniu koncentracji CO2 w atmosferze.

Na czym polega ta koncepcja?

Poprzez odpowiednie gospodarowaniem lasem, np. przez dosadzanie do starych drzew tych młodych, można zwiększyć pochłanianie dwutlenku węgla przez las. Węgiel jest wychwytywany przez rośliny w naturalnym procesie fotosyntezy i im dłużej rośnie las, tym więcej węgla można w nim składować. Ważną rolę w sekwestracji węgla odgrywają również gleby. Powinno się też unikać tzw. całkowitych zrębów, żeby zapobiec "ucieczce emisji". Można to jednak w części zrekompensować poprzez szerokie wykorzystywanie elementów drewnianych w budownictwie. Dlatego też resort środowiska i Lasy Państwowe podpisały niedawno list intencyjny ws. promocji takiego rodzaju budownictwa. Dzięki koncepcji leśnych gospodarstw węglowych możemy uzyskać postulowaną przez Porozumienie Paryskie neutralność klimatyczną, czyli zrównoważenie poziomu emisji CO2 z jego ilością pochłoniętą przez lasy. Badania naukowe prowadzone w Polsce w tym obszarze są bardzo obiecujące, a ideę tą można z powodzeniem realizować także w innych państwach. Dlatego podczas konferencji będziemy chcieli pokazać i przedyskutować nasz projekt oraz zachęcić inne kraje do skorzystania z naszych doświadczeń w tym obszarze.

Jakie będą konkluzje warszawskiej konferencji?

Podczas konferencji jest planowane przyjęcie kolejnego Zintegrowanego Programu Pracy na lata 2018-2021. Dokument ten będzie miał na celu wspieranie państw ONZ oraz innych zainteresowanych stron w podejmowaniu działań na rzecz zrównoważonego zarządzania i korzystania z lasów.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ten problem dotyczy prawie wszystkich osób po czterdziestce

/ pixabay.com

Niemal każda osoba zbliżająca się do 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. Większość narzeka na rozmazujący się tekst i źle widzi z bliskiej odległości. Odpowiada za to prezbiopia, czyli naturalne zmiany w układzie wzrokowym, które zachodzą wraz z wiekiem. Na tę przypadłość cierpi ok. 10 mln Polaków, przeważnie jednak nie wiedzą, w jaki sposób można ją korygować.

– Z badań wynika, że prawie wszyscy po 40 roku życia mają problemy ze wzrokiem, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Najczęściej objawia się to w postrzeganiu drobnych elementów w bliży – obraz zaczyna się rozmazywać, a w późniejszym okresie jest w ogóle niemożliwy do obserwacji 

- wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Szczerbiński, optyk optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PBS, 98 proc. osób powyżej 40 roku życia ma problemy ze wzrokiem. To niemal połowa społeczeństwa. Odpowiada za to prezbiopia, czyli efekt naturalnych zmian układu wzrokowego, które zachodzą wraz z wiekiem. Mogą o niej świadczyć problemy z czytaniem z bliskiej odległości, rozmazany obraz czy trudności z widzeniem po zmroku.

– Prezbiopia to problem z postrzeganiem drobnych elementów, druku, tekstu, jakimkolwiek przedmiotem, który znajduje się w bliży. Fachowo mówiąc, jest to problem akomodacji – tracimy możliwość akomodowania w taki sposób, żeby te drobne elementy mogły być dla nas widoczne – tłumaczy Paweł Szczerbiński.

Większość za problemy ze wzrokiem obwinia zbyt długą pracę przed komputerem, jednak prezbiopia dotyka wszystkie osoby w grupie 40+. Przyczyną jest coraz mniej sprężysta soczewka, czyli naturalne zjawisko, które pojawia się wraz z wiekiem. Mniej sprawne stają się mięśnie odpowiedzialne za zmianę kształtu soczewki. W efekcie oko nie jest w stanie widzieć przedmiotów czy druku z bliska lub daleka.

Badanie wskazuje, że 89 proc. osób po 40 roku życia nie wie, że prezbiopia to efekt naturalnych zmian. Jeszcze mniej osób wie, w jaki sposób korygować taką przypadłość i co można zrobić, aby mimo problemów ze wzrokiem żyć komfortowo. Jak podkreślają eksperci, prezbiopii nie można wyleczyć, ale można z nią żyć.

– Najprostszą metodą jest zastosowanie odpowiedniej, dodatkowej korekty okularowej bądź obecnie najlepsze rozwiązanie to zastosowanie okularów progresywnych, które umożliwiają widzenie w jednej parze wszystkich odległości komfortowo i wygodnie – podkreśla Paweł Szczerbiński.

Szkła progresywne nosi zaledwie 13 proc. Polaków. Dla porównania, we Francji wskaźnik ten przekracza 70 proc. Tymczasem okulary progresywne to najlepsze rozwiązanie dla prezbiopów, choć 76 proc. z nich i tak nosi okulary. Szkło progresywne ma kilka obszarów działania: górna część odpowiada za widzenie dali, dolna – za bliskie odległości, a środkowa pozwala widzieć na pośrednich dystansach. Kluczem jest odpowiednie dopasowanie szkieł, za to zaś odpowiadają optometryści. Polacy rzadko jednak badają wzrok (64 proc. osób 40+ robi to rzadziej niż zalecane raz na rok), a 41 proc. nie wie, że wzrok można zbadać u optometrysty.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl