Nawet TVN to zauważył – „PiS nie ma z kim przegrać”. Dostało się też opozycji, a najbardziej Schetynie

/ Facebook.com/Prawo i Sprawiedliwość

  

W dzisiejszym wydaniu "Faktów" TVN widzowie mieli możliwość obejrzenia co najmniej zaskakującego – jak na tę stację telewizyjną – materiału. Po ostatnich sondażach, według których partia rządząca ma ogromne poparcie, TVN sam przyznał, że... „PiS nie ma z kim przegrać”!

W PiS-ie nikt głośno tego nie powie, ale – patrząc na kolejne sondaże, kolejnych pracowni – ta partia nie ma z kim przegrać, gdyby teraz były wybory. PiS jest liderem, potem długo, długo nic i dopiero Platforma Obywatelska. Opozycja szuka sposobu na sondażowe odbicie, ale na razie nie znajduje – powiedział prowadzący, Grzegorz Kajdanowicz, który w ten sposób zapowiedział blisko trzyminutowy materiał.

A w materiale tym, zapewne zaskakujące dla widzów tej telewizji wnioski, dotyczące tego, że PiS po blisko dwóch latach rządów ma ogromne poparcie, a opozycji brakuje pomysłu na siebie oraz, że partii rządzącej nie zaszkodził spór o sądy, wycinka w Puszczy Białowieskiej, czy – jak to powiedziano w "Faktach" – konflikt z Unią Europejską. 

Problem opozycji polega głównie na tym, że nie wszystkie podmioty zrozumiały, że trzeba Polakom przedstawić pewną wizję – stwierdziła wypowiadająca się Katarzyna Lubnauer z .Nowoczesnej.

Dostało się też liderowi PO, Grzegorzowi Schetynie. 

Opozycji brakuje, jak sądzę, takiego charyzmatycznego lidera, Co byśmy nie mówili o Grzegorzu Schetynie, nie ma tego daru, żeby pociągnąć za sobą – powiedział dr Krzysztof Piekarski, politolog.

Przypomnijmy, że zgodnie z wynikami dwóch ostatnich sondaży, gdyby wybory odbywały się we wrześniu, na PiS zagłosowałoby 44 proc. osób deklarujących udział w głosowaniu, PO uzyskałaby 19 proc. poparcia, ugrupowanie Kukiz'15 – 8 proc., 6 proc. osiągnęłaby Nowoczesna, a 5 proc. PSL. Według innego –  Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 39 proc. poparcia i oznacza to wzrost o 1 pkt proc.  Platforma Obywatelska – ma zaledwie 20 proc. poparcia i oznacza to spadek o 4 pkt proc, zaś na .Nowoczesną głos oddałoby 11 proc. wyborców.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: fakty.tvn24.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krzysztof Szczerski o spotkaniu Trump-Putin: Ci, którzy wieszczyli drugą Jałtę - pomylili się

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Szef gabinetu prezydenta nie ma wątpliwości, co do wydźwięku spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Krzysztof Szczerski podkreśla, że w trakcie spotkania wyraźnie wybrzmiała m.in. różnica stanowisk w kwestii Ukrainy. „Wszyscy, którzy wieszczyli, że po spotkaniu Trump-Putin nadejdzie druga Jałta, bardzo się pomylili” - powiedział Szczerski i podkreślił, że w takcie konferencji prezydentów wielokrotnie padało słowo „rozbieżności”.

Zwrócił uwagę, że prezydenci odczytali swoje oświadczenia, co - według niego - oznacza, że „postawiono na formalne deklaracje a nie na osobiste przekazy”.

- Oznacza to, że rozmowy musiały być surowe, szczere, skoro oświadczenia nie mały charakteru spontanicznego, tylko zostały przez obu prezydentów odczytane, widać, że zostały przygotowane skrupulatnie - powiedział Krzysztof Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta zaznaczył, że tematem, który dominował, była kwestia rosyjskiego wpływu na wewnętrzną politykę Stanów Zjednoczonych.

- Prezydent Putin bronił tezy, że rosyjskiego wpływu nie było i zaoferował to, co mógł zrobić w tej sytuacji i co my znamy trochę z naszego śledztwa smoleńskiego - czyli na podstawie prawa międzynarodowego udział rosyjskich ekspertów w wyjaśnieniu tej sytuacji, o czym wiemy, że czasami jest wybiegiem a nie realną chęcią wyjaśnienia rosyjskiego śladu w jakichś wydarzeniach" - powiedział prezydencki minister.

Szczerski zaznaczył, że bardzo wyraźnie wybrzmiała też różnica stanowisk w kwestii Ukrainy a obawy dotyczące tego, że Trump może uznać legalność aneksji Krymu, były bezpodstawne.

- Widać, że dziennikarze tworzyli przed tym spotkaniem atmosferę obaw, która - jak się okazało - nie miała żadnych podstaw - ocenił.

Szczerski powiedział, że interesujące i ważne jest też to, że prezydent USA na początku starał się „wytłumaczyć, dlaczego w ogóle spotkał się z Putinem”.

- Najwyraźniej czuł taką potrzebę, także mając na uwadze politykę wewnętrzną, bo wiadomo, że w Kongresie jest duży sceptycyzm, dotyczący spotkań z Putinem. Tego typu zdań żaden przywódca europejski, który spotyka się Putinem, w ogóle nie wygłasza. Najwyraźniej prezydent USA w związku z wcale nie prorosyjską polityką, jakby niektórzy twierdzili, uznał za stosowne, żeby na początku swej wypowiedzi, dłużej wyjaśnić, dlaczego w ogóle do tego spotkania doszło - mówił Szczerski.

Jak dodał, „w Europie nikt się nie tłumaczy ze spotkania z Putinem. W USA jest to na tyle istotne, że trzeba wyjaśnić przyczyny”.

Szczerski zaznaczył, że „to było spotkania państw w wielu sprawach ze sobą konkurujących, państw, które w wielu sprawach mają rozbieżne poglądy, a w niektórych obszarach zwłaszcza dotyczących rozbrojenia, czy kwestii syryjskiej, czy Bliskiego Wschodu, mogących działać razem”.

Dopytywany o słowa Trumpa, że stosunki amerykańsko-rosyjskie „nigdy nie były nigdy tak złe, ale zmieniło się to cztery godziny temu”, prezydencki minister zaznaczył, że Trump miał tu zapewne na myśli ideę, że brak rozmowy jest zawsze błędem.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl