Przydent i premier maksymalnie przeciągnęli bowiem w czasie zwołanie nowego Sejmu i rządu. Czyżby nie było nic pilnego do roboty, skoro pozwalają sobie na tyle czasu nieróbstwa? Wręcz przeciwnie.
Najpilniejsze decyzje dotyczą drugiej fali kryzysu i długu publicznego. Za kadencji tego rządu wzrósł on co najmniej o 300 miliardów złotych i rośnie z każdym dniem. A póki co, od czasu wyborów minister finansów zasłynął w mediach jedynie w kwestii decyzji, jaką ma podjąć wobec PSL. Chodzi o dług partii z 2001 roku.
- Rząd musi jak najszybciej przyjąć nie jedną konkretną reformę, ale cały wielki pakiet antykryzysowy. Przed nami potężna recesja. Żarty się skończyły – mówi w rozmowie z „Codzienną“ Krzysztof Rybiński, ekonomista.
Niewesoło jest także w resorcie infrastruktury. Tu każdy dzień jest na wagę złota, a nie dzieje się wiele. Ale minister Cezary Grabarczyk sam przyznał w sobotę, że „otwiera swoją ostatnią autostradę“. Więc od dnia wyborów skupia się na bywaniu, nie rządzeniu. A to przecięcie wstęgi, a to targi w Szczecinie czy Genewie.
Ewa Kopacz, która ma zasiąść na fotelu marszałka sejmu, zostawia po sobie w ministerstwie zdrowia krajobraz jak po bitwie. Pakiet ustaw pisanych zdaniem specjalistów „na kolanie“, zadłużone szpitale, kolejki do specjalistów, drogie leki i brak listy tych refundowanych.
Dalej są: niewyjaśniona nadal kwestia opłat za przedszkola. W rolnictwie – zamiast szybko pomóc poszkodowanym przez wichury rolnikom - rząd najpierw nasłał na nich CBA, które sprawdzi, czy nie wyłudzają odszkodowań. W MSWiA – gigantyczna afera korupcyjna, w którą zamieszani są ludzie pracujący w resorcie, gdy kierował nim marszałek Grzegorz Schetyna. W sporcie – Stadion Narodowy ma być gotowy w połowie grudnia, przeszło pół roku po terminie. Ale już dziś media huczą o mnóstwie niedoróbek, których nie naprawi się nawet do EURO 2012.
A opozycja, która powinna grzmieć o tym nieróbstwie? Ta zajęła się sobą i nie ma czasu patrzeć rządowi na ręce. Przepychanki w PiS, PSL czy SLD odciągają uwagę społeczeństwa od najważniejszych spraw. Platformie pomaga też Ruch Palikota przepychający do mediów tematy zastępcze: krzyż w sejmie, legalizacja związków partnerskich czy legalizacja marihuany.
A gdzie jest sam premier? Tego nie wie nikt. Wiadomo jedynie, że ma już od dawna w głowie skład rządu. Dlaczego więc nie może go przedstawić, aby jak najszybciej uruchomić machinę reform?
Artykuł ukazał się w czwartkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.
