"To jest radykalne zwycięstwo nad tymi, którzy zostali daleko w tyle. Następny wynik, 10 procent, to duża różnica. Jeśli pierwsza partia ma niecałe 39 procent, a druga ponad 30, to różnica jest mała. To oznacza, że obie te partie wygrały, obie mają poparcie dużej części Narodu" - uważa Cejrowski.
Zdaniem podróżnika, dobrze się stało, że PiS nie wygrał wyborów. "A my chcieliśmy te wybory wygrać? Chcieliśmy przejąć g…o, które narobił Tusk i jego spółka? Chcieliśmy sprzątać to wszystko? Niech oni sprzątają, niech się borykają z kłopotami, które sprawili. Wcale nie byłoby dobrze, gdyby PiS przejął władzę obecnie. Władzę trzeba przejąć trochę później. Najpierw rządzący muszą się utopić w tym szambie. Dopiero wtedy błogosławieństwem Bożym byłoby przejęcie władzy. Obecnie wygrana Jarosława Kaczyńskiego byłaby straszną karą dla niego" - twierdzi Wojciech Cejrowski.
Znany z konserwatywnych poglądów dziennikarz dodaje: "Na szczęście Unia Europejska rozpada się ekonomicznie. Zresztą robi to w identyczny sposób jak Związek Sowiecki. Staje się biurokratycznym molochem niewydolnym finansowo. Czekamy więc na odpowiedni moment, by wejść w tę szczelinę z naszą wolnością i odtwarzać Rzeczypospolitą na kolejnych gruzach".