Zmowa milczenia wokół Andrzeja Ż.

  

Byli przełożeni Andrzeja Ż. nazywają go desperatem, który „szukał afery tam, gdzie jej nie było”. Jednocześnie w Urzędzie Skarbowym, gdzie pracował, na sprawę spuszczono zasłonę milczenia.

W Urzędzie Skarbowym na warszawskiej Pradze, w którym pracował Andrzej Ż. – mężczyzna, który próbował się spalić w zeszły piątek pod siedzibą premiera, panuje całkowita zmowa milczenia. Niedoszły samobójca w swoich listach, które wysyłał do Julii Pitery, Donalda Tuska i prezydenta Komorowskiego, opisywał przekręty, do jakich dochodziło w urzędzie. Potwierdza je również były pracownik publikujący informacje anonimowo na blogu.

Wczoraj, po tym, jak "Gazeta Polska Codziennie" ujawniła nieprawidłowości, do których miało dochodzić w Urzędzie, naczelniczka wydziału, Bożena Szewczyk, kategorycznie zakazała pracownikom rozmów z dziennikarzami. Sama nie mogła nam nic wyjaśnić, bo jest na „bardzo ważnym szkoleniu”.

– Z samego rana dostaliśmy od pani naczelnik telefon z wytycznymi, że nie wolno nam kontaktować się w tej sprawie z mediami i mamy wszystkich odsyłać do Ministerstwa Finansów. Sprawa jest zbyt skomplikowana – twierdzi Tomasz Piechnik, starszy inspektor w Urzędzie.

Okazuje się, że zakaz nie dotyczy tylko przekrętów, ale i samego Andrzeja Ż. W rezultacie w całym urzędzie nikt nic nie wie, nie zna sprawy i ciężko znaleźć kogokolwiek, kto znałby Andrzeja Ż. A przynajmniej się do tego przyznawał. Nawet osoby, które siedziały z nim w pokoju, nie chcą oficjalnie rozmawiać. Na szóstym piętrze, gdzie pracował niedoszły samobójca, na twarzach pracowników można było zaobserwować wyraźny strach.

Całość tekstu w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie” 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Premier RP jak... Hitler, Stalin i Lenin?! Ta kobieta nie zna wstydu!

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

To się popisała! Żona Rafała Grupińskiego z PO wstawiła na swoim profilu na Facebooku skandaliczną grafikę. Porównuje się w niej premiera Mateusza Morawieckiego m.in. do zbrodniarzy - Hitlera, Stalina i Lenina. "Nie ma na to kary?" - pytają internauci. Sama zainteresowana... broni tego "genialnego" pomysłu. Zobaczcie sami, jak bardzo można nie mieć wstydu.

Przewodnicząca Rady Miasta st. Warszawa Ewa Malinowska-Grupińska postanowiła popisać się przed użytkownikami Facebooka wstawieniem mocno... niestosownej grafiki. 

Grafika zestawia bowiem ulotkę przedstawiającą Mateusza Morawieckiego z dziećmi (która ma za zadanie informować o wyprawce szkolnej - świadczeniu w wysokości 300 zł dla uczniów) z plakatami zbrodniarzy totalitarnych: Hitlera, Stalina, Lenina, Mao Zedonga Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila.

Gdy na taką bezczelność zareagowali internauci, a o sprawę została zapytana sama zainteresowana, okazało się, że wcale nie dostrzegła niestosowności tego typu porównań.

Pytana o nią przez dziennikarza Wirtualnej Polski powiedziała:

Bardzo mnie poruszyła ulotka, którą pan Morawiecki wysłał do szkół. Premier nie potrafi się nawet na niej uśmiechnąć! (...) Mówienie dzieciom przez rząd, który zabrał tym dzieciom podręczniki, że nagle daje im 300 zł, to hipokryzja.

Zresztą, jej zdaniem, nie ma tu nic zdrożnego:

 A czy grafika, którą zamieściłam, jest przesadą? Przesadą jest rządowa ulotka z wizerunkiem premiera

– dodała. Ale widocznie jednak się trochę przestraszyła - grafika z jej profilu zniknęła.

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl