Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zyta Gilowska o kryzysie

“Nie wolno oddzielać systemu finansowego od gospodarki realnej. Obecnie mamy ogromny przepływ długów instytucji prywatnych do instytucji publicznych.

Autor:

“Nie wolno oddzielać systemu finansowego od gospodarki realnej. Obecnie mamy ogromny przepływ długów instytucji prywatnych do instytucji publicznych. To zaczęło się trzy lata temu, kiedy państwa ratowały banki, fundusze itp., przejmując ich ogromne zadłużenia. Teraz instytucje publiczne powolutku rozrzucają te obciążenia na barki obywateli w formie wzrostu podatków, cen usług komunalnych, opłat za energię elektryczną, gaz i benzynę. Jednocześnie następują ogromne zmiany w strukturach własności, które utrwalą hierarchie ekonomiczne na kilka pokoleń” – mówi prof. Zyta Gilowska, członek Rady Polityki Pieniężnej, wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, w rozmowie z Teresą Wójcik.

Czy obecny krytyczny stan światowej gospodarki jest porównywalny z poprzednimi kryzysami?
Nie jest to znany z teorii kryzys nadprodukcji wywołany przez cykl koniunkturalny. Nie jest to też kryzys bankrutującego państwa, bo takie zdarzały się w przeszłości wiele razy. Teraz mamy erozję światowego systemu finansowego, która zachwiała rynkami, giełdami i polityką, ponieważ system finansowy w gospodarce światowej pełni taką samą rolę jak system nerwowy w organizmie ludzkim. Na razie mamy głęboki kryzys pieniądza, bez którego nie istnieje przecież żadna współczesna gospodarka. Kotwicą każdego pieniądza, zwłaszcza papierowego, jest zaufanie, pieniądz to swego rodzaju koncentrat zaufania do instytucji, które dany pieniądz emitują, do ich potęgi, wiarygodności i solidności. Wreszcie, do ich wypłacalności. Jeśli pieniądz nie jest wymienialny, np. na złoto lub srebro, to zaufanie opiera się na pokryciu pieniądza w towarach i usługach. To zaufanie gwałtownie zmalało, ponieważ ludzie się zorientowali, że ilość pieniądza w obiegu zależy tylko od ochoty tych, którzy go emitują. Zrozumieli, że emituje się za dużo pieniądza, zasypuje świat zadrukowanymi papierkami, które mogą nie mieć pokrycia ani w towarach, ani w usługach.

Czyli zależy od rządów i banków centralnych, a nie od potrzeb wolnego rynku?
Tak. To się dzieje obok, realna gospodarka rynkowa jest praktycznie niezniszczalna, zresztą broni się ze wszystkich sił.

Tak jak w socjalizmie, jakoś był ten wolny rynek. Była „kobieta z cielęciną”.
Oczywiście, ale wtedy to był rynek reliktowy. Dziś jest to rynek zdeformowany w sposób dotychczas nieznany. Obecne deformacje pieniądza dotyczą nie tylko poszczególnych walut, ale także ich relacji oraz architektury instytucji finansowych. Deformacje te prowadzą do niszczycielskich zaburzeń ekwiwalentności wymiany towarów i usług. Dlatego nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że gospodarka sobie, a finanse i waluty sobie. Zdeformowane finanse oznaczają olbrzymie przepływy bogactwa do ludzi, którzy mają wpływy i dostęp do zdeformowanego pieniądza. Sytuacja, w której pieniądz jest oderwany od swojej głównej kotwicy, czyli od zaufania, prowadzi do ubożenia milionów na rzecz garstki tych, którzy zajmują pozycje decyzyjne w systemie finansowym. I te zmiany własności są trwałe.

Jak to przebiega konkretnie?
Podam przykład – dziś wprawdzie mówimy, że obecny pieniądz to tylko papierki, ale za te papierki kupuje się realne dobra! Kupuje się fabryki, zasoby naturalne, nieruchomości, ziemię, może nawet całe terytoria (tak jak kiedyś Amerykanie kupili od cara Rosji całą Alaskę). Następują radykalne zmiany w rozkładzie bogactwa w układzie globalnym, a także w układzie poszczególnych państw.

Ale przepływy bogactw i własności zdarzały się w historii świata bardzo często.
Dawniej te przepływy dokonywały się na trzy sposoby. Radykalne zmiany były oparte na przemocy fizycznej i oznaczały podboje oraz grabieże. „Zwykłe” zaś przepływy bogactwa były skutkiem wytrwałej pracy. Obecne przemieszczenia własności dokonują się bez pracy, to jest przemoc, tyle że bazująca na przymusie ekonomicznym. Nie wolno oddzielać systemu finansowego od gospodarki realnej. Obecnie mamy ogromny przepływ długów instytucji prywatnych do instytucji publicznych.
To zaczęło się trzy lata temu, kiedy państwa ratowały banki, fundusze itp., przejmując ich ogromne zadłużenia. Teraz instytucje publiczne powolutku rozrzucają te obciążenia na barki obywateli w formie wzrostu podatków, cen usług komunalnych, cen energii elektrycznej, gazu i benzyny. Jednocześnie następują ogromne zmiany w strukturach własności, które utrwalą hierarchie ekonomiczne na kilka pokoleń.

Powiedziała Pani, że nie można traktować rozdzielnie rynków finansowych oraz walutowych i gospodarki realnej. Jednak w ramach rynków finansowych mamy derywaty, które są bardzo odległe od gospodarki realnej, a jednocześnie dają ogromne możliwości spekulacji i koncentracji własności.
Derywaty są najbardziej jaskrawym przykładem bezkarnej autonomizacji rynków finansowych od gospodarki realnej. Jednocześnie derywaty są agresywnym, drapieżnym instrumentem spekulowania, wprowadzania zamętu, wywoływania zawirowań, powodujących grabieżcze zmiany w strukturze własności.

Całość wywiadu z Zytą Gilowską w tygodniku “Gazeta Polska”
 

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane