Z ustaleń RMF FM wynika, że pakiet kart do głosowania był opisany w taki sposób, jakby stanowiły one załącznik do protokołu wyborczego.
Komendant Mariusz W. podejrzany jest także o zabójstwo biznesmena. Dziś odmówił składania wyjaśnień.
W prokuraturze przesłuchani zostali już członkowie obwodowej komisji wyborczej, do której miały trafić karty.
Jeśli prokuratura stwierdzi, że karty zostały zabrane w celu sfałszowania wyborów, Państwowa Komisja Wyborcza, po uznaniu, czy miało to znaczący wpływ na wynik, podejmie decyzje o unieważnieniu wyborów w Warszawie.
Pierwszą turę wyborów na prezydenta stolicy wygrała Hanna Gronkiewicz-Waltz, osiągając wynik ok. 53 proc. głosów.
- To kolejny dowód na to, że wybory w Polsce są zagrożone, bo mogą się znaleźć ludzie, którzy fałszują wyniki - mówi w rozmowie z Niezależna.pl rzecznik PiS Adam Hofman. - Wałbrzych jest najlepszym przykładem. To tylko potwierdza, że grupy, które mają obserwować wybory i które mają się przy naszej partii tworzyć, są potrzebne, ponieważ wolne wybory są w Polsce potrzebne. A gdyby podejrzenia w sprawie kart znalezionych w aucie komendanta policji z Warszawy okazały się prawdą, trzeba zastanowić się, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz sprawuje swój mandat legalnie - dodaje Hofman.